Pierwszy sparing rozgrzał tylko rywali Polonii

53

W środę trzebnicka Polonia rozpoczęła kolejny etap przygotowań związany ze zbliżającą się rundą wiosenną. Do treningów na hali czy siłowni doszły także „spotkania z piłką”. W okresie przygotowawczym, na sztucznym boisku stadionu miejskiego, będzie rozegranych w sumie 6 takich spotkań. Dwa z nich drużyna ma już za sobą: w ubiegłą środę zagrała towarzyskie spotkanie z czwartoligowcem GKS Kobierzyce, natomiast w piątek podejmowała na własnym terenie KP Brzeg Dolny (tekst poniżej). Niestety, początek sparingów nie jest najlepszy dla Polonii, bowiem zarówno w pierwszym jak i drugim spotkaniu ponieśli porażkę.

Na plus należy wskazać przygotowanie miejsca do spotkania, boisko było bardzo dobrze odśnieżone i chyba tylko siarczysty mróz mógł ewentualnie sprawiać kłopoty zawodnikom. Chociaż sparingi można zaliczać do wzajemnych testów sprawnościowych dla obu drużyn, które nie są zakończone zdobyciem punktów, to i tak poloniści mogli liczyć chociaż na mały doping ze strony kibiców. Zapewne przyszli, by zobaczyć i stwierdzić stan przygotowań drużyny.

Pierwsza połowa nie wykazała wcale, kto okaże się ostatecznym zwycięzcą. Piłkarze zarówno z Trzebnicy i Kobierzyc starali się przetrzymać jak najdłużej piłkę, by ocenić możliwości przeciwnika. Po tym początkowym badaniu nadszedł czas na pierwsze próby wyprowadzenia skutecznych akcji, które mogłyby zamienić się na bramkę. Mimo podchodów zarówno z jednej, jak i drugiej strony pierwsze 45 minut upłynęło spokojnie i bezbramkowo.

Trudno nie powiedzieć o ciągnącym się jeszcze z poprzedniego sezonu swoistego fatum, które ciąży nad Polonią, bowiem ostatnie spotkania ligowe przegrywali po błędach poniesionych w drugiej połowie. Tak też i było podczas środowego sparingu. Znowu na boisko wyszły jakby zupełnie obce teamy. Goście od początku zaczęli grać ostro, wykorzystując błędy w obronie gospodarza. Na efekty ich pracy nie trzeba było długo czekać, po 60 minucie do bramki obstawianej przez Marka Siemiątkowskiego wpadła pierwsza bramka. Jak się okazało, nie jedyna podczas spotkania. Trzebnicka drużyna jakby zupełnie straciła rytm gry i pogubiła się na własnym boisku. Kilkanaście minut później, po rzucie rożnym zawodnik czwartoligowca podwyższa wynik dla swojej drużyny na 2:0. Po raz trzeci zafundowali sobie strzał do naszej bramki po zamieszaniu w polu karnym – najpierw piłka odbiła się od słupka, a następnie powędrowała do siatki.

Zapytaliśmy trenera o podanie przyczyn, dla których wynik tego sparingu wypadł tak niekorzystnie dla Polonii, czy mogło na to mieć wpływ np. zbyt długi czas „rozstania” piłkarzy z futbolówką? – Cóż, liczę na to, że tak właśnie było. Po sparingu byłem zły na chłopaków, powiedziałem im nawet, że z moich obserwacji wynika, że nie byli mocno zaangażowani w grę i mimo kilku zmian po pierwszej połowie, popełnialiśmy błędy w stałych fragmentach gry, co się na nas zemściło. Przed kolejnym sparingiem z Olimpią Kowary będzie znacznie więcej czasu na przygotowanie. Pierwszy i drugi sparing rozegraliśmy „lekko”. Na kolejny muszą się przygotować tak, jakby grali mecz ligowy. Nie mogą sobie pozwolić na odpuszczenie jakiegokolwiek spotkania, ponieważ to może wpłynąć na jego końcowy wynik – powiedział Piotr Adamczyk. – Lepiej o tym sparingu zapomnieć – skomentował Kuba Jakóbczyk.

Jak pokazał wynik drugiego sparingu było nieco lepiej, chociaż też na niekorzyść trzebniczan. Polonia przegrała z Brzegiem Dolnym 1:2. Czy trzecie spotkanie przełamie złą passę? O tym przekonamy się niebawem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here