Oborniczanie mówią NIE

480

Tak gorącego tematu w mieście nie było od dawna. Ogłoszenia o rozprawie administracyjnej pojawiły się w kilku punktach miasta. Informował o niej burmistrz, a zapraszali inwestorzy oraz dwaj radni Łukasz Budas i Maciej Tobiczyk. W czwartek po południu sala przeznaczona dla ok. 300 osób była pełna. Ludzie byli rozemocjonowani wcześniejszymi doniesieniami o ukrywaniu informacji na temat inwestycji pod nazwą „wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła o mocy elektrycznej zainstalowanej 500 kW poprzez proces zgazowania biomasy wymaga sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko”. Obawiali się, że w centrum miasta może powstać inwestycja mająca negatywny wpływ na życie nie tylko najbliższych sąsiadów.

Prowadzący rozprawę administracyjną, bo tak oficjalnie nazywa się to zebranie, Leszek Pawlak, kierownik wydziału zamówień publicznych i pozyskiwania środków zewnętrznych UM poinformował zebranych, że wszyscy są stronami w sprawie i wszyscy mają prawo zadawać pytania, jak i stawiać żądania. Przestrzegł także, że za zakłócanie spokoju może ukarać 100-złotową grzywną.

Historię postępowania administracyjnego dotyczącego tej inwestycji streściła Magdalena Ignaciuk z wydziału ochrony środowiska UM. Pierwszy wniosek w tej sprawi firma Savi złożyła już18 kwietnia 2012 r., po tygodniu dostali pismo o jego uzupełnienie, więc 31 maja złożyli wniosek ponownie, tym razem kompletny. 2 lipca zostało wydane obwieszczenie o wszczęciu postępowania. Jednocześnie gmina zwróciła się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu o opinię.  9 lipca przyszła odpowiedź z RDOŚ, że dla tego przedsięwzięcia należy sporządzić raport oddziaływania na środowisko. 14 sierpnia firma Savi otrzymała z gminy pismo zlecające sporządzenie i wykonanie tego raportu. 3 września burmistrz wydał postanowienie o zawieszeniu postępowania do czasu otrzymania raportu. Raport został złożony w gminie 16 listopada. Postępowanie zostało wznowione 10 grudnia, a 13 grudnia zostało opublikowane ogłoszenie o konsultacjach społecznych. Ponieważ zostały zgłoszone do urzędu różne wnioski i zastrzeżenia, burmistrz zarządził ponowne konsultacje.

Konsultacje poprzedziła jednak czwartkowa rozprawa administracyjna, a wcześniej, 8 stycznia do urzędu przyszło pismo z RDOŚ odmówił wydania warunków środowiskowych.

Mieszkańcy- uczestnicy postępowania przygotowali się do niego starannie. Już pierwsze pytania, odczytane przez Jerzego Prędotę pokazały, że mieszkańcom bardzo zależy na niedopuszczeniu do zniszczenia środowiska. Dzięki tym pytaniom zebrani już na samym początku zebrania mogli się dowiedzieć m.in., że planowana inwestycja nie jest biogazownią, a instalacją do zgazowania drewna, a uzyskany gaz drzewny ma być ma być wykorzystywany do napędzania silnika spalinowego. Instalacja ma wykorzystywać jako surowiec masę drzewną ze zrąbków drewna ze stolarni, wiatrołomów, krzaków itp. Burmistrz zobowiązał się, że w decyzji administracyjnej może ograniczyć zakres paliwa. Miejscowy plan zagospodarowania przewiduje tylko cztery kursy dziennie ciężarówek po 3,5 tony.

Radny Łukasz Budas wykazał jednak, że w dokumentacji złożonej w Urzędzie Miejskim są dokumenty dopuszczające użycie biomasy rolnej bez zaznaczenia, że ma to być biomasa tylko roślinna. Tymczasem zgazowywanie odpadów zwierzęcych wiąże się z wydzielaniem substancji cuchnących.

Pytania rzeczowe i na temat zadawali też inni mieszkańcy, choć dochodziło spięć, gdy pytania lub odpowiedzi się powtarzały. W pewnym momencie jeden z mieszkańców przerwał i zamiast „rozpatrywania zawiłości technicznych” zażądał ogłoszenia referendum, co spotkało się z głośną aprobatą sali.

Leszek Pawlak kilkakrotnie podkreślał, że rozprawa ma na celu dostarczenie burmistrzowi argumentów „dla prawidłowego podjęcia decyzji”, zgłoszone tu wnioski, czy zadane żądania, nie będą wiążące. Mimo to  Zbigniew Stabiszewski zaproponował zagłosowanie, kto jest za, a kto przeciw tej inwestycji: 6 osób podniosło ręce „za”, 12 wstrzymało się od głosu. Zdecydowana większość zgromadzonych w OOK wypowiedziała się przeciw.

Agnieszka Zakęś przypomniała, że gmina otrzymała z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu odmowę wydania warunków środowiskowych, dokumentu niezbędnego do wydania przez burmistrza decyzji środowiskowej. spytała więc, czy któraś ze stron nie odwołała się od tej decyzji.

– Zgodnie z nadesłanym z odmową pouczeniem, stronom nie przysługuje odwołanie od odmowy RDOŚ. Burmistrz przy podejmowaniu decyzji będzie brał pod uwagę przede wszystkim opinię mieszkańców, ale także sanepidu oraz wypis i wyrys miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – odpowiedziała Magdalena Ignaciu.

Po rozprawie postanowiliśmy sprawdzić u źródła, co dla sprawy znaczy odmowa RDOŚ. – Nie wiem, na jakim etapie jest prowadzone postępowanie, więc trudno mi jest nawet ocenić, czym kierował się burmistrz, przeprowadzający ten proces administracyjny. Nie wiem na przykład jaka jest w tej sprawie opinia sanepidu.  Regionalny dyrektor ochrony środowiska wydał postanowienie odmawiające wydania warunków środowiskowych dla tego przedsięwzięcia z powodu niezgodności planowanej inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. A to wyklucza możliwość jakichkolwiek działań –  powiedziała nam Marlena Polakowska, naczelnik wydziału ocen oddziaływania na środowisko RDOŚ we Wrocławiu. – Moim zdaniem burmistrz powinien teraz zakończyć postępowanie. Żeby zaplanować w tym miejscu taką inwestycję, trzeba zmienić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Dopiero wtedy inwestor będzie mógł złożyć wniosek  i procedurę wszcząć od nowa.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here