Najważniejsze to utrzymać się w tabeli

55

NOWa: – Czy możesz powiedzieć, jak zaczęła się twoja przygoda z piłką?

Bartosz Mazur: – Już jako 5-6 latek zacząłem trenować, najpierw w klubie Kryształ w Stroniu Śląskim, skąd pochodzę. Przeszedłem tam przez wszystkie szczeble, aż uzyskaliśmy awans do III ligi. Potem grałem w IV-ligowej Ślęzy Wrocław, skąd poszedłem do Lechii Dzierżoniów, tam trener zaproponował mi grę w II-ligowym Gawinie. Potem miałem roczną przerwę, spowodowaną chorobą, wykryli u mnie cukrzycę. Wróciłem do piłki i zacząłem od gry w B-klasowym Wulkanie, z którym doszedłem do IV-klasy. Potem grałem jeszcze w zespole Sokół Smolec, tam także zaliczyłem awans z B-klasy do okręgówki, następnie poszedłem grać do Wielkiej Lipy, a potem byłem trenerem w Płomieniu Wisznia Mała.

NOWa: Prowadziłeś zespół cztery lata, dlaczego zdecydowałeś się odejść właśnie teraz?

B.M. – Zostawiłem zespół na 3 miejscu, ex aequo z drugim zespołem. Niestety, mamy dużą stratę do lidera w tabeli. Po czterech latach prowadzenia drużyny nastąpiło zmęczenie niektórymi zawodnikami czy prezesem. Podobnie zresztą reaguje druga strona, dlatego trzeba było wreszcie coś zmienić. Podjąłem decyzję, że zostawiam zespół, odtąd w planach miałem tylko zająć się prowadzeniem chłopców ze Śląska Wrocław.

NOWa: – W jaki sposób znalazłeś się w Polonii II?

B.M. – Prowadziłem rozmowy jeszcze z poprzednim trenerem, Krystianem Januszewskim. Kiedy on przestał trenować zespół, rozmowy zostały zawieszone. Ale o planach byłego szkoleniowca wiedział kierownik drużyny, który zadzwonił do mnie i ponowił propozycję. Odpowiedziałem, że muszę się spotkać z nowym trenerem. Po pierwszym meczu podjął decyzję, że wstąpię do klubu. Jestem z tego bardzo zadowolony, ponieważ mamy świetne warunki do grania. Jednak przede wszystkim zostały nam jasno postawione cele – jesteśmy rezerwami dla pierwszej drużyny, musimy być w formie, bo od nas chłopcy przechodzą do gry w pierwszym składzie.

NOWa: – Czy trudno było przestawić się i z trenera, z powrotem zostać grającym zawodnikiem?

B.M. – Tak, początki były ciężkie. Jak byłem trenerem w Wiszni, to grałem bardzo mało, w spotkaniach wychodziłem raptem na kilkanaście minut na boisko. Byłem słabo przygotowany fizycznie przychodząc tutaj. Jednak, po kilku treningach jest zdecydowanie lepiej, co widać. Podczas ostatniego sparingu zdobyłem dla zespołu 4 bramki.

NOWa: – Jak podsumujesz waszą sytuację przed rozpoczęciem drugiej kolejki?

B.M. – Nasza sytuacja się trudna. Obecnie znajdujemy się w strefie spadkowej. W klubie nikt nie wyobraża sobie takiej sytuacji, żebyśmy spadli o klasę niżej. Musimy utrzymać się w tabeli, dlatego będziemy bardzo ciężko pracować. W zespole gra wiele nowych osób, oprócz mnie przyszli m.in Wojtek Zieliński i Marcin Synowiec z Płomienia Wisznia Mała oraz Zbyszek Woźniak, grający w klubie w Łozinie. Musieliśmy nauczyć się grać między sobą, dlatego przegrywaliśmy początkowe sparingi. Oczywiście, jako sportowcy nie byliśmy z tego zadowoleni. Teraz, jak pokazał ostatni mecz kontrolny, idzie nam zdecydowanie lepiej. Jak zakończymy rundę? To zweryfikuje boisko. Idealnym rozwiązaniem byłoby dla nas, pod koniec tej rundy, znalezienie się w środku tabel…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here