Nasza rozmówczyni zwraca uwagę na pewną nieścisłość: dyrekcja z jednej strony poprzez udział w akcjach, np. mleko w szkole, propaguje wśród uczniów zdrowe nawyki żywieniowe, z drugiej strony stawia automat ze „śmieciowym jedzeniem”: – Sama staram się uczyć moje dziecko, by jadło owoce i warzywa, a tymczasem córka zaczyna dopominać się o pieniądze na batoniki, które umieszczone są w urządzeniu. Rozmawiałam na ten temat z rodzicami i zdania są podzielone – dodała pani Beata.

Rzeczywiście, na szkolnym korytarzu na parterze znajduje się wspomniany automat. Za szybą zobaczyliśmy zbożowe batoniki czy owocowe soczki. Dyrektorkę SP nr 2 zapytaliśmy, czy otrzymywała sygnały od zaniepokojonych rodziców odnośnie postawienia automatu z jedzeniem: – Nic mi o tym nie wiadomo. Kupno tego urządzenia zostało zaakceptowane przez Radę Rodziców. W szkole nie ma miejsca na wydzielenie sklepiku, dlatego ta lodówka ma być alternatywą. Być może w nowym budynku otworzymy sklepik. Tymczasem dzieci, zwłaszcza po lekcji wychowania fizycznego nie miały gdzie kupić napoju. Lista produktów dostępnych w automacie również została zaakceptowana przez rodziców. To mają być zdrowe produkty, tj. zbożowe batoniki czy soczki, także i suszone owoce. Na pewno nie będzie coli czy żadnych gazowanych napojów albo chipsów. Jeżeli pojawią się głosy od zaniepokojonych rodziców, którym zawartość automatu nie będzie odpowiadała, to przyjrzę się tym produktom – wyjaśniła nam Grażyna Kantecka, dyrektorka SP nr 2.

Postanowiliśmy sprawdzić, co uczniowie kupują w wybranych sklepikach szkolnych.

Panią Grażynę, która prowadzi sklepik w trzebnickiej „trójce” (jak sama przyznaje jej byli klienci uczą teraz w szkole…), pytamy o to, co nabywają na przerwach uczniowie: – Najmłodsi kupują chrupki kukurydziane, pączki, słodkie bułki, batoniki. Sprzedawałam także i kanapki, jednak nie schodziły, starsi uczniowie czy nauczyciele kupują pizzerki. Sklepik w tym roku otworzyłam w październiku, a to dlatego, że byłam chora. Proszę sobie wyobrazić z jaką radością przywitali mnie uczniowie i nauczyciele. Po feriach w mojej ofercie znajdą się również i owoce: mandarynki, pomarańcze, jabłka i banany – powiedziała nam pani Grażyna.

Sklepik szkolny może także uczyć podstaw przedsiębiorczości, tak jak ma to miejsce w przypadku Szkoły Podstawowej w Powidzku. Tam sprzedażą i prowadzeniem „księgowości” zajmują się tylko i wyłącznie uczniowie. Za zaopatrzenie sklepiku w asortyment odpowiada nauczyciel techniki i wychowania fizycznego Paweł Bybel: – Co roku wybiera dwójkę najlepszych uczniów z najstarszych klas, którzy na przerwach prowadzą sklepik. Przez cały rok zajmują się sprzedażą, informują nauczyciela o produktach, jakie trzeba dokupić. W tym roku to zadanie spoczywa na Milenie, Alicji i Marysi. Prowadzenie sklepiku przez uczniów uczy ich przedsiębiorczości i odpowiedzialności, za swoją pracę po zakończeniu roku szkolnego otrzymują nagrodę – powiedziała nam pani Magda z sekretariatu. A według jej obserwacji co jedzą najmłodsi? Zarówno dostępne owoce, jak i słodkie przekąski, napoje gazowane czy chipsy.

BRAK KOMENTARZY

ODPOWIEDŹ