Ewelina Lisowska – życie na walizkach

1342

NOWa: – Jakiś czas temu wspominałaś, że mimo Twojej popularności ludzie nie zaczepiają Cię na ulicy. Aktualnie nie ma takiej stacji radiowej, na której nie można by było Cię usłyszeć. Czy w związku z tym zmieniło się coś w kwestii Twoich fanów i ich podejścia do Twojej osoby?

Ewelina Lisowska: -Na co dzień nie rzucam się tak bardzo w oczy, więc nie często jestem zaczepiana przez ludzi i jak najbardziej mi to odpowiada. Oby tak było jak najdłużej! Aczkolwiek czuję na sobie spojrzenia ludzi, bo wiem, że nie jestem anonimowa i ta cała presja mnie czasem przytłacza.

 

N.: – Zauważyłam, że powstają kolejne kluby Twoich fanów, ale także strony zrzeszające ludzi, którzy Ciebie nie lubią. Jak do tego podchodzisz?

E.L.: – Mam do tego duży dystans. Nie interesują mnie osoby, które są mistrzami w swoim domu, siedząc za klawiaturą komputera. Negatywne opinie zawsze się będą pojawiać i nic nie można z tym zrobić. Skupiam się na tych, którzy chcą mnie słuchać, a ci którzy nie chcą, niech po prostu tego nie robią.

 

N.: – Gdzie kupujesz swoje ubrania ? Czy zawsze ubierałaś się tak jak obecnie, czy Twój obecny wizerunek to wpływ stylistów i Twojej kwitnącej kariery ?

 E.L.: – Mój wizerunek to tylko i wyłącznie mój własny pomysł na moją osobę, który swoją drogą jest odzwierciedleniem mojej osobowości. Ubrania często kupuję na zagranicznych stronach. Moje ulubione firmy to Drop Dead, Jeffrey Campbell, Iron Fist, a ostatnio także polska firma Trash.

 

N.: – Czy jest to Twój styl sceniczny, czy ubierasz się tak również na co dzień?

E.L.: – Na co dzień ubieram się nieco luźniej. Często wysokie buty zastępuję sportowymi vansami. Nie jestem też tak bardzo wystylizowana jak na scenie, a na mojej twarzy brakuje słynnej gwiazdki.

N.: – Kto jest autorem muzyki do Twoich piosenek?

E.L.: – Do większości moich utworów, teksty i linie melodyczne piszę sama. Lubię wkładać w to co robię dużo samej siebie, stąd można by mnie nazwać taką „Zosią Samosią”, bo wszystko chcę robić sama, począwszy od makijażu i fryzury, kończąc na piosenkach. Mój drugi singiel „W stronę słońca”, nie jest mojego autorstwa.

 

N.: – Czy Twoja popularność wpływa jakoś na życie prywatne? Grasz teraz znacznie więcej koncertów…

 E.L.: – Przede wszystkim cały czas siedzę na walizkach. Bywa, że do domu przyjeżdżam jedynie na dzień i z powrotem gdzieś jadę. Jest to bardzo męczące, ale taką też drogę wybrałam i muszę sobie z tym jakoś radzić.

 

N.: – Czy lubisz podróże związane z trasami koncertowymi, czy raczej Cię to męczy?

E.L.: – Z reguły, kiedy non stop się gdzieś wyjeżdża, jest to na dłuższą metę męczące. Pewnie gdybym miała możliwość latania wszędzie samolotem, byłoby inaczej. Wszyscy wiemy jakie są polskie drogi, więc trudno nazwać takie podróże wygodnymi.

 

N.: – Czy o tym, co w przyszłości będziesz robić, z kim współpracować decydujesz sama, czy musisz w tej kwestii słuchać się swojego wydawcy?

E.L.: – Nie jest to tak, że muszę się słuchać, ale na pewno takie kwestie musimy ustalać razem.

 

N.: – Czy myślałaś o tym by nagrać kawałek z jakimś innym wokalistą, wokalistką lub raperem na zasadzie występu gościnnego? Jak się zapatrujesz na tego typu pomysł?

E.L.: – Myślę, że jest to fajny pomysł, ale nie podjęłam jeszcze żadnych konkretniejszych działań w tym kierunku.

 

N.: – Jak nastroje w Nurth? Czy Twoja popularność wpłynęła na zespół pozytywnie?

E.L.: – Nurth jest aktualnie zawieszony, co nie oznacza, że nie będziemy już pod tym szyldem grać. Potrzebujemy trochę czasu.

 

N.: – Jak zamierzasz spędzić święta i sylwestra?

E.L.: – Święta spędzę w domu, a sylwestra… hmmm, sylwester będzie koncertowy i spędzę go na scenie Polsatu!

 

NOWa: – Życzę Ci zatem udanych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia,  zaś w Nowym Roku 2013 – kolejnych sukcesów ! 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here