Mieszkańcy mają dość – kontrowersje wokół modernizowanej kanalizacji

134

Zakaz wjazdu

Zaczęło się dość niewinnie – w 2010 roku wyłączono z ruchu ulicę Szkolną na potrzeby przeprowadzenia przebudowy sieci kanalizacyjnej. Przez wiele miesięcy ulica była zamknięta. Ludzie przestali wyczekiwać, kiedy ulubiony skrót większości kierowców do centrum zostanie z powrotem otwarty. W końcu ten dzień nadszedł – ulica została oddana do użytku. Wydawałoby się, że najgorsze za nami, grubo się jednak mylił ten, kto tak myślał. Obecnie – bez przesady – niemal całe miasto jest rozkopane, wszędzie jest pełno koparek i oznakowań objazdowych. Kierowców, którzy chcą poćwiczyć manewr „zawracania na trzy” zapraszam do Żmigrodu. Co kilka dni jest otwierana i zamykana inna ulica w mieście, a kierowcy są coraz bardziej zirytowani ciągłym odbijaniem się od tablic „zakaz wjazdu” i notorycznym zawracaniem spod zablokowanej drogi. Apogeum jednak zostało osiągnięte 18 grudnia – nawierzchnie wszędzie pozrywane, dziury w drogach na kilkanaście centymetrów zakryte przez ogromne kałuże. W mieście cały dzień nie było wody, a na dodatek ruszyło nowe targowisko z robotami drogowymi na samym wejściu. Sceny były niemal dantejskie.

– Dzisiaj nie można nic zrobić w tym mieście. Cały dzień nie ma wody i na dodatek główne ulice pozamykane. Kiedy to się skończy? – mówi jedna z mieszkanek Żmigrodu, która zawróciła przed taśmami zabezpieczającymi przejście przed ul. PKWN.

Remont jest kolejnym realizowanym etapem projektu „uporządkowanie gospodarki ściekowej w zlewni Doliny Baryczy”. Z informacji oficjalnych wiadomo, że realizatorem tego przedsięwzięcia jest Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Doliny Baryczy. Wykonawcą inwestycji jest firma Energopol-Południe . Modernizacja kanalizacji była planowana na koniec 2012 roku. Dziś już wiadomo, że remonty przedłużą się do pierwszej połowy 2013 roku. Koszt kontraktu wynosi 21,42 miliona złotych brutto. 11,2 miliona to kwota dofinansowania przez Unię Europejską. Według kontraktu ma powstać 10 kilometrów sieci sanitarnej i deszczowej. Jednocześnie z tą inwestycją są realizowane przyłącza do nowej sieci wodociągowej i jej dalsza modernizacja oraz budowa kanalizacji teletechnicznej. Co te informacje dokładnie oznaczają dla mieszkańców?

Nie taki diabeł straszny

Pomimo niewygód z jakimi mieszkańcy Żmigrodu spotykają się na co dzień, nie należy przesadnie demonizować inwestycji remontu kanalizacji. Wręcz przeciwnie, bardzo dobrze, że znalazły się pieniądze na te modernizacje oraz że coś się dzieje, żeby było lepiej i nowocześniej. Korzyści z przeprowadzenia tej modernizacji także są nie do podważenia. – Modernizacja kanalizacji ogólnospławnej była oczekiwana w Żmigrodzie od wielu lat – tłumaczy Ireneusz Pyczak, kierownik referatu rozwoju lokalnego w urzędu miejskiego w Żmigrodzie. – Stara kanalizacja, w większości poniemiecka, odbierała ścieki bytowe i deszczowe. Jej nieszczelność w głównej mierze wychodziła podczas deszczów, kiedy wypełniona ściekami bytowymi i deszczowymi rura kanalizacyjna wypłukiwała chodniki lub drogi, powodując zapadanie się kostki i asfaltu. Modernizacja kanalizacji ogólnospławnej polega na budowie osobnych kolektorów dla ścieków sanitarnych i deszczowych. Rozdział kanalizacji ogólnospławnej spowoduje mniejsze obciążenie oczyszczalni ścieków w Żmigrodzie i tym samym mniejsze koszty jej obsługi. Po modernizacji kanalizacji wody deszczowe będą podczyszczane i bezpośrednio odprowadzane do rzek i cieków wodnych. Podsumowując tą wypowiedź, modernizacja kanalizacji spowoduje, że wszystko to, co na co dzień przyjmują nasze toalety, nie będzie zmieszane z opadami deszczu. Każda z tych materii będzie miała zbudowaną osobną ścieżkę do przebycia oraz oddzielne ujście. Podobny problem ma miasto Trzebnica, gdzie również przy obfitych opadach deszczu, studzienki nie odbierają wody, a w niektórych miejscach wybija kanalizacja. Jednak w Trzebnicy o modernizacji kanalizacji na razie nic nie słychać.

Wśród mieszkańców można znaleźć osoby, które bardziej od ogromnych piaskownic w centrum miasta denerwują wyrwy w głównych drogach. – Nie można normalnie przejechać przez miasto, więcej niż 30 km na godzinę nie pojedziesz, bo zgubisz zawieszenie albo opona ci strzeli na jednej z dziur –  mówi jedna z osób, która codziennie przejeżdża przez ulicę Wrocławską. Ten odcinek, głównej przecież drogi, na dzień dzisiejszy bardziej przypomina poligon dla czołgów niż drogę dla samochodów osobowych. Kierownik referatu rozwoju lokalnego jednak uspokaja, że niewątpliwą korzyścią wynikającą z modernizacji kanalizacji będzie nałożenie nowych nawierzchni. Gmina przy okazji stara się o położenie nowych chodników, krawężników i wpustów ulicznych. Kolejną korzyścią dla mieszkańców będzie poprawienie jakości wód podziemnych, która jest głównym źródłem zaopatrzenia mieszkańców w wodę pitną, co wpłynie bezpośrednio na polepszenie stanu zdrowia ludzi.

Kwestia bezpieczeństwa

Pozostaje kwesta bezpieczeństwa robót wykonywanych na drogach. Doszły nas słuchy ze strony mieszkańców, że podczas remontów na ul. Wrocławskiej koparka wykonywała manewry łyżką bezpośrednio nad niezabezpieczonym chodnikiem. Fakt ten jest co najmniej niepokojący. Do tego dochodzi jeszcze problem kierowania ruchem wahadłowym na tej samej ulicy. – Kilka razy dziennie przejeżdżałem tą drogą. Nie raz byłem świadkiem, że kierujący ruchem schodził ze stanowiska i trzeba było zgadywać, czy z naprzeciwka jedzie samochód, czy nie – mówi nam informator, który chce pozostać anonimowy. – Czasem z tego powodu robił się korek, bo kiedy auto wjeżdżało w przesmyk między chodnikiem a koparką, za nim stała kolumna aut, a okazywało się, że musi wycofać, bo z przeciwka jest jakiś pojazd, więc robił się zastój. Zapytaliśmy sekretarza Urzędu Miejskiego w Żmigrodzie, Wojciecha Smolińskiego, czy urząd  dogląda tych prac. – Za bezpieczeństwo nie jest odpowiedzialny urząd, pomimo tego, że pracownicy urzędu cały czas monitorują postęp prac. To podwykonawca powinien pilnować, aby odpowiednio zabezpieczyć teren, na którym jest wykonywana modernizacja  – odpowiedział sekretarz. Dodatkowo w sprawie odpowiednich oznakowań miejsc, w których prowadzone są modernizacje, wypowiedział się kierownik referatu rozwoju lokalnego w Żmigrodzie: – Roboty należy oznakować zgodnie z projektem organizacji ruchu tymczasowego, który jest opiniowany przez Urząd Miejski w Żmigrodzie i zatwierdzany przez Starostwo Powiatowe w Trzebnicy. Pilnujemy więc, aby prace były oznakowane zgodnie z tym projektem, a w razie braku odpowiedniego oznakowania interweniujemy.

Żeby sprawdzić, kto dokładnie odpowiada ze kwestię bezpieczeństwa, zajrzeliśmy do „Specyfikacji istotnych warunków zamówienia” sporządzonej przez gminę Żmigród na potrzeby przetargu mającego na celu wyłonienie wykonawcy. Jest tam określone, że to „wykonawca jest zobowiązany do ponoszenia pełnej odpowiedzialności za stosowanie i bezpieczeństwo wszelkich działań prowadzonych na terenie robót i poza nim, a związanych z wykonaniem przedmiotu umowy oraz ponoszenia pełnej odpowiedzialności za szkody oraz następstwa nieszczęśliwych wypadków pracowników i osób trzecich, powstałe w związku z prowadzonymi robotami, w tym także ruchem pojazdów”. Póki co, roboty przeniosły się do innej części miasta, gdzie odcinek drogi razem z chodnikiem zostały zamknięte. Często to także ludzie prowokują wypadki, przechodząc przez taśmy i zaglądając do ogromnych dziur ziejących w ziemi. W tym przypadku nie pozostaje nic innego, jak przypomnieć mieszkańcom, że dziura w drodze to „dziura w drodze” i dla własnego bezpieczeństwa nie ma tam po co zaglądać.

Ciemny, suchy grudzień

Pozostaje kwestia notorycznego braku wody w naszych kranach. W tym roku na stronie internetowej Żmigrodu informacja uprzedzająca, że nie będzie danego dnia wody pojawiła się czternaście razy. Tylko w grudniu dostęp do wody był ograniczony przez dwa dni. To nie wszystko – gmina już ostrzega przed przerwami w dostawie prądu na dni 21 i 27 grudnia w większej części miasta. Ten kto czyta obwieszczenia urzędu w rynku lub odwiedza stronę internetową gminy, jest w stanie się przygotować na wspomniane braki. Gorzej ze zdecydowaną większością osób, dla których brak wody w kranie okazuje się przykrą niespodzianką. I ludziom przyzwyczajonym do wygód cywilizacji na nic się zdadzą informacje, że co szósty mieszkaniec naszej planety nie ma dostępu do bieżącej wody… bezcelowe są narzekania i pytania mieszkańców, kiedy to się skończy. Trzeba cierpliwie przeczekać te wszystkie chwilowe niewygody. Ten rodzaj modernizacji jest bardzo pożądany przez wszystkie gminy mające problemy ze starą kanalizacją. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że wszystkie trudności napotykane w tej chwili służą temu, aby wszyscy mieli lepiej w przyszłości. Rzecz w tym, że trudno jest funkcjonować w mieście przypominającym wielki plac budowy. Miejmy nadzieję, że podwykonawca ukończy niezbędne modernizacje w terminie i wszyscy odczujemy korzyści płynące z tej inwestycji. Czekamy zatem z niecierpliwością.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here