I cross trzebnicki za nami. Trzebniczanie zdobywają podium!

434

Trzebnicki cross to impreza sportowa, która odbyła się z inicjatywy stowarzyszenia sportowego Pro Run z Wrocławia i gospodarza zawodów, tj. gminy. Przypomnijmy, że to nie jest ich pierwszy wspólny projekt. W marcu ubiegłego roku otworzyli sezon dla biegaczy, także w okolicach Lasu Bukowego i stawów – wówczas zawodnicy pokonywali trasę Leśnych Przedbiegów, którą doskonale znają miejscowi sportowcy.

Cross po pagórkach i wzniesieniach Lasu Bukowego to impreza, która odbyła się po raz pierwszy, i jak zapowiadają organizatorzy, z pewnością nie po raz ostatni. W marcowe i mroźne popołudnie, prawie 100 biegaczy zdecydowało się pokonać tą niełatwą i wymagającą trasę. Minusowa temperatura dała się we znaki chyba tylko osobom z pomocy technicznej, pomagającym przy przygotowaniu imprezy. Nikt ze sportowców nie narzekał na niską temperaturę, gdy przekraczał linię mety. Cóż, nie od dziś wiadomo, że dla biegacza nie istnieje takie pojęcie, jak „złe warunki atmosferyczne”, bowiem jedynie mogą narzekać na niewłaściwy strój czy buty, gdy pokonują wyznaczoną trasę.

Dla wielu sportowców, cross trzebnicki okazał się intensywnym treningiem przed maratonami czy półmaratonami, do których się przygotowują. Sezon dla biegaczy właściwie już się zaczął, a trzebnicka impreza zalicza się do jednych z pierwszych, w których sportowcy mogą sprawdzić swoje umiejętności.

Punktualnie o godzinie 11 zawodnicy wystartowali w 10 – kilometrową trasę. Start przy aquaparku: pierwsza prosta, lekkie wzniesienie, bieg w stronę Lasu Bukowego, gdzie trzeba było pokonać swoim tempem trasę wyznaczoną ze ścieżek, wiodących po nierównym i pagórkowatym terenie. Następnie, kilkadziesiąt metrów biegu po prostym odcinku, tj deptaku między stawami, aż do mety. Trasa z pewnością nie należała do najłatwiejszych. Trzeba było mieć niezłą kondycję, by pokonać wspomniane 10 kilometrów, pokonując strome podbiegi. Trzebniczanie mieli ułatwione zadanie, bowiem doskonale znali trasę biegu, chociażby z uczestnictwa w cyklicznych Leśnych Przedbiegach. Najlepsi zawodnicy potrzebowali 40 minut, by przebiec wyznaczoną trasę. Obserwując zmagania biegaczy, już po pierwszym okrążeniu medalowa trójka wysunęła się na prowadzenie. Za nimi, w pewnych odstępach czasu, w swoim tempie biegli pozostali uczestnicy, w zwartych grupkach bądź też w pojedynkę. Ostatni zawodnik, który przekroczył linię mety zakończył trasę, pokonując ją w 1,5 godziny.

Po krótkim odpoczynku, odbyła się dekoracja najlepszych zawodników – panów i pań. Cieszy zapewne to, że trzebniccy biegacze zdominowali miejsca na podium. Andrzejowi Hazubskiemu, który zajął drugie miejsce zabrakło minuty, by dogonić zwycięzcę – Macieja Jasińskiego. Brązowy medal otrzymał Zbigniew Kaczmarek, także miejscowy biegacz. Wśród pań zwyciężyły reprezentantki stowarzyszenia Pro Run, co bardzo ucieszyło organizatorów. Pierwszą trzebniczanką na mecie była Anna Hazubska, która pokonała dystans w ciągu 1 godz  16 sek.

Powiedzieli nam…

Trasa była dla mnie wyzwaniem, potraktowałem ją jako trening przed maratonem wiedeński, do którego się przygotowuję. Nie uczestniczę w Leśnych Przedbiegach, prowadzę inny sposób przygotowywania przed zawodami. Z pewnością ta trasa była trudna i wymagała od zawodnika przygotowania wytrzymałościowego. Dobrze, że była minusowa temperatura, przez to nawierzchnia była lekko zmrożona. Zdecydowanie lepiej biegło się w takich warunkach, niż np. przy lekko rozmokniętym podłożu. Bałem się, by nie nabawić się kontuzji – powiedział Zbigniew Kaczmarek, zdobywca trzeciego miejsca. Uzyskał końcowy czas 42 min 5 sek.

Biegłem dzisiaj, będąc kontuzjowany, której, niestety, nabawiłem się kilka dni wcześniej. Jednak powiedziałem sobie, że to impreza trzebnicka i nie mogę jej sobie odpuścić! Trasa, te górki, nie są dla mnie wyzwaniem. Nie mogłem jednak dać z siebie wszystkiego, ze względu na nogę, musiałem zwalniać zbiegając z góry. Liczyłem, że ze względu na kontuzję znajdę się w pierwszej 50 biegaczy, dlatego cieszy mnie zajęcie 10 miejsca w końcowej klasyfikacji – powiedział nam Ireneusz Jarecki, zawodnik z numerem startowym 100, który uzyskał czas 47 min 5 sek.

Ostatnimi czasy chorowałem i miałem przerwę w bieganiu, dlatego musiałem się przygotowywać do tych zawodów. Przyznam, że było ciężko, dlatego, że nigdy nie biegłem na maksa po „swoich” górkach aż trzech okrążeń. Znacznie lepszy czas uzyskałem podczas biegu sylwestrowego, ale tam biegło się w zupełnie innych warunkach. Tutaj znacznie trudniej było pokonać mi podbiegi. Zobaczymy, jaki wynik uzyskam za rok. Obecnie przygotowuję się do półmaratonu ślężańskiego – powiedział nam Dominik Piziewicz, który jako 38 zawodnik przekroczył linię mety, uzyskując czas 53 min 45 sek.

Ciężko jest pokonać te górki, chociaż i tak mieliśmy ułatwione zadanie, bo dobrze znamy tą trasę. Wiedzieliśmy, gdzie lepiej jest przyspieszyć, a gdzie zwolnić. Same zawody uważam za rewelacyjne i z pewnością za rok ponownie wystartuję w crossie. Tydzień temu biegłam 25 km na biegówkach, co mogę uznać jako przygotowanie do tych zawodów. Z pewnością wystartuję w kolejnych naszych Leśnych Przedbiegach – powiedziała nam Marta Wierzbicka, zawodniczka, która na mecie znalazła się jako 90 uczestnik. Uzyskała końcowy czas z wynikiem 1 godz 9 min 19 sek.

Nie ukrywam, że troszkę było mi ciężko, dlatego, że w sobotę biegłam we wrocławskim crossie (dystans o długości 12 km). Często tutaj biegam, co mogę uznać za przygotowanie przed zwodami. Kiedy biegłam drugą pętlę, to miałam chwilowy kryzys, ale trzecią już spokojnie. Nawet na finiszu, kiedy zbiegałam z górki, udało mi się wyprzedzić jedną panią – podsumowała Barbara Krakowiak, na mecie 92 z czasem 1 godz. 10 min 19 sek.

Najlepsze wyniki:

1. Maciej Jasiński, Śląsk Wrocław, 40 min 08 sek

2. Andrzej Hazubski, LZS Trzebnica, 41 min 26 sek

3. Zbigniew Kaczmarek LZS Trzebnica, 42 min 05 sek

1. Alina Andrejczuk, 51 min 41 sek

2. Karolina Obstój, Pro Run Wrocław, 52 min 23 sek

3. Joanna Todd, Pro Run Wrocław, 55 min 37 sek

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here