Remis i porażka obornickich szczypiornistów

85

Od pierwszego gwizdka sędziów na parkiecie rozgorzała charakterystyczna dla piłkarzy ręcznych twarda walka o każdą piłkę i każdy metr na boisku. Dysponujący świetnymi warunkami  fizycznymi goście bombardowali bramkę gospodarzy, którzy z kolei sprytem, szybką grą odgryzali się rezerwom Zagłębia i tylko chwilowe spadki koncentracji powodowały, że któraś z drużyn osiągała nieznaczną przewagę, ale tylko po ta aby w kolejnych dwóch trzech minutach ją utracić. Tak było w ostatnich sekundach pierwszej połowy, kiedy to oborniccy szczypiorniści uzyskali jednobramkowe prowadzenie, by chwilę później utracić je w ostatniej sekundzie pierwszej połowy. Radość zawodników Zagłębia była bardzo duża, gdyż  bramkę zdobyli praktycznie w beznadziejnej sytuacji.

Druga połowa meczu, to również niesamowita walka obydwu zespołów i stale powracający remis na tablicę wyników. Powoli oborniczanom brakowało sił i na parkiecie, zaczęli pojawiać się zmiennicy, który z podobnym zapałem i determinacją walczyli na boisku. Od pięćdziesiątej minuty nieznaczną przewagę odnotowali goście, którzy prowadzili  jedną lub dwiema bramkami i wydawało się, że wynik będą kontrolować już do końca spotkania. Goście w 55 minucie osiągnęli 3-bramkową przewagę. Widząc ostatnią szansę na odrobienie strat oborniczanie ostatkami sił rzucili się do walki. Zwarli szyki obronne i przyspieszyli grę. Efektem dobrej postawy oborniczan było zniwelowanie straty do jednej bramki. Historia szczypiorniaka pokazała już, że 17 sekund to dużo czasu na odrobienie jednej bramki. Przy stanie 31:32 oborniczan satysfakcjonował już nawet remis. Nikt z kibiców, wypełniających do pełna halę, nie przypuszczał, że sytuacja z ostatnich sekund pierwszej połowy powtórzy się również w drugiej połowie. Jednak tym razem po zdobyciu ostatniej bramki w meczu i ustaleniu wyniku spotkania na 32:32 z radości skakali oborniccy szczypiorniści. Kibice którzy wytrzymali ten „thriller” na koniec zostali poczęstowani przez bohaterów spotkania tłusto-czwartkowymi pączkami. I tak spotkanie SPR Bór Oborniki Śląskie vs. Zagłębie Lubin II zakończyło się wynikiem 32:32 (15:15)

Skład SPR Bór Oborniki Śląskie: Tomasz Błażewski, Przemysław Bagiński,  Konrad Burchacki, Dominik Jankowski, Adam Katan, Maciek Kowalski, Łukasz Kurzydło, Dawid Matula, Jakub Morga, Sebastian Morga, Paweł Nogal, Kamil Ramiączek, Eryk Sawicki, Marcin Semczyszyn, Grzegorz Stachowicz, Sergiusz Stefanowski, Łukasz Szkolny. Trenerzy – Bagiński Przemysław, Szabat Artur, żuk Kacper.

W drugim meczu rozegranym w sobotę w Dzierżoniowie oborniccy szczypiorniści znacznie ulegli gospodarzom 35:23.

Trener SPR, Przemysław Bagiński powiedział nam po meczu: – To były dal nas bardzo trudne trzy dni. W walce z Zagłębiem straciliśmy dużo sił i wiedzieliśmy, że bardzo trudno będzie nam się zregenerować i być optymalnie przygotowanym do meczu z Żagwią. Takie mecze jak z Lubinem chce się pamiętać bardzo długo a takie jak z Dzierżoniowem chciało by się wymazać z pamięci. W sobotę starczyło nam tylko sił tylko na 25 minut później już nie było mocy aby przeciwstawić się silnym fizycznie gospodarzom. Przy stanie 13:13 jakby baterie nam wysiadły i w ciągu 5 minut gospodarze zbudowali przewagę 6 bramek. W drugiej połowie podjęliśmy jeszcze walkę jednak gdy było wiadomo, że nie uzyskamy korzystnego wyniku daliśmy pograć wszystkim zawodnikom.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here