Pobiegli lepiej niż zakładali

162

W Biegu Sylwestrowym prusiczanie mają już wlasne miejsce. Swój start w biegu już od dłuższego czasu zapowiadał Igor Bandrowicz, burmistrz Prusic. Niestety, mimo gorących chęci i zapału, biegacz przegrał z przeziębieniem, przez które nie mógł wziąć udziału w rywalizacji. Jak powiedział  nam w rozmowie telefonicznej, bardzo zależało mu na starcie, ale niestety pobiec nie mógł. Również Kamil Leśniak, który również planował start w biegu nie pobiegł z powodu kontuzji. Na start stawili się za to biegacze, którzy zrzeszeni i zaprzyjaźnieni ze Stowarzyszeniem Bike Family Team z Prusic. Rowerzyści wspólnie trenowali biegi w Prusicach, Poprawiali swoją kondycję również podczas treningów spinningowych. Tomasz Saladra, Agnieszka Książek, Grzegorz Wysopal, Joanna Buła, Paweł Fiet, Renata Mierzwa, a także Marek Cieśliński, to zawodnicy, którzy wspólnie wystartowali jako członkowie i sympatycy SBFT. Na pytanie jakie mają cele podczas tegorocznego Biegu Sylwestrowego odpowiadali bardzo różnie: – Mam niedoleczona kontuzję nogi i przede wszystkim chciałbym dobiec do mety. Na pewno chociaż na początku postaramy się biec razem – mówił Tomasz Saladra. – Najważniejsza jest zabawa i żeby dobiec do mety – mówiła Agnieszka Książek, a Paweł Fiet dodał: – Żeby dopiec przed trzebnickimi „Szerszeniami”, bo już wystarczy, że dają nam w kość na rowerach, to w bieganiu my musimy być lepsi. Ale ich biegnie więcej, więc w sumie na pewno będą mieli dłuższy czas. – żartował biegacz i dodał: –Ja zakładam, że powinienem pokonać ten dystans w około 54 minuty. Renata Mierzwa chciała cało dobiec do mety: – Mam nadzieje, że dam radę w biegu, potem szybko się zregeneruję, a wieczorem pójdę na sylwestra z zabawą do białego rana.

Wszyscy biegacze z tej grupy wykonali „plan minimum”, ponieważ dobiegli do mety. Najlepszy wśród nich okazał się Paweł Fiet, który bieg zakończył po… 49,11 minuty i tym samym o blisko 5 minut szybciej przybiegł na metę niż zakładał: Jestem bardzo zadowolony, bo chciałem być w pierwszej połowie i udało się.

Wszyscy zgodnie twierdzili, że najtrudniejsze były dla nich górki, a zwłaszcza ul. Teatralna. – To było mordercze, wszyscy tam zwalniali – mówił Grzegorz Wysopal. – Ja pod tę górkę musiałam podejść – mówiła Agnieszka Książek, a Tomasz Saladra dodał: – Ale i tak Aga szybciej szła niż ja biegłem.

Prusiccy zawodnicy zapowiadają, że jeśli tylko zdrowie im pozwoli, to na pewno pobiegną w przyszłym roku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here