150 lat pobytu Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy

496

W pierwszej części artykułu Autorka opisuje losy trzebnickiego opactwa po jego sekularyzacji  w 1810 r. Po jego opuszczeniu przez cysterki w pomieszczeniach klasztornych znajdował się szpital wojenny (okres napoleoński), a potem (do 1857 r.) fabryka włókiennicza.  W tym czasie doszło do znacznego zniszczenia i spustoszenia zabytkowej budowli (m.in. zburzono wtedy tzw. domek św. Jadwigi). W następnych latach rząd pruski planował umieszczenie w byłym klasztorze seminarium nauczycielskiego, a nawet zakładu karnego. Z tych planów nic nie wyszło.

(…) Zgromadzenie Sióstr Boromeuszek, które pracowało na Ziemi Śląskiej od 1848 r., rozwijało się bardzo prężnie zakładając coraz to nowe placówki i ogarniając posługą miłosierdzia ludzi potrzebujących na tychże terenach. Bardzo szybki przyrost liczebny, a jednocześnie brak miejsca w dotychczasowym domu macierzystym w Nysie, spowodował niemożność prowadzenia należytej formacji dla licznie zgłaszających się dziewcząt. W samym roku 1860 zgromadzenie posiadało 15 domów filialnych, a pięć lat później – 30 domów i 200 sióstr. (…)

W 1861 r. proboszcz trzebnicki ks. Ignacy Tieffe zwrócił się z prośbą do przełożonej generalnej  matki Heleny Tichy o oddelegowanie kilku sióstr pielęgniarek do pracy w Trzebnicy. W odpowiedzi na tę prośbę 12 października 1861 r. przybyły do Trzebnicy trzy pierwsze siostry: s. Emanuela Ritter, s. Anzelma Ronge i s. Nepomucena Hitschfeld, która została przełożoną nowej wspólnoty. W niedługim czasie dołączyła do nich s. Floriana Hitschfeld. Siostry początkowo zamieszkały na plebanii, pozostając pod opieką ks. proboszcza, który miał „utrzymać siostry, dopóki Opatrzność Boża nie otworzy im źródła utrzymania.”

Po czternastu dniach otrzymały one upragnione pozwolenie na zamieszkanie w klasztorze św. Jadwigi. W uroczystość św. Karola Boromeusza, 4 listopada 1861 r. siostry wprowadziły się do nowego mieszkania na dość możliwych warunkach: „5 talarów od okna”. Oddano im dwa jednookienne pokoje na tzw. „ciemnym ganku”. Były to najlepiej zachowane pomieszczenia w całym budynku klasztornym. Dwa inne, nienadające się do zamieszkania pomieszczenia w pobliżu, oddano im na zapasy węgla i drewna. Jedno z nich udało się siostrom przystosować na kuchnię.

Co zastały siostry na miejscu – przekazała nam jedna z nich: „Okropności spustoszenia na tym świętym miejscu daje się z trudnością tylko opisać i tym, którzy go nie widzieli, trudno by przyszło go sobie wyobrazić”. Piękne pomieszczenia zachodniej części klasztoru były wykorzystywane jako skład węgla, kurnik i stajnia. W środkowym skrzydle brakowało schodów. Na tym miejscu mieszkańcy zrzucali śmieci i odpadki z kuchni z góry na parter, z czego powstał dość znaczny „pagórek”. Trudno opisać grozę tej dewastacji. Klasztor był zdewastowany, zniszczone miejscami sklepienia, powyrywane posadzki, a piwnice zalane wodą. Duży parkowy ogród był całkowicie zdziczały.

Opiece przybyłych z Nysy sióstr powierzeni zostali chorzy z parafii, a także sieroty. Siostry szybko zdobyły zaufanie miejscowej ludności. Pielęgnacja chorych, do której wkrótce było bardzo dużo okazji – tak, że czasem wszystkie trzy siostry czuwały nocą przy chorych – otworzyła dla nich serca i ręce trzebnickiej ludności. Często jakaś dobra dusza przyniosła gotowy posiłek dla sióstr, ponieważ wiedziano, że nie miały czasu na jego przygotowanie.

W 1863 r. siostry mogły zaopiekować się sierotami w specjalnie wybudowanym dla nich domu dziecka. Sierociniec ten funkcjonował nieprzerwanie do 1943 r. Do nowego budynku, po dwuletnim mieszkaniu w dwóch skromnych pokoikach, mogły przeprowadzić się także i siostry. Ponieważ liczba sierot, którymi się opiekowały była stosunkowo duża, matka Helena wystosowała prośbę do rządu królewskiego o zezwolenie na uruchomienie na terenie klasztoru prywatnej szkoły. Na Wielkanoc 1873 roku otwarto dwuklasową szkołę, powiększoną w następnym roku o kolejną klasę.

Zetknięcie z Trzebnicą i tutejszym, opuszczonym, a jakże jednak czcigodnym klasztorem stanowiącym fundację św. Jadwigi, wzbudziło w siostrach boromeuszkach pragnienie, a jednocześnie nadzieję na uzyskanie na własność tej sakralnej budowli i przeniesienie w to miejsce domu macierzystego. Niestety, budynek dopiero po gruntownym remoncie nadawałby się do zamieszkania, a samym siostrom wydawało się rzeczą po ludzku niemożliwą tak jego uzyskanie, jak i przebudowa. Ponadto w tym samym czasie w państwie pruskim, po śmierci sprzyjającego katolikom króla Fryderyka Wilhelma IV (1861), zauważało się coraz bardziej wzmaganie się ducha antyzakonnego. Pomimo to, siostry nie ustawały w swych staraniach o pozyskanie tego budynku na własność. Jedna z dróg, która mogła do tego prowadzić, to pomoc Zakonu Rycerzy Maltańskich, zajmujących się szpitalnictwem i opieką nad chorymi. Ponieważ w czasie wojny prusko-austriackiej w 1866 r, siostry boromeuszki pielęgnujące ciężko rannych żołnierzy na czeskim froncie poznały śląskich Maltańczyków, teraz zwróciły się do nich o pomoc i pośrednictwo w sprawie klasztoru trzebnickiego. Rozpoczęte  w 1868 r. rokowania z rządem pruskim w sprawie kupna pocysterskiego klasztoru w Trzebnicy trwały dwa lata. Skarb Państwowy wahał się co do sprzedaży budynku, który ciągle jeszcze mógł służyć celom państwowym. Dopiero wojna niemiecko – francuska doprowadziła do końca prowadzone negocjacje.

W 1870 r. państwo pruskie sprzedało Maltańczykom południowe skrzydło klasztoru, w którym po dokonaniu potrzebnych remontów urządzili lazaret wojskowy. Równocześnie Maltańczycy zawarli układ z przełożoną generalną sióstr boromeuszek w Nysie, na mocy którego siostry mogły przenieść swój dom macierzysty do tej właśnie części klasztoru. W zamian, zobowiązały się do objęcia opieką chorych w tymże szpitalu, jak również oświadczyły gotowość do oddania swoich sił do dyspozycji Maltańczyków w czasie wojny i epidemii.

Podobnie jak 9 lat wcześniej, w uroczystość św. Karola Boromeusza, 4 listopada 1870 roku, siostry boromeuszki przekroczyły ponownie progi tego czcigodnego klasztoru. Przystąpiły też niezwłocznie do odnowienia przydzielonej im części domu, która z czasem otrzymała klasztorne oblicze. Dnia 21 listopada 1870 roku, nową siedzibę sióstr poświęcił książę biskup Henryk Foerster. Nazywał wówczas siostry boromeuszki „spadkobierczyniami św. Jadwigi, jej życia, modlitwy, miłości i ofiary”. I od tej pory siostry starały się być wierne otrzymanemu dziedzictwu, tak materialnemu, jak i duchowemu oraz posłudze miłosierdzia.

Swoją działalność w budynku klasztornym rozpoczęły siostry od pielęgnowania chorych i rannych żołnierzy. Po odejściu żołnierzy, sale szpitalne wypełnili cywilni chorzy, których liczba w krótkim czasie doszła do 318 osób. W marcu 1871 r. siostry otworzyły zatwierdzoną przez państwo domową aptekę. Praca i zamieszkanie sióstr w klasztorze już się rozpoczęły, jednak na przeniesienie do Trzebnicy domu macierzystego z nowicjatem konieczna była zgoda Stolicy Apostolskiej. Dzięki pośrednictwu księcia biskupa Foerstera, 23 kwietnia 1871 roku papież Pius IX udzielił swego pozwolenia, na mocy którego siostry boromeuszki ustanowiły klasztor trzebnicki swoim nowym domem macierzystym.

Po zamieszkaniu sióstr w trzebnickim klasztorze matka Helena zaprowadziła wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu, gdyż jak wyznała: „złożyłam Bogu obietnicę, że o ile zdobędziemy nadający się na dom macierzysty stosowny budynek, dołożę wszelkich starań, by w nim zaprowadzić wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu”. Do dnia dzisiejszego adoracja ta jest wiernie kontynuowana przez siostry w górnej kaplicy klasztoru.

24 sierpnia 1871 r. w święto patronalne trzebnickiego kościoła parafialnego 17 nowicjuszek złożyło swoje śluby zakonne. Odtąd przez szereg lat klasztor w Trzebnicy był świadkiem uroczystości obłóczynowych i profesyjnych. Siostry mieszkały już w klasztorze, jednak większa część tego monumentalnego budynku była wciąż niewykorzystana, leżała prawie w gruzach.

Pertraktacje Związku Rycerzy Maltańskich z rządem pruskim w sprawie odstąpienia południowo – wschodniego skrzydła klasztoru, przez które był dostęp do chóru kościelnego, doprowadziły do zgody rządu na tymczasowe jego odstąpienie, tj. do czasu ustalenia sprzedaży lub zapewnienia innego użytkowania budynku klasztornego. Zgromadzenie miało otrzymać zwrot kosztów poniesionych na remont tego skrzydła. Dziękując Bogu za takie potoczenie się spraw, siostry boromeuszki przystąpiły do remontów, jednocześnie podejmując modlitwę o uzyskanie całego budynku klasztornego na własność.(…)

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here