Efekt końcowy wynagradza wszelki wysiłek

128

Franciszka Woźniak rękodziełem zaczęła się zajmować od 2010 r. Jak mówi, zawsze ją to pociągało, ale pasją stało się mniej więcej dwa lata temu. Na co dzień należy do rękodzielni przy trzebnickim Ośrodku Kultury, gdzie jest okazja spotkać się, porozmawiać, podzielić swoimi umiejętnościami.

Wiele się na tych spotkaniach uczymy, wymieniamy doświadczeniami. Dwie panie ostatnio nauczyły się frywolitki. Robimy też prace na szydełku, jest wiklina papierowa. Stosujemy różne techniki, bo jest ich w tej chwili bardzo dużo – powiedziała pani Franciszka.

Trzebniczanka podczas wykonywania swoich rękodzieł, wykorzystuje różne techniki. Stara się wykorzystywać wszystkiego po trochu. Do tej pory stosowała szydełko, frywolitkę, decoupage, karczoch, wiklinę papierową. Pani Franciszka wykonuje także maskotki. Zrobiła je m. in. na Święto Sadów. Często bierze udział w różnych kiermaszach. Swoje prace miała okazję pokazać podczas Świąt Wielkanocnych, Świąt Bożego Narodzenia i podczas różnych imprez organizowanych w Trzebnicy.

Franciszka Woźniak mówi, że na początku bardzo często wykonywała swoje prace na podstawie schematów, które z czasem je sobie ułatwia, a najczęściej utrudnia dodając coś od siebie.

Teraz siedzę, robię i nigdy do końca nie wiem, co z tego wyjdzie. Jak wyjdzie mi coś fajnego, to robię drugi i piszę, jak ja to zrobiłam. Dlatego, że później się dzielę tym z dziewczynami, czy przekażę młodzieży, bo chodzi o to, aby to nie zaginęło – powiedziała pani Franciszka, dodając:

Bardzo fajny prezent można komuś zrobić, dając coś zrobionego własnoręcznie, a nie kupionego w sklepie. Są to prezenty od serca.

Trzebniczanka opowiada, że są to prace wymagające czasu, męczą się przy tym oczy, ale robi się to z przyjemnością i trzeba uważać, aby się „nie zapomnieć w tym” i nie zarywać przez to nocy.

Temat ten jest bardzo przyjemny, jest to przyjemna pasja, więc robi się to z przyjemnością i z radością o tym rozmawia z innymi.

Dużo osób mówi, że ja to sprzedaję za tanio, a ja biorę tak, aby mi się materiały zwróciły. Czasami lepiej coś sprzedać taniej, ale są też takie sytuacje, że trzeba się „pocenić”. Jak stałam na Święcie Sadów, to pan z Kalisza zaproponował mi, abym robiła swoje prace na jego stoisko. Nie podjęłam się tego, ponieważ jest to zobowiązanie konkretne. Ja wolę jednak nie podejmować takiego ryzyka, bo ja robię jedno, później drugie. Nie chcę się do niczego zobowiązywać – powiedziała Franciszka Woźniak.

Trzebniczanka powiedziała, że jest wiele osób, którym te rękodzieła się bardzo podobają, jednak wolą kupić, niż samemu spróbować coś zrobić. A to dlatego, że do wykonywania rękodzieł potrzeba dużo cierpliwości, np. do wykonywania prac metodą frywolitki trzeba się wyciszyć, ponieważ tutaj trzeba dużo liczyć.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here