Zamiast budowy dworca, stanie na razie dodatkowa wiata

150

Gdzie jest ten przystanek?

Już dwa lata minęły odkąd zlikwidowano trzebnicki dworzec autobusowy. W jego miejscu powstał duży parking samochodowy, natomiast alternatywną dla pasażerów pozostały wybudowane dwie zatoczki autobusowe przy ul. ks. W. Bochenka oraz dwie istniejące wcześniej: na ul Witosa i na ul. Daszyńskiego, skąd kursują autobusy i busy.

Czy jest to szczęśliwe rozwiązanie komunikacyjne? Z pewnością, nie. Pasażerowie mogą schronić się przed deszczem albo śniegiem jedynie w dwóch wiatach. Do dyspozycji mają także dwie ławki, ustawione tuż za plastikową budką. Pozostaje im jeszcze spory fragment zielonej przestrzeni, gdzie mogą czekać na przyjazd autobusu, jednak ustawiona jest tam tabliczka z napisem”nie deptać trawnika”. To jednak nie robi na pasażerach żadnego wrażenia. Bez skrupułów czekają na przyjazd busa depcząc trawnik, który przecież jest teraz dla nich… poczekalnią.

Kilka miesięcy temu mogliśmy obserwować, jak po rewitalizacji dworce kolejowe i autobusowe w wielu miastach odzyskały dawny blask. Samorządowcy przed zbliżającymi się MŚ Euro 2012 skutecznie sięgnęli po środki unijne, które zostały przeznaczone na generalne remonty. W ten sposób nowy blask uzyskał chociażby wrocławski dworzec PKP. Trzebnicki włodarz chyba na przekór ogólnopolskim trendom zamiast sięgać po zewnętrzne środki na budowę nowego dworca autobusowego, po prostu go… zlikwidował.

Teraz przyjezdni i turyści, którzy przyjeżdżają z wizytą do miasta ze zdziwieniem komentują ten nowatorski pomysł: – Przepraszam, gdzie jest tu PKS? – zapytała naszego redakcyjnego kolegę jedna z turystek.

Ciasno w godzinach szczytu

Największe natężenie ruchu pasażerów, którzy czekają na przyjazd autobusu jest w godzinach rannych i popołudniowych. Szczyt przypada chwilę przed i po godzinie 15, gdy uczniowie po skończonych zajęciach lub mieszkańcy po skończonej pracy czekają na przyjazd autobusu. Siatki z zakupami, jakie często mają pasażerowie, postawione są na ławkach. Teraz żaden z pasażerów nie poczeka na autobus siedząc na zaśnieżonej ławce, a wiata autobusowa pomieści zaledwie garstkę pasażerów. Podróżnym nie pozostaje nic innego jak tylko czekać  na autobus „pod chmurką”, teraz dodatkowo na mrozie. Sama zatoczka autobusowa również ma ograniczoną powierzchnię i nie wystarcza, by zatrzymały się tam równocześnie trzy autobusy. Zwykle autobus, który przywozi pasażerów z Wrocławia, kilkanaście minut po godz. 15, wysadza pasażerów już na pasach. Problemy mają także podróżni dalekobieżnych pojazdów, jak choćby do Poznania, którzy zmuszeni są do „polowania” na autobusy, bo ich kierowcy, widząc brak wolnej przestrzeni po prostu ignorują taki „dworzec”.

Jest niedobrze

O zdanie na temat obecnego przystanku poprosiłam pasażerów, którzy czekali na przyjazd autobusu. Pani Teresa, uważa, że samo położenie przystanku – w centrum miasta jest dobrym pomysłem. Martwi ją jednak brak miejsc, gdzie mogłaby się schronić przed deszczem, śniegiem, czy mrozem: – Czasem ławki są zajęte przez młodzież, ale nie chcą ustąpić miejsca. Brakuje miejsca, żeby położyć zakupy. Poprzedni przystanek, tuż przy urzędzie też nie był najlepszy. Nie było miejsca, autobusy dziwnie wyjeżdżały, zwłaszcza na ul. Witosa, ale teraz wcale nie jest lepiej – powiedziała pasażerka. Podobnego zdania jest inna osoba, która czeka na odjazd autobusu: – Ten przystanek, to jest jakaś masakra! Nie ma gdzie usiąść, a ustawianie dodatkowej wiatki nic nie pomoże. To tylko zarobek dla firmy, która je stawia. W ogóle nie zdają egzaminu. Uważam, że w tym przypadku ktoś podsunął nietrafiony pomysł burmistrzowi, by w tym miejscu robić przystanek. Jest ciasno, nie ma miejsca. Burmistrz dużo zrobił dla miasta, proszę popatrzeć chociażby na wyremontowane chodniki, dawniej był krzywe i poniszczone, a teraz? Z tym przystankiem, to powiem pani, że błąd zrobili już poprzedni burmistrzowie, którzy poczekalnię sprzedali KRUS-owi. Przecież tam w środku dawniej był i bar i miejsca do odpoczynku i toaleta. Komu to przeszkadzało? – denerwuje się jedna z mieszkanek.

Odległe plany

Nowoczesny dworzec autobusowy podobno powstanie przy ul. Kolejowej, w bliskim sąsiedztwie dworca PKP. Budowa w jednym miejscu węzła komunikacyjnego jest słuszna, jednak uważamy, że likwidacja przystanku, gdy w zamian pasażerom dało się jedynie dwie zatoczki jest stanowczo niewystarczająca. Dotychczasowy przystanek został zlikwidowany, bo ważniejszym okazał się parking. Co prawda w pewien sposób został rozwiązany problem związany z parkowaniem, ale pasażerowie pozostali bez dworca. Czy nie lepiej było zająć się likwidacją przystanku przy urzędzie, dopiero gdy budowa nowego dworca będzie na ukończeniu? W ten sposób pasażerowie mieliby zapewniony odpowiedni komfort podróży.

Na dziś nie jest wiadomo kiedy ruszy budowa nowego dworca. W tej chwili gmina kompletuje dokumenty, a kiedy pytamy o szczegóły natychmiast jesteśmy odsyłani do zadania pytań na piśmie.

Podczas piątkowej sesji Rady Miejskiej, radni dowiedzieli się o… rozbudowie istniejącego przystanku – zostanie zakupiona dodatkowa wiata dla podróżnych. Tylko czy kolejna plastikowa budka rozwiąże problemy podróżnych?  – Od kilku lat toczy się dyskusja nad planowaną budową dworca autobusowego. Radni opozycyjni są zdania, że jest to priorytetowe zadanie. Niestety obawiamy się, że kolejne zapewnienia ze strony burmistrza odnośnie tej budowy to jedynie puste słowa. Podróżnym, którzy w oczekiwaniu na autobus spędzają czas na mrozie oferuje się jedynie wiatę, to moim zdaniem jest niewystarczające. Cóż, pasażerowie nie mają innego wyjścia. Sytuacja tak szybko się nie zmieni, ponieważ mamy końcówkę roku, a w sprawie budowy nowego dworca nic się nie ruszyło. Rok 2013 pod względem budżetowym będzie bardzo ciężki, pozostaje nam czekać na lepsze czasy. Pamiętam, że burmistrz w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wrocławskiej” w ubiegłym roku, mówił o tym, że w ciągu roku powstanie nowoczesny dworzec autobusowy. Nic się w tej kwestii nie zmieniło – skomentował radny Janusz Szydłowski.

Ten wywiad, o którym mówi radny ukazał się we wrześniu ubiegłego roku. Burmistrz mówił o budowie miejsc parkingowych, dzięki którym znacznie poprawi się komfort jazdy kierowców. Wyjaśnił również kwestie związane z budową nowego dworca. Dziennikarzowi gazety mówił wtedy tak:

„Przystanek autobusowy, który teraz znajduje się przed urzędem w przyszłym roku przenosimy przed dworzec kolejowy. Chodzi o to, żeby ułatwić naszym mieszkańcom i turystom przesiadki„. Zapewnienie okazało się bez pokrycia. Rok 2012 właściwie dobiega końca, a w sprawie przystanku niewiele zdziałano. Według naszych informacji budowa dworca może zostanie umieszczona w budżecie na 2014 r. Jednak to nic pewnego, a burmistrz, zamiast udzielić jasnej i precyzyjnej odpowiedzi, każe sobie zadawać pytania na piśmie. Zamykanie w czterech ścianach cieplutkiego pokoiku burmistrza może i jest skuteczne, ale na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie otwartość i transparentność urzędu.

Dodajmy jeszcze, że Marek Długozima na swoim profilu na facebooku odniósł się w samych superlatywach do spraw związanych z budową istniejących zatoczek: – Zapewne wielu mieszkańców zastanawia się co z zapowiadanym węzłem komunikacyjnym łączącym komunikację autobusową i kolejową w jedną całość. Informuję, że mimo powstania zatoczek autobusowych – które de facto sprawdzają się bardzo dobrze – pracujemy nad utworzeniem dworca autobusowego przy budynku dworca kolejowego, by utworzyć jeden, duży, zintegrowany węzeł komunikacyjny. Świetnie do tego celu nadaje się dawny plac składu opału, położony dokładnie naprzeciwko dworca. Połączenie komunikacyjne również bardzo dobre: pierwsza droga w prawo zaraz za wiaduktem kolejowym jadąc w stronę Wrocławia. Zachęcam do zapoznania się z koncepcją zagospodarowania tego terenu.

Jak dotąd to jedyne oficjalne stanowisko burmistrza w sprawie przystanku. Co mają zrobić pasażerowie? Nie pozostaje im nic innego jak czekać na budowę nowego przystanku, drepcząc na razie na mrozie.

Komentarz

Prawdą jest, że poprzedni, zlikwidowany przystanek również nie spełniał wszystkich norm. Chociaż miejsce, skąd odjeżdżały autobusy było dużo większe i pasażerowie mieli więcej przestrzeni, to brakowało budynku-poczekalni, gdzie podróżni mogliby się schronić przed deszczem i spokojnie poczekać aż nadjedzie autobus. Teraz nie dość, że nie mają takiej poczekalni z prawdziwego zdarzenia, to jeszcze za cały przystanek służą cztery zatoczki, w których codziennie zatrzymuje się po kilkanaście autobusów. A pasażerowie z siatkami na zakupy albo torbami podróżnymi czekają na odjazd „mieszając” się z przechodniami, którzy wędrują głównymi ulicami miasta.

Burmistrz w swoim komentarzu twierdzi, że nowe zatoczki spełniają swoje zadania – oczywiście podróżni przecież bez trudu wsiadają do stojącego autobusu. Jednak sam chyba nigdy nie znalazł się w sytuacji pasażera, który musi czekać na odjazd busa i stać na mrozie lub w deszczu w oczekiwaniu na pojazd. Bardzo łatwo chwalić się swoimi osiągnięciami i komentować „nowatorskie” rozwiązania komunikacyjne, gdy w swojej codziennej pracy wykorzystuje się samochód służbowy i ma się do dyspozycji kierowcę, który zawsze podwiezie swojego szefa we wskazane miejsce.

3 KOMENTARZY

  1. W jakim celu Pani Basia daje śródtytuł ” Komentarz” ? Przecież jest nim cały artykuł. No i ten brak konsekwencji. Wiata, kilka ławek i budka z informacją PKS
    to wg. Pani Basi dworzec a dwie wiatki , kilka ławek i dwie zatoczki kilkadziesiąt metrów dalej już dworcem nie są. Wielokrotnie korzystałem z prastarego dworca ( ten który był w miejscu KRUSU) starego i obecnego. I nie widzę zbyt wielkiej różnicy poza tą, że w tym najstarszym była śmierdząca toaleta i dwa okienka kasowe z których czynne zwykle było jedno.

  2. Nie bedzie zadnego dworca autobusowego nie bedzie obiecywanej od 2007 r Przychodni w Trzebnicy.Dlugozima klamał,klamie i bedzie kłamał oraz oszukiwał ludzi do samych wyborow.A potem powie wybiezcie mnie to wam wybuduje.Mam nadzieje ze nikt juz na takie numery nie da sie juz nabrac z wsrod wyborcow trzebnickich.

  3. to co się wyrabia z ludźmi, którzy nie mają innego wyboru tylko korzystac z komunikacji autobusowej/busowej to po prostu skandal i tyle – najbardziej szkoda dzieci i młodziezy oczekujacej w zimnie na połaczenie na tym ” dworcu ” . Obowiązek organizacji transportu lokalnego to obowiązek Gminy i nikt tu żadnej łaski nie robi . Pan Długozima powinien w końcu zacząc konsultowac ze spoleczeństwem na co maja byc wydawane Nasze pieniadze. Dla przykładu wydawanie setek tysięcy na promocję gdy jednoczęsnie ludzie nie mają gdzie poczekac w godnych warunkach na autobus to karygodne

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here