Bieganie to miły dodatek do codziennych obowiązków

84

Bieg Sylwestrowy za nami. Miasto opanowali biegaczeNOWa gazeta trzebnicka: – Nie opuściłeś żadnego startu w Ulicznym Biegu Sylwestrowym. Czy możesz nam powiedzieć, jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?

Dariusz Zajączkowski:Propozycję wystartowania w biegu otrzymałem, gdy byłem jeszcze uczniem ogólniaka. Wówczas w szkole odbywały się międzyklasowe rozgrywki sportowe, wziąłem udział w tym biegu, by zdobyć dodatkowe punkty dla klasy. Oprócz mnie biegł jeszcze mój nauczyciel Wojciech Kowalski. Pamiętam, że w tym pierwszym biegu wystartowało 70 osób.

NOWa : – Trasa z pewnością była inna.

D.Z:Tak, wtedy  trasa miała 20 kilometrów, podzielona była na 4 pętle – każda z nich liczyła po 5 kilometrów. Start się nie zmienił, z ul. Daszyńskiego biegło się Bolesława Chrobrego, Mostową, wbiegało się w Armii Krajowej, potem przebiegało się okolice stawów, ul. Oleśnicką  do Czereśniowej, następnie Henryka Brodatego, Kościuszki, Polną do mety.

NOWa: – Czy przez te wszystkie edycje nie miałeś takiej myśli, by zrobić sobie przerwę?

D.Z.: Już nie pamiętam kiedy bieg w sylwestra stał się pewną „rutyną” i nie chcę przerywać mojego udziału w tej imprezie. Pamiętam jednak, że raz o mały włos bym nie wystartował. Mieszkałem wtedy w Borzęcinie i uczestniczyłem w biegu razem z braćmi. Była wtedy niedziela i zwyczajnie nie mieliśmy jak dojechać na bieg. Wtedy z pomocą przyszedł nasz tato, który po kolei każdego z nas zawiózł na motorze do Trzebnicy.

NOWa : – Czy bieganie jest Twoją ulubioną konkurencją sportową?

D.Z.: Na początku tak było, jednak czasy się zmieniły i teraz bieganie jest uzupełnieniem do mojej codziennej pracy (pomaga mi w treningach wytrzymałościowych). Jestem osobą aktywną, lubię sport, uprawiam także gry zespołowe, chodzę na siłownię. Razem z kolegami bierzemy udział także i w innych ogólnopolskich zawodach, jak chociażby z biegu na nartach w Jakuszycach, w półmaratonach w Głuchołazach, Poznaniu, w Jaworze czy Sobótce. Do tego dochodzą także udziały w zawodach organizowanych dla służb mundurowych.

NOWa: – Od początku bierzesz udział w  Biegu Sylwestrowym, zatem z pozycji uczestnika obserwowałeś jak z takiej miejscowej, kameralnej imprezy, urosła do do masowych ogólnopolskich zawodów. Zmieniała się trasa. Jak odczuwasz te zmiany?

D.Z.: – Ta ilość biegaczy powoduje, że na początku jest duży tłok na ul. Daszyńskiego. Przyznam, że pierwsze okrążenie było najgorsze – po wydłużeniu pętli z 3 na 5 kilometrów, został wydłużony rozbieg i teraz jest lepiej. Ul. Mostowa była niespodzianką dla niektórych biegaczy, widziałem różne reakcje ludzi, którzy natrafiali na tę stromą ulicę. Ul. Daszyńskiego aż do Obornickiej też jest dla nas niespodzianką. Przez ten odcinek trasa, z lekkimi wyprostowaniami, pnie się pod górkę. Chociaż nie widać tego wzniesienia, to jest ono odczuwalne w nogach. Podobnie było kiedyś na Obrońców Pokoju. Mnie brakuje także odcinka Milicka-Kościuszki, to była „rzeźnia”!

NOWa : – Pewnie cele się nie zmieniły, każdego roku biegniesz by poprawić swoje wyniki?

D.Z.:Tak, chociaż nie liczę na żadne zwycięstwo (śmiech). Co roku startuję, by poprawić swój ubiegłoroczny wynik, chociaż kiedy już biegnę to w pewnym momencie przychodzi myśl, by może nie biec na maksa, tylko po prostu zwyczajnie dobiec do mety….

NOWa : – Udział w tej imprezie stał się Ciebie tradycją?

D.Z.: O tym, że nieprzerwanie startuję zadecydowało pewnie i to, że sylwestra spędzam w Trzebnicy. Moi bracia, którzy się stąd wyprowadzili, już nie startują w tej imprezie. Gdybym się wyprowadził z Trzebnicy, to pewnie też bym przerwał swój udział w tych zawodach.

NOWa : – Od kilku lat startujesz razem z rodziną.

D.Z: – Od kilku lat w Biegu Sylwestrowym startują moje córki – Ania i Agnieszka. Jednak dopiero w tym roku uda nam się pobiec razem, Ania w zeszłym roku nie startowała (a to był pierwszy start Agnieszki). Sport jest dla mojej rodziny bieżącym tematem, żona jest nauczycielką wychowania fizycznego i też kiedyś, z sukcesami startowała w trzebnickim biegu. Moje córki już próbowały różnych dyscyplin sportowych, jednak upodobały sobie bieganie – chyba dlatego, że nie jest zbyt uciążliwym sportem i nie przeszkadza w codziennym życiu.

NOWa : – Czy córki pytały Ciebie o poradę, jak mają przygotowywać się się do biegu?

D.Z.: – Kiedy wracały po treningu do domu, w luźnych rozmowach coś zasugerowałem. Jednak takich pytań nie było za wiele, cóż, młodsze pokolenie jest zawsze mądrzejsze (śmiech).

NOWa : – Dziękuję za rozmowę!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here