Śmieci dzielą mieszkańców – burzliwa dyskusja w Żmigrodzie

188

„Na co to komu?”

Spotkanie odbyło się 11 grudnia w kawiarni Żmigrodzkiego Ośrodka Kultury o godz. 18, zaraz po prawie czterogodzinnym posiedzeniu komisji samorządowej. W spotkaniu wzięło udział dwóch przedstawicieli Rady Miejskiej w Żmigrodzie : Henryk Bagiński oraz Damian Sułkowski, którzy byli jego inicjatorami. Pojawili się także: radny powiatowy Waldemar Wysocki, dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Prusicach Jarosław Brodala oraz były dyrektor Zespołu Placówek Kultury w Żmigrodzie Robert Korytkowski. Zabrakło burmistrza Żmigrodu Roberta Lewandowskiego. Dlaczego? Na przedostatniej sesji burmistrz powiedział, że nie widzi potrzeby konsultacji z mieszkańcami, ponieważ stawka za wywóz śmieci będzie ustalona w sposób najkorzystniejszy dla wszystkich i będzie najniższa z możliwych. Jeśli chodzi o pozostałych radnych, najczęstszym powodem ich nieobecności na podobnych spotkaniach jest brak czasu lub chęci. Na spotkanie przybyło kilkudziesięciu mieszkańców. I trudno stwierdzić, co było powodem ogólnego oburzenia uczestników wydarzenia – istota samej ustawy, czy zmęczenie po dniu pracy.  Jedno jest pewne – w kawiarni zawrzało i padło kilka zdań, z których autorom ciężko się będzie wycofać. Na początku radny Henryk Bagiński przywitał wszystkich zgromadzonych. Już w trakcie mowy powitalnej zgromadzeni ludzie wykrzykiwali obelgi pod adresem niektórych samorządowców. „Gdzie jest burmistrz? Gdzie inni radni? Dlaczego nie chcą z nami rozmawiać?” Mieszkańcy byli wyraźnie rozczarowani nieobecnością urzędników wyższego szczebla.  Na szczęście radnemu udało się uspokoić zgromadzonych i dokończyć swoje wystąpienie. – Nie może być tak, że 15 radnych podejmuje decyzję za 15 tys. mieszkańców. Dlatego chcieliśmy się spotkać z państwem i porozmawiać. Po tej wypowiedzi radny opowiedział, na czym dokładnie polega ustawa śmieciowa, i jakie stawki za wywóz odpadów zaproponował samorząd. W tej chwili  propozycja stawki w Żmigrodzie wynosi ok.17 zł od jednego mieszkańca za śmieci nieposegregowane oraz 8,60 zł za posegregowane. Już początek tego spotkania pokazał, jak bardzo potrzebna jest edukacja z zakresu wdrożenia nowego systemu śmieciowego w nasze codzienne życie. Padły pytania: czy to jest propozycja stawki za rok? ile można śmieci wyprodukować? o co chodzi z tymi deklaracjami? i w ogóle „na co to wszystko„. Zapytałam jednego z przybyłych mężczyzn w średnim wieku, dlaczego przyszedł na spotkanie. Odpowiedział: – W telewizji cały czas mówią o tych śmieciach, ale nikt nie wie, jak to się w praktyce ma do zwykłych ludzi. Chciałem się przede wszystkim dowiedzieć, czy segregacja będzie się opłacać. Bo jak nie, to po co to robić?. Radni cierpliwie starali się odpowiedzieć na wszystkie te pytania i odeprzeć zarzuty kierowane w stronę samorządu. Głównym z nich było to, że nikt z rady nie interesuje się mieszkańcami, a o tak ważnych sprawach, jak ustalanie stawki za wywóz śmieci dowiadują się „na ostatnią chwilę”.

Ustawa dotyczy wszystkich osób mieszkających w Polsce. Nawet  tych, którzy twierdzą, że śmieci nie produkują. Ustawodawca zakłada, że nie takiej możliwości. Jak się okazuje, mało która ustawa wzbudziła ostatnio tyle kontrowersji na naszych lokalnych podwórkach.

To, że każdy podlega obowiązkowi zdawania śmieci, dobrze obrazuje historia którą kilka godzin wcześniej na posiedzeniu komisji opowiedziała sołtyska Węglewa Mieczysława Osak. Kilka tygodni temu do wsi przyjechało dwóch policjantów. Celem ich wizyty było sprawdzenie, kto oddaje śmieci na wywóz, a kto utylizuje je w sposób niedozwolony. I tak policjanci trafili do jednego z mieszkańców, który stwierdził, że śmieci nie produkuje, bo tych kilka ewentualnych odpadów co wytworzy, to spali. Skutkiem tego wyznania było otrzymanie mandatu w wysokości 50 złotych.

 Buble dwa

Jak powiedział radny Damian Sułkowski, ustawa posiada dwa buble legislacyjne, które znacznie utrudnią wszystkim życie. Pierwszy, to przetarg na jedną firmę, która będzie miała  wyłączność zajmowania się wywozem śmieci na terenie gminy. W tej chwili kilka różnych firm może się zajmować odbiorem odpadów. Od 1 lipca gmina będzie jedynym właścicielem śmieci, które będą zabierane spod naszych domów za pośrednictwem firmy wyłonionej w przetargu. Istnieje jednak obawa, że ten zapis ograniczy konkurencję, ponieważ gminy będą faworyzowały miejskie spółki komunalne, a firmy prywatne upadną.

Póki co ponad 60 procent rynku odpadów należy do sektora prywatnego. Zdaniem prywatnych przedsiębiorców ograniczenie konkurencji na rynku odpadów może skutkować upadłościami nawet dwóch tysięcy firm (źródło: serwis money.pl).

Drugi problem stanowią deklaracje, którą będą musieli wypełnić mieszkańcy. Każdy właściciel  będzie musiał określić, ile osób rzeczywiście zamieszkuje dany lokal. I tu na spotkaniu pojawiły się pytania, co ze współlokatorami, którzy przyjeżdżają tylko na weekend albo dawno wyjechali za granice, ale nadal są zameldowani w starym miejscu zamieszkania. Trudno sobie wyobrazić chaos, który by powstał, gdyby ustawodawca wymagał płacenia podatku śmieciowego od osoby zameldowanej. Radni wytłumaczyli, że mieszkańcy, zgodnie ze swoim sumieniem będą musieli napisać, ile osób rzeczywiście zamieszkuje lokal. W tym przypadku pozostaje liczyć tylko na uczciwość mieszkańców.

Radny Sułkowski powiedział, że nie jest to najszczęśliwsza z ustaw, ale musimy przez to wspólnie przebrnąć.

Trzeba mieć układy

Głos zabrał także były dyrektor Zespołu Placówek Kultury, Robert Korytkowski: – Wielki szacunek dla radnych za zorganizowanie tego spotkania. Proszę o to, aby częściej organizować takie konsultacje z mieszkańcami, bo każda uchwała nad która obradujecie, ściśle się wiąże z naszymi portfelami. Odnośnie uchwały, proponuję, aby rada jej nie podejmowała. Wtedy będzie musiał podjąć ją wojewoda. Były pieniądze na budowę wysypiska, ale temat został przespany, koszta wywozu nie musiały by tak wyglądać. Warto powiedzieć burmistrzowi, żeby nie straszył radnych, że samorząd musi ustalić do końca roku stawkę śmieciową, było na to tyle czasu wcześniej. Bardzo proszę radnych o przekazanie burmistrzowi, że my chcemy płacić podatki, ale nie mamy z czego. Po to wybieramy radnych, aby mieli odwagę na sesji powiedzieć, że nie zgadzają się na to, co mówi burmistrz. Osoby zebrane na sali różnie zareagowały na tę wypowiedź. Jedni zaczęli klaskać, drudzy spoglądali na siebie ze zdziwieniem. Natomiast radni stanowczo zareagowali. Damian Sułkowski odpowiedział: – Panie Robercie. Był pan radnym, ale zrezygnował pan z pełnienia tej funkcji po to, aby być dyrektorem Żmigrodzkiego Ośrodka Kultury. Wobec tego proszę nas nie pouczać, jak mamy się zachowywać. Po radnym Sułkowskim głos zabrał radny Wysocki, który pouczył Roberta Korytkowskiego, że rada nie może nie podjąć tej uchwały. Wojewoda w odwecie może zarządzić dużo wyższą stawkę, co będzie „strzałem” w stronę mieszkańców Żmigrodu.

We wcześniejszej części spotkania radny Sułkowski powiedział, że gmina przekaże sprawę nadzoru nad śmieciami dla MZGK. Wobec tego zakład utworzy dwa miejsca pracy, na utrzymanie których przekazane zostanie 150 tys. złotych w skali roku. W tej chwili odezwała się jedna z kobiet z poważnym zarzutem wobec MZGK : – Przez wiele lat pracowałam w tym zakładzie, a teraz zostałam zwolniona. Dowiaduję się, że po to, aby zatrudnić kogoś innego? Co to ma znaczyć? Dlaczego? Radny powiatowy, Waldemar Wysocki korzystając z tego, że znajdował się na mównicy, odpowiedział : – Proszę się starać o to nowo utworzone stanowisko pracy. Jeśli pani podanie o pracę zostanie odrzucone, obiecuję, że osobiście się tym zajmę i zgłoszę sprawę do prokuratury. Po Waldemarze Wysockim głos zabrał Jarosław Brodala, prezes Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Prusicach. Zaproponował, aby rada w Żmigrodzie jednak nie uchwalała stawki śmieciowej, bo rada jest w stanie zmienić ustalenia wojewody. – Nie zgadzajmy się na krzywdę, którą zrobił nam rząd – mówił.

Wersalki i umywalki

Pozostaje jeszcze kwestia gabarytowych odpadów, które są porzucane przez mieszkańców Żmigrodu pod kontenerami spółdzielni mieszkaniowych. Na jednej z ulic sąsiadującej z rynkiem  stoi blisko tuzin kontenerów należących do mieszkańców pobliskich bloków i kamienic. – Ludzie znoszą tu wszystko – wersalki, klozety, umywalki, lodówki. I wszystko leży, nikt tego nie zabiera. Najgorzej, gdy kontenery są przepełnione i ludzie stawiają śmieci na ziemi. W nocy przychodzą koty i szczury, wszystko roznoszą po okolicy – mówi jedna z mieszkanek domu przy kontenerach. Ludzie nie wiedzą, co mają zrobić z kłopotliwymi śmieciami, przynoszą więc pod kontener. Gmina ma w przyszłości zapewnić punkt zbioru takich śmieci – każdy będzie mógł bezpłatnie przywieść starą lodówkę czy pralkę we wskazane miejsce. Ma to zniechęcić ludzi do podrzucania takich rzeczy pod kontenery lub, co gorsza, wrzucania ich do Baryczy. Spotkanie nie zakończyło się żadną na sto procent wiadomą informacją dla mieszkańców. Warto jednak docenić inicjatywę zaledwie dwóch radnych oraz to, że mieli odwagę stanąć przed ludźmi i rozmawiać z nimi o rzeczach niełatwych.

Nowe prawo śmieciowe to dla gmin ogromne wyzwanie organizacyjne. Żaden samorząd nie jest pewny, czy uda mu się tak zorganizować nowy system śmieciowy, aby do niego dodatkowo nie dopłacać. Ze spotkania wynika, że nie tylko mieszkańcy wiedzą o nowej ustawie niewiele, ale niektórzy samorządowcy również. Osoby zabierające głos przedstawiły różny poziom wiedzy na temat nowej ustawy. Nastroje wśród przybyłych gości były skrajne – od osób głośno wyrażających swoje niezadowolenie, zarówno nową ustawą, jak i nieobecnością burmistrza do uczestników w spokoju przyglądających się biegowi wydarzeń i wyciągających na ten temat własne wnioski. Pewien starszy pan, który siedział koło mnie, zapytał retorycznie dlaczego ludzie skarżą się na władzę, którą sami wybrali. Dodał także, że skoro żyjemy w demokracji, to trzeba uszanować władzę wybraną przez większość.  – Nie wiem, czy jestem po tym spotkaniu mądrzejsza – podsumowała dyskusję jedna z kobiet. Na dzień dzisiejszy wiadomo tylko tyle, że segregacja wydaje się być jedynym sposobem, który może nas uchować od poniesienia znacznych kosztów za wywóz śmieci. Przypomnę wszystkim mieszkańcom, którzy głośno wyrażali chęć osobistej rozmowy z burmistrzem, że na sesję Rady Miasta może przyjść każdy i posłuchać, jak wszyscy samorządowcy omawiają poszczególne projekty ustaw oraz zadać pytanie. Nawet najtrudniejsze.

1 KOMENTARZ

  1. Jest sposób aby mało płacić za odpady – ale dlatego, że mało się płaci – to grupy trzymające władzę udają że nic o tym nie wiedzą – szczegóły na google.pl po wklejeniu hasła „jak mniej płacić za śmieci”, można czytać a nawet oglądać…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here