Trzebniczanie nie wiedzą ile zapłacą za śmieci

93

Zaledwie kilkunastu mieszkańców, w tym radni opozycyjni przybyli do Urzędu Miejskiego na zaproszenie burmistrza. Otwierając spotkanie, Marek Długozima przez pierwsze kilkadziesiąt minut lał przysłowiową wodę. Zamiast skupić się na konkretach: tj. podać cenę za wywóz śmieci, jaką radni mają przegłosować, burmistrz zaczął opowiadać o nowelizacji ustawy i jej wpływie na samorządy i mieszkańców, mówił, że będzie walczył o to, by składowisko odpadów w Marcinowie mogło tymczasowo pełnić funkcję Regionalnej Instalacji Przyjmowania Odpadów. Na samym końcu jego przemowy dostało się również… opozycyjnym radnym, którzy niepochlebnie wypowiadali się o proponowanych stawkach, a nawet nie przychodzili na posiedzenia komisji komunalnej, gdy omawiane były proponowane stawki. W późniejszej części dyskusji do wystąpienia burmistrza odniósł się Daniel Długosz, redaktor naczelny NOWej gazety, który stwierdził, że cel spotkania zaproponowanego przez burmistrza powinien być zupełnie inny: – Spotkaliśmy się tutaj w bardzo małym gronie, wszyscy jesteśmy mieszkańcami Trzebnicy, ale odnoszę wrażenie, że 95 procent czasu zajmujemy na niepotrzebną dyskusję. Przewinęło się już mnóstwo tematów o polityce, na którą przecież nie mamy wpływu. Burmistrz robi niepotrzebne wycieczki pod adresem radnych opozycyjnych i mówi o tych, którzy z nich byli, a którzy nie byli na komisji. Sam na niej byłem i też nie wiedziałem wszystkich radnych z koalicji, była tylko część radnych zainteresowanych tematem śmieci. Dla nas dziś nie jest tematem to, co zrobi Sejm i Senat, bo to nie mamy wpływu. Uważam, że jako mieszkańcy powinniśmy się wspólnie zastanowić, jakie przyjmiemy kryteria i założenia, jak będziemy naliczać tę opłatę za wywóz śmieci. Wspominał pan o tym, że będzie wysyłał petycję w sprawie składowiska w Marcinowie, bardzo dobrze, tylko, że ta informacja jest również poza zasięgiem i możliwościami mieszkańców – dopytywał naczelny gazety.

Burmistrz deklaruje do kamery

Na początku chciałbym zdementować cenę podaną przez jedną z gazet lokalnych, której nazwy nie wymienię, by nie reklamować tego czasopisma. W artykule pojawiły się opisy: „dramatyczne podwyżki”, podane zostały nawet ceny: 15 przy segregowaniu śmieci oraz 25, gdy będą oddawane niezmieszane odpady. Na żadnej z komisji, czy spotkaniu klubowym nie podałem takich cen, to jest wprowadzanie mieszkańców błąd – powiedział burmistrz Długozima. Z tym stwierdzeniem nie zgodzili się obecni na spotkaniu radni: – Panie burmistrzu, te ceny, które zostały podane w gazecie, były przedstawione radnym w przygotowanych projektach uchwał na komisji budżetowej. To kto w takim razie podał te ceny, które mają zaopiniować radni, przecież pan? Prawdą jednak jest, że były to ceny wyjściowe – odpowiedział burmistrzowi radny Jan Darowski. Włodarz potwierdził argument radnego i zapowiedział, że na najbliższej, tj. piątkowej sesji, punkt dotyczący ustalania ceny za wywożenie odpadów zostanie zdjęty.

W związku z pracami parlamentarzystów w Sejmie nad kolejnymi nowelizacjami ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, prawdopodobnie znajdzie się zapis mówiący o tym, że możliwe będzie wprowadzenie tzw. mieszanego systemu naliczania opłat. Dzięki tym zmianom samorządowcy będą bardziej „elastyczni”, jeżeli chodzi o ustalaną stawkę wywozu śmieci: – Z pewnością będziemy musieli przeprowadzić jeszcze kilka spotkań roboczych zespołu powołanego dla ustalenia stawek za wywóz śmieci, odbędzie się również dodatkowe posiedzenie komisji komunalnej. Dopiero w styczniu będą znane ostateczne stawki, w tej chwili nie mogę nic powiedzieć, za wyjątkiem tego, że będą niższe od proponowanych – powiedział mieszkańcom burmistrz. W tym momencie z pytaniem zwrócił się do Marka Długozimy jeden z obecnych mieszkańców: – Panie burmistrzu spotkaliśmy się tutaj w określonym celu. Proszę zatem o konkrety. Pan mówi, że stawka będzie niższa od proponowanej, bardzo dobrze, tylko proszę powiedzieć konkretnie, o ile? Uważam, że kwestia tej ceny powinna być skonsultowana z mieszkańcami, dlatego proszę podać, kiedy możemy się spotkać na takich konsultacjach społecznych.

Powiadomię państwa o spotkaniu komisji komunalnej, na którą będą mogli przyjść mieszkańcy, a także o terminie kolejnego spotkania. Stosowne powiadomienia pojawią się na stronie internetowej, a także w gablotach. Mogę pana zapewnić, że cena będzie dużo niższa, w tej chwili nie jestem w stanie podać konkretnej ceny – odpowiedział burmistrz. Mieszkaniec, nie dając za wygraną, poprosił o podanie chociażby szacunkowych kwot, do jakich mogą zostać obniżone stawki: – Chciałbym, by wywóz posegregowanych odpadów wynosił w granicach do 10 zł. Mogę to powiedzieć wprost do obecnej tutaj kamery – dodał Długozima. (Nagranie ze spotkania z mieszkańcami będzie można obejrzeć na portalu nowagazeta.pl – przyp. red.)

Najpierw oszczędności, potem kasa od podatnika?

Między mężczyznami trwała też wymiana zdań. Uczestnik spotkania pytał o powód, dla którego burmistrz zaprosił mieszkańców: – Mówi pan o przyszłości względem składowiska, o tym, że nie jest w stanie podać proponowanych stawek za wywóz śmieci oraz, że udaje się na rozmowy do Warszawy. Uważam, że dzisiaj można by podyskutować o tym, jakie kroki pan zamierza poczynić, by wprowadzić oszczędności w urzędzie, żeby te opłaty były dla mieszkańca jak najniższe. Jak słyszę, że gmina na promocję wydaje kilkaset tysięcy, a potem proponujecie takie stawki… Proszę mi powiedzieć jakie najpierw poczynicie oszczędności w urzędzie, żeby potem sięgnąć do kieszeni mieszkańców w sprawie opłat za śmieci – pytał burmistrza trzebniczanin. W odpowiedzi usłyszał, że burmistrz zorganizował spotkanie, by omówić zasady działania konkretnej ustawy: – A pan wtrąca wątek oszczędnościowy dla gminy, chociażby proponując redukcję kosztów na promocję – odpowiedział swojemu przedmówcy burmistrz, – Ja nie proponuję, tylko pytam – uciął mieszkaniec, – Chcę, żeby pan uszanował osoby, które przyszły, by dowiedzieć się o ustawie śmieciowej – tym stwierdzeniem burmistrz Długozima zakończył dyskusję.

Ekonomiczna kalkulacja

Od lipca przyszłego roku firmy zajmujące się wywozem odpadów komunalnych z gmin zobowiązane są obszarowo do składowania ich do tzw. RIPOK. Śmieci z naszego powiatu będą wywożone do oddalonej o 60 km Rudnej. Takie składowisko, które już w tej chwili jest monopolistą, oczywiście wywindowało maksymalną cenę przyjmowania odpadów. Gminy, które ustalają ceny dla swoich mieszkańców, opierają się na kilku wytycznych: m.in ilości zbieranych śmieci, liczbie mieszkańców, odległości do składowiska, ceny za transport i odbiór odpadów. M.in. na tej podstawie ustalają stawki, jakie niebawem każdy mieszkaniec domu jednorodzinnego lub wspólnoty będzie ponosił co miesiąc. Przyglądając się cenom zaproponowanym w ościennych gminach (a przypomnijmy, że radni nie zaakceptowali ich ze względu na zbyt wygórowane stawki), ceny za sortowane odpady kształtowały się w przedziale 8-11 zł, do 18 zł za odpady niesegregowane. – W naszej gminie, mimo, że były to tylko proponowane stawki podane przez pana, to radni z koalicji rządzącej zatwierdzili je podczas prac komisji budżetowej. Skąd taka rozbieżność, dlaczego burmistrzowie z sąsiednich gmin mogli zaproponować znacznie niższe ceny. Czy tamci panowie nie kierowali się matematyką, czy kierowali się jakimiś irracjonalnymi przesłankami? Panie burmistrzu, czy to oznacza, że burmistrzowie Prusic czy Żmigrodu, którzy zaproponowali stawki na poziomie 8 zł, stosowali nieekonomiczną kalkulację w swoich gminach. Skąd taka rozbieżność w cenie między naszymi gminami? – zapytał Jerzego Trelę radny Wojciech Wróbel. – Nie wiem na jakiej podstawie włodarze wymienieni przez pana ustalili ceny. Na pewno nie powiedziałem, że działali nieekonomicznie. My zaproponowaliśmy takie stawki na podstawie zebranych danych i wstępnych wyliczeń. Ceny się jeszcze zmienią – odpowiedział Trela. Burmistrz Długozima wszedł w słowo rozmówcom, dodając, że przecież żadne z tych stawek nie zostały przecież zatwierdzone przez radę: – Ale tylko dlatego, że radni stwierdzili, że cena jest zbyt wysoka – przypomniał Wojciech Wróbel.

Konsultacje na wioskach są potrzebne

Z prośbą do burmistrza zwrócił się także mieszkaniec wsi Ligota. Zaproponował, by jeszcze przed podaniem obowiązujących cen przeprowadzić spotkania na wsiach z mieszkańcami. Mężczyzna twierdził, że ludzie na wsi nie są informowani chociażby przez sołtysów o zasadach funkcjonowania znowelizowanej ustawy. Przypominał, że przecież to oni głównie odczują na swoich portfelach, wprowadzony zmieniony system gospodarowania odpadami: – Do tej pory wywóz śmieci liczony był tylko od kubła, teraz przyjdzie mi zapłacić za każdą osobę zamieszkującą dom, dodatkowo, gdy segregowałem odpady, to śmieciarka odbierała worki raz na kilka miesięcy, teraz będę płacić za segregację co miesiąc. Radni, których przecież wybieraliśmy, powinni wykazać się aktywnością i zorganizować takie spotkania wśród swoich wyborców. Burmistrz odpowiedział, że z uwagi na liczbę sołectw raczej niemożliwe będzie przeprowadzenie w każdym z nich konsultacji, może jednak podzielić gminę na kilka okręgów i w każdym z nich, w jednej wsi można by przeprowadzić takie rozmowy.

Jak traktowani będą nieuczciwi mieszkańcy?

Z pewnymi wątpliwościami do burmistrza zwrócił się mieszkaniec jednej z trzebnickich wspólnot. Stwierdził, że w przypadku deklaracji osób zamieszkujących domki jednorodzinne będzie możliwość sprawdzenia czy oddają odpady komunalne zgodnie z wypełnioną deklaracją (tj. czy zdecydowali się na tańszy wariant – z segregacją, czy też drożą opcję, w której nie dzielą produkowanych śmieci). A jak będzie przebiegało sprawdzenie rodzin mieszkających we wspólnocie. Większość zadeklaruje, że będzie segregować, a tymczasem znajdzie się taka rodzina, która wybierze tańszą opcję i nadal będzie podrzucać śmieci do kubłów na selekcję. – Będziemy wyrywkowo sprawdzać takie wspólnoty, oczywiście przy jednostkowych tego typu incydentach nie będziemy wyciągać konsekwencji. Jeżeli problem stale będzie się pojawiał, wówczas mieszkańcy będą płacić kary – wyjaśnił Trela.

Głos w dyskusji zabrał również prezes spółdzielni mieszkaniowej, Marian Błaś, który zapytał o częstotliwość wywozu odpadów wielkogabarytowych. Jak stwierdził, do tej pory traktor z przyczepą codziennie zbierał pozostawione przy śmietnikach wersalki, czy okna. – Teraz, raz na pół roku, firma będzie nieodpłatnie odbierała odpady wielkogabarytowe. Pan, jako zarządca wspólnoty będzie mógł zawieść niepotrzebne rzeczy do punktu selektywnej zbiórki odpadów, gdzie nieodpłatnie zostaną przyjęte. Z resztą każdy mieszkaniec gminy będzie mógł wywieźć odpady wielkogabarytowe, baterie, akumulatory, opakowania po chemikaliach czy materiały budowlane do takich właśnie punktów, gdzie będą za darmo przyjmowane. Mieścić się one będą na składowisku odpadów w Marcinowie oraz na terenie oczyszczalni ścieków – odpowiedział Jerzy Trela.

W sprawie wprowadzenia w życie nowego systemu gospodarowania odpadami jak na razie pojawia się więcej znaków zapytania, niż konkretnych odpowiedzi. W mediach stale jesteśmy informowani o kolejnych poprawkach, nad którymi pracują posłowie. Widać, że nawet sami samorządowcy nie wiedzą dokładnie, jak powinni postąpić wprowadzając znowelizowaną ustawę. Radni z trzech gmin z naszego powiatu, tj. z Prusic, Żmigrodu, a teraz i Trzebnicy, nie będą głosować nad sposobem naliczania opłaty oraz jej wysokością. Jedynie tylko wisznieńscy radni podczas wczorajszej sesji ustalili ceny za wywóz śmieci. Ci, którzy zdecydują się na segregację zapłacą 11,50 zł, pozostali 18 zł. Dyskusja jednak do ostatniej chwili była burzliwa, a relację o niej przedstawimy w następnym wydaniu gazety. Zobaczymy jak postąpią radni z Zawoni, którzy nad tym projektem uchwał będą głosować w sylwestra.

1 KOMENTARZ

  1. Jest sposób aby mało płacić za odpady i aby nie sprawdzać kto segreguje a kto nie – ale dlatego, że mało się płaci – to rady i grupy trzymające władzę udają że nic o tym nie wiedzą – szczegóły na google.pl po wklejeniu hasła „jak mniej płacić za śmieci”, można czytać a nawet oglądać… Warto też wkleić hasło „system eko ab”…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here