„Ta nagroda zobowiązuje”

126

– Czy spodziewaliście się nominacji po zaledwie dwóch latach od rozpoczęcia działalności?

– Uściślając, jako stowarzyszenie kultury fizycznej nie istniejemy od dwóch lat, tylko od półtora roku… nie spodziewaliśmy się samej nominacji do tej nagrody, a co dopiero otrzymania „Smoka”! Sama nominacja była dla nas ogromnym sukcesem. Zdecydowanie stawiałem na pozostałych dwóch nominatów w tej kategorii. Pan Ludwik Łyczakowski jest wieloletnim trenerem, UKS Korzeńsko w ubiegłym roku uzyskało historyczny awans do okręgowej ligi juniorów. My nie spodziewaliśmy się nagrody w ogóle. W momencie ogłoszenia werdyktu nie bardzo wiedziałem co się dzieje. Po chwili dopiero do mnie dotarło, że za chwilę wyjdę na scenę i odbiorę statuetkę.

– Co trzeba zrobić, aby zostać zauważonym w tak krótkim czasie?

– Nie ukrywam, że staraliśmy się w ubiegłym roku zrobić jak najwięcej, aby ruszyć żmigrodzian do działania sportowego. Staramy się poprzez różne formy współpracy z innymi instytucjami czy stowarzyszeniami, pobudzać ludzi do aktywności. I chyba to było kluczem do odniesienia sukcesu w postaci nagrody. Pomoc, jaką otrzymujemy od naszej gminy też jest niezwykle istotna, gdyż to dzięki niej możemy realizować swoje plany. Zostaliśmy zauważeni także w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego, skąd dostaliśmy dotacje na jeden turniej. Oprócz nagrody, którą można postawić na półce, samo pozyskanie dotacji też jest dużym sukcesem. Tym bardziej, że z tej części województwa tylko dwa stowarzyszenia otrzymały dotacje ze wspomnianego UMWD.

– Kto był inicjatorem powstania klubu sportowego Dragons?

– To wszystko zaczęło się na terenie naszego orlika. Animatorzy sportu próbowali wprowadzić zajęcia z rugby, nie do końca jeszcze wiedząc, co z tego wyjdzie i jak to ma wyglądać. Pierwsze treningi miały być przygotowaniem na pokaz przed szerszą publicznością. Jeden z animatorów sportu zdobył wiedzę na temat rugby na studiach, ja swego czasu przebywałem w Irlandii, gdzie zainteresowanie przerodziło się w pasję do tego sportu. Stwierdziłem, że na naszym „podwórku” jest potencjał, są chętni ludzie, więc spróbowaliśmy to jakoś wdrożyć.

– Rugby nie jest w Polsce specjalnie popularnym sportem.  Czy nie było trudno?

– Rugby było pomysłem na stworzenie alternatywy dla wszystkich dyscyplin, które są obecne w gminie Żmigród, czyli: koszykówka, piłka nożna, siatkówka, tenis stołowy czy karate. Chciałem zebrać młodych ludzi, zainspirować ich do zrobienia czegoś nowego, innego. Potencjał w tej dyscyplinie jest ogromny. Rugby to sport, w którym każdy, bez względu na wiek i umiejętności, może spróbować swoich sił, a przy tym rozwijać się nie tylko jako sportowiec, ale i człowiek. Tak powstał klub. Samo działanie naszego stowarzyszenia rozwinęło się poza sport. Dzięki pomocy wolontariuszy ze Stowarzyszenia „Dobra Dusza” mogliśmy zorganizować akcję rejestracji potencjalnych dawców szpiku i oddawania krwi na jednym z turniejów. Hufiec Powiatu Trzebnickiego, Zespół Placówek Kultury w Żmigrodzie, urząd naszej gminy i starostwo powiatowe to instytucje, które nas wspierają oraz mobilizują do działania.

Mamy to szczęście, że nasze stowarzyszenie otacza dużo życzliwych osób. Dzięki tej nagrodzie wychodząc z gali rozdania „Smoków Sukcesu” poczułem, że to co robimy jest doceniane. Pomyślałem, że teraz należy angażować się w sprawy społeczne jeszcze bardziej, gdyż nagrody zobowiązują do tego, żeby nie spoczywać na laurach.

– Jaka jest Pana rola w tym przedsięwzięciu?

– Jestem trenerem, opiekunem, magazynierem, zbieraczem, a nawet praczem. Taka złota rączka (śmiech). Bardzo pomaga mi we wszystkim sekretarz stowarzyszenia Mirosław Kłopotowski. Duże wsparcie dostaję, również od dziewczyn, które pracują w żmigrodzkim Gminnym Centrum Informacji. Sam nic bym nie zrobił. Poza tym jestem wielkim fanem tej dyscypliny. Chciałbym przekazywać wiedzę na temat rugby innym. Ten sport można lepiej zrozumieć oglądając go na żywo. Podczas meczu nie można udawać, symulować kontuzji, wszystko co się dzieje w rugby jest prawdziwe. Będziemy aktywnie promować ten sport głównie dlatego, że może go uprawiać dosłownie każdy: dzieci, kobiety, mężczyźni. Stereotyp zawodnika rugby „osiłka” już niedługo będzie obalony.

– CzySmok” to pierwsze tak ważne wyróżnienie w waszej historii ?

– Tak. Po turniejach, w których uczestniczyliśmy owszem otrzymywaliśmy sygnały chwalące naszą postawę, ale ta nagroda jest wyjątkowa. Przez ostatni rok było o nas głośno za przyczyną dwóch ogólnopolskich turniejów w ramach Polskiej Ligi Rugby 7, które zorganizowaliśmy w Żmigrodzie. Przyjechały drużyny z całej Polski: Łodzi, Poznania, Wrocławia, Lubina, Zielonej Góry, Leszna, Katowic, Bolesławca. Pierwszą taką imprezę zorganizowaliśmy w maju, drugą w czerwcu. Do występu na jednym z turniejów udało nam się zaangażować Ewelinę Lisowską, mieszkankę naszego powiatu, która zaczyna coraz śmielej wkraczać na polską scenę muzyczną.

– Jakie macie plany na przyszłość?

– Plany są wielkie, oczywiście w ramach działalności statutowej stowarzyszenia. Dużo do tego „interesu” dokładamy z własnej kieszeni, ale widzimy tego efekty dlatego łatwiej jest inwestować. Dążymy do rozwoju i wzrostu zainteresowania rugby wśród dzieci. Nasza oferta będzie alternatywą. Poza tym, mamy też sekcję koszykówki, która jest na razie w powijakach. Rugby i koszykówka działają  pod jednym szyldem: DRAGONS ŻMIGRÓD. Na szczęście nie było jeszcze osoby, która na nasze prośby o pomoc odpowiedziałby: „nie!”. Oprócz tego mamy zapisane w statucie, żeby zwalczać alkoholizm oraz narkomanię. Zrobimy wszystko, żeby nie był to tylko potrzebny do otrzymania dotacji „papierkowy” zapis, ale prawdziwe, realne działanie zmierzające do niwelowania tych problemów. Powoli rozbudowujemy własną strategię w tej materii, bo w przyszłości chcielibyśmy pracować z tzw. trudną młodzieżą. Dużo pracy przed nami.

– Czyli można powiedzieć, że swoją pasję wdrożył Pan na swoje podwórko?

– Pasję,i mam nadzieję (bo nie mnie to oceniać) charakter. Jestem społecznikiem, zawsze miałem marzenie, żeby pracować z młodzieżą, by móc przekazywać im swoją wiedzę i doświadczenie. Za moich młodzieńczych czasów ciężko było o zorganizowane formy aktywności. Dziś jest bardzo dużo możliwości. Oprócz tego jestem sędzią krajowym rugby. To co podpatrzę na profesjonalnych boiskach chcę przełożyć na działanie naszego klubu.

– Może zorganizujecie coś dla przedszkolaków? Brakuje zajęć dla najmłodszych dzieci.

– Jesteśmy otwarci na takie inicjatywy. Będziemy ogłaszać nabór dla różnych grup wiekowych i zobaczymy jaki będzie odzew. Moje nastawienie jest takie, że te maluchy nie muszą być rugbistami! Ważne żeby chciały się poruszać, czegoś nauczyć, spędzić ciekawie czas. Liczy się też, to, żeby uczestnicy widzieli w trenerze autorytet, żeby trener inspirował, aby zajęcia były prowadzone w formie przyjemnej zarówno dla opiekuna, jak i dla podopiecznych.

To ogromne wyzwanie, które otwarcie stawiam przed sobą. Jeśli znajdą się chętne dzieci, to będziemy działać. Najważniejsze, żeby zebrała się grupa. Nie pobieramy za to żadnych opłat, dlatego tym bardziej zachęcamy do tego, żeby przychodzić na treningi, a rodziców, żeby przyprowadzali swoje dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym.

– Jakie macie trudności?

– Sprawy papierkowe pochłaniają bardzo dużo czasu i to jest bolączką ale trzeba to przejść.

– Czym się zajmuje się Pan  na co dzień?

– Jestem operatorem sprzętu ciężkiego.

– Czyli niewiele ma to wspólnego ze sportem.

– Nic wspólnego. Chciałbym zmienić pracę na taką, która byłaby na miejscu, dzięki czemu miałbym więcej czasu i możliwości na rozwój klubu oraz pracy na rzecz naszej społeczności i stowarzyszenia.

– Na co dzień praca, po pracy Dragons, gdzie czas na życie prywatne?

– Nie powiem, że moja żona jest szczęśliwa z tego powodu, bo bardzo mało czasu spędzam w domu. Aczkolwiek, gdy w imieniu Stowarzyszenia Rugby Klub „Dragons” Żmigród odbierałem „Smoka Sukcesu”, była ze mnie bardzo dumna. Tego uczucia, nie można kupić, takowe należy wypracować ! I wiem, że była to pewna forma wynagrodzenia dla mojej żony Eweliny oraz córeczki Niny, za te wszystkie godziny a suma sumarum dni, które poświęcałem dla sportu. Też jestem z Nich dumny bo wiem, że to również ich wielkie poświęcenie.

– Dziękuję za rozmowę i życzymy wytrwałości w dalszych działaniach.

– Dziękuję.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here