Dostawał zaświadczenia z ZUS, a teraz musi zapłacić za leczenie

113

Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji i interwencję zgłosił się do nas Czytelnik z Obornik Śl. Mężczyzna obawiał się, że będzie musiał oddać Narodowemu Funduszowi Zdrowia pieniądze, za wizyty i refundację recept.

Dokumenty zawsze dostawałem

Pan Władysław (nazwisko do wiadomości redakcji) jest osobą schorowaną. Przez całe życie ciężko pracował fizycznie. – Moje problemy ze zdrowiem zaczęły się na początku lat 90-ych. Długo chorowałem, okazało się, że dotknęło mnie kilka poważnych przypadłości. Początkowo otrzymywałem rentę, później jednak jedna z komisji przed którą się stawiłem odebrała mi świadczenia. Jestem tuż przed sześćdziesiątką. Mam ogromne problemy ze znalezieniem pracy. W dodatku nikt nie chce zatrudnić osoby schorowanej. Właśnie ze względu na to, że nie mógłbym podjąć pracy, wyrejestrowałem się z Powiatowego Urzędu Pracy i skorzystałem z ubezpieczenia żony. Małżonka dopisała mnie do swojego ubezpieczenia i przed każdą wizytą u lekarza odbieraliśmy w trzebnickim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Zdrowotnych zaświadczenie, że jestem objęty ubezpieczeniem – opisuje nam pan Władysław.

 Pan za to zapłaci

Na początku marca tego roku pan Władysław znalazł pracodawcę, który przyjął go na okres próbny.  Przepracował miesiąc i po tym czasie pracodawca poinformował go, że nie chce z nim kontynuować współpracy. Od marca mężczyzna co miesiąc udawał się razem z żoną do ZUS-u, gdzie otrzymywał zaświadczenie, iż jest osobą ubezpieczoną. Pod koniec listopada, do ośrodka zdrowia w Obornikach Śląskich, w którym pan Władysław ma swojego lekarza rodzinnego, przyszła informacja, iż nie ma on ubezpieczenia. – W rejestracji poinformowano mnie, że nie mam świadczeń już od marca. Pojechaliśmy z żoną do ZUS-u, żeby wyjaśnić sytuację. W urzędzie powiedziano nam, że faktycznie nie mam ubezpieczenia, a na moje pytanie dlaczego otrzymywałem zaświadczenia, że jestem ubezpieczony odpowiedziano mi, że dokument jest wydawany na podstawie deklaracji a nie stanu faktycznego. Jak to określono „stan faktyczny” mógłbym sprawdzić w pokoju obok, ale ja o tym nie wiedziałem. Przerażony konsekwencjami postanowiłem zadzwonić do Narodowego Funduszu Zdrowia, żeby dowiedzieć się, jak wybrnąć z tej sytuacji. Kiedy po kilkunastu telefonach dotarłem do odpowiedniej osoby usłyszałem, że będę musiał pokryć koszty wizyt u specjalistów, a być może nawet i refundacji recept. Moja rozmówczyni dodała, że jest to typowa sytuacja, bo ludzie nie wiedzą, że utracili ubezpieczenie i że NFZ ma 5 lat na to, żeby dochodzić swoich roszczeń. A ja jestem schorowany, bez pracy i nie mam z czego oddać tych pieniędzy – dodaje nasz Czytelnik.

 Wygasł tytuł

Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się do Iwony Kowalskiej, rzecznik wrocławskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. – Czytelnik, bezrobotny mieszkaniec Obornik został zgłoszony do ubezpieczenia przez swoją żonę – emerytkę w 2009 roku. Do marca 2012 roku korzystał z bezpłatnego leczenia na podstawie tego zgłoszenia. W marcu 2012 roku, ponieważ podjął pracę na umowę zlecenie – do ubezpieczenia został zgłoszony przez swojego pracodawcę. Tym samym utracił prawo do ubezpieczenia „rodzinnego” – tłumaczy rzeczniczka i dodaje, że zgodnie z przepisami, w momencie, gdy osoba bezrobotna podejmuje zatrudnienie i w związku z tym uzyskuje prawo do ubezpieczenia z tytuły wykonywanej pracy – musi być wyrejestrowana z ubezpieczenia „rodzinnego”.  Gdy przestanie pracować wtedy ponownie do „rodzinnego” ubezpieczenia musi być zgłoszona. – Żona nie wyrejestrowała męża, pomimo, że podjął pracę, więc w Inspektoracie ZUS w Trzebnicy dostawał zaświadczenia, że jest ubezpieczony, gdyż system wykazywał, iż „przynależy” do ubezpieczenia swojej żony – mówi Iwona Kowalska i dodaje: – W każdym wydawanym zaświadczeniu zawarta była informacja, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest uprawniony do weryfikacji prawa do świadczeń zdrowotnych. Ten druk zawiera pouczenie oraz stosowne oświadczenie, że o wystąpieniu wszelkich zmian, mających wpływ na treść złożonego wniosku i oświadczenia niezwłocznie powiadomiony zostanie organ rentowy wypłacający świadczenie. Po podpisaniu umowy zlecenia, pracodawca zgłosił pana Władysława, jako swojego pracownika oraz odprowadził od jego umowy składki do ZUS. W tym momencie – nowy tytuł do ubezpieczenia spowodował „utratę” poprzedniego. Ponieważ  pracował na umowie tylko jeden miesiąc po jej zakończeniu stracił prawo do ubezpieczenia, a jednocześnie jego żona nie zgłosiła go do ZUS ponownie. Dlatego NFZ zażądał zwrotu kosztów udzielonej porady lekarskiej – tłumaczy rzeczniczka i dodaje, że nie byłoby najmniejszego problemu, gdyby żona ponownie zgłosiła go do ubezpieczenia. Rzeczniczka dodaje, że w razie wszelkich wątpliwości zawsze należy zgłosić się do odpowiedniego oddziału ZUS, bo lepiej wyjaśnić zawczasu wszelkie wątpliwości, niż później ponosić konsekwencje. Iwona Kowalska podkreśla, że osobne przepisy regulują zgłaszanie dzieci do ubezpieczenia rodzinnego, są do tego odpowiednie druki – ZCNA. – Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności i trzeba o tym pamiętać. Ludzie znajdują się w różnych sytuacjach, dlatego też każdy powinien indywidualnie zgłaszać się do ZUS w razie wątpliwości.

 Ubezpieczony znaczy zgłoszony

Zgodnie z tym, co odpowiedziała rzecznik ZUS, można powiedzieć, że przez nieznajomość prawa, pan Władysław nieświadomie pozbawił się ubezpieczenia. O to, czy będzie musiał pokrywać koszty jakie zostały wydane na jego leczenie zapytaliśmy Joannę Mierzwińską, rzecznik wrocławskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. – Zawsze tak było, że osoba nieubezpieczona sama pokrywała koszty świadczeń zdrowotnych, a w przypadku udzielenia świadczeń zdrowotnych dla takiej osoby placówka służby zdrowia obciążała kosztami bezpośrednio osobę nieubezpieczoną. Od nowego roku nic się nie zmieniło osoba nieubezpieczona sama pokrywa koszty świadczeń i rozlicza się bezpośrednio z placówką medyczną. Dlatego tak ważne jest zadbać o to, żeby być ubezpieczonym. Być ubezpieczonym w naszym kraju, to być zgłoszonym do ubezpieczenia. Od początku tego roku, w przypadku zgłoszenia się osoby nieubezpieczonej do lekarza i poświadczenia nieprawdy poprzez podpisanie oświadczenia, NFZ ma prawo obciążyć taką osobę kosztami tych świadczeń. Tak jak powiedziałam musi być to osoba nieubezpieczona oraz dodatkowo być świadoma tego, jak również  poświadczyć nieprawdę – odpowiada Joanna Mierzwińska. Rzeczniczka dodaje również, że w przypadku naszego Czytelnika, jeśli do końca roku wyjaśnił sytuację w ZUS, nie będzie musiał pokrywać kosztów swojego leczenia.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here