Co dalej z Trzebnicą i co z Polską?

63

Najbardziej emocjonująca dyskusja, odbyła się na końcu trzebnickiego spotkania z posłem Markiem Łapińskim. Jednak nim do niej doszło poseł poinformował zebranych o swojej pracy w Sejmie. Ważną była niewątpliwie informacja, że w powiecie trzebnickim jest szansa na odkrycie złóż gazu łupkowego. Poseł poinformował, że temat jest mu szczególnie bliski, ponieważ wie, że oprócz budowanej drogi S-5 to jedyna szansa na rozwój naszego regionu, a przede wszystkim na stworzenie nowych miejsc pracy, których w Trzebnicy czy okolicy po prostu brakuje.

– Cieszę się, że Trzebnica ma piękny aquapark, zresztą był to pomysł naszego ugrupowania czyli Platformy Obywatelskiej, z której to listy startował w pierwszej kadencji burmistrz Marek Długozima. Właśnie w poprzedniej kadencji, dzięki głosom radnych z PO, dzięki burmistrzowi, ale i dzięki pomocy z Urzędu Marszałkowskiego udało się to zadanie zrealizować. Trzebnica poprawiła swój wygląd, ale teraz trzeba zmienić podejście, bo teraz dla mieszkańców najważniejsza jest praca. Co z tego, że będziemy mieli basen, skoro nie będzie nas stać, żeby z niego korzystać – powiedział nam poseł.

Marek Łapiński wyraźnie opowiedział się za dalszym prowadzeniem prac przez firmy, które mają nadzieję na eksploatację gazu łupkowego.

– To jest szansa dla Polski na uniezależnienie się od Rosji, ale i szansa dla naszego regionu. Gdy pojawią się firmy wydobywcze momentalnie stworzone zostaną nowe miejsca pracy wokół tego biznesu – mówił.

Z sali padło pytanie, czy ta metoda jest bezpieczna, bo wiele się słyszy, że może ona być szkodliwa dla mieszkańców. – Ja nie mam takich wątpliwości. Amerykanie, którzy już od dawna w ten sposób wydobywają gaz też nie. Nie wiem komu zależy na tym, by w Polsce szerzyć taką propagandę – odpowiedział poseł.

Największe emocje były pod koniec spotkania. Nasza gazeta zadała posłowi pytanie co sądzi o koncepcji promowanej przez burmistrza, czyli o utworzeniu z Trzebnicy miejscowości uzdrowiskowej czy to dobry kierunek? Czy mieszkańcy zyskają czy może stracą?

– Dzisiaj nic na ten temat nie wiadomo. Burmistrz nie przedstawił żadnej informacji. Nie wiadomo jakie są nakłady finansowe, bo niewątpliwie trzeba będzie takie ponieść. Jakie będą przychody dla miasta? Nie ma żadnych wyliczeń, bo iluż tych kuracjuszy przyjedzie? Moim zdaniem jeśli przyjechałoby dwustu… – W tym momencie z sali padło pytanie: – Ale gdzie? – na sali zapanowała wesołość. – No właśnie, gdzie przyjadą? U starosty Adacha na oddziale rehabilitacyjnym jest komplet, a innych kompleksów brak. I teraz pytanie, kto je ma budować? Co na to NFZ? Czy rozmawiano z marszałkiem województwa, który teraz w imieniu ministra skarbu przejmuje właśnie uzdrowiska na Dolnym Śląsku?  Może marszałek chce coś takiego wybudować? A jeśli już  uzdrowisko, to raczej Oborniki Śląskie, a nie Trzebnica, bo tam jest już infrastruktura. Ja odpowiedzi na te pytania nie znam. Nie wiem, ile obecne działania burmistrza związane np. z rozwojem turystyki przysporzyły miejsc pracy? Nie wiem ile miejsc pracy przysporzy ewentualne uzdrowisko. O tym się nic nie mówi. Trzebnica dzisiaj potrzebuje rozwoju gospodarczego, potrzebuje nowych miejsc pracy i dlatego, ja mam inny pomysł na miasto, ale to wynika z mojego zaangażowania, bo jestem mieszkańcem Trzebnicy. Nie chcę go nikomu narzucać, ten pomysł pewnie będzie przedstawiony publicznie i poddany pod osąd wyborców. Wiem, że w sprawie uzdrowiska burmistrz podejmuje już jakieś kroki, ale mieszkańcy nic o tym nie wiedzą. Ja bym tylko nie chciał, by kolejne pieniądze zostały zmarnowane – mówił dalej poseł.

Z sali padło pytanie, a właściwie stwierdzenie, że w sprawie uzdrowiska nie ma żadnej debaty, jedyne spotkanie jakie zrobił burmistrz, to spotkanie z panią która napisała książeczkę o złotej rybce, zresztą o wątpliwych walorach artystycznych. Nie ma żadnej dyskusji.

– Jeśli mogę odpowiedzieć na to pytanie, czyli dlaczego nie ma żadnych debat czy spotkań z mieszkańcami – oznajmił radny Idzik, który również przybył na spotkanie. – Proszę Państwa, przecież naturalnym forum, o tym czy Trzebnica powinna być uzdrowiskiem jest rada miejska. Natomiast sytuacja jest taka, że w radzie miejskiej taka dyskusja się nie odbywa, ze względu, na taki układ w radzie, czyli zabetonowanie rady. Dlatego my jako radni szukamy miejsc, gdzie można swobodnie o tym rozmawiać. Dlatego szukamy miejsca u pana posła, dlatego szukamy miejsca na łamach gazety. Niestety z przykrością stwierdzam, że my próbujemy pana burmistrza zachęcić do dyskusji, ale ze względu na „zabetonowanie sceny” przez burmistrza i jego koalicję, tutaj patrzę na pana Czternastka, który może mógłby mieć na to wpływ… – mówił radny. – Tej debaty nie ma – dokończył poseł, który płynnie przeszedł do odpowiedzi na nasze drugie pytanie na temat szkoły muzycznej. Poseł przypomniał, że pomysł na poprawę warunków lokalowych SP nr 2, był omawiany od dawna.

– Kiedyś pisząc strategię rozwoju oświaty razem z panem Trelą zaznaczyliśmy, że Trzebnica musi zbudować nową szkołę. W Trzebnicy nie było pieniędzy na budowę, ale przed wyborami w 2006 roku to właśnie w naszym programie PO powstał pomysł, by zaadoptować budynek po sanatorium. Po różnych perturbacjach, dzięki staroście, który przekonał radnych, że warto zbudować rehabilitację przy szpitalu wreszcie można było przekazać teren i budynek gminie. Teraz budowa ruszyła, a my dowiadujemy się, że będzie tam SP nr 2 i… szkoła muzyczna. No świetnie, pomysł fajny, ale znów nikt nie mówi o kosztach. Bo nagle okazuje się, że remont ma kosztować kilka milionów więcej niż zakładano. Ja byłem zaskoczony, że gmina nawet nie rozmawiała z ministrem kultury w sprawie utworzenia szkoły muzycznej. Takie rozmowy są może teraz prowadzone, ale trochę poniewczasie. Koszty funkcjonowania takich szkół są ogromne. Nie wiemy ilu tam będzie uczniów, jaka będzie kadra. Tu mam pytanie do radnych, czy przedstawiono jakąkolwiek kalkulację na funkcjonowanie tej placówki. Ja bym nie chciał by ta szkoła była finansowana z subwencji oświatowej, bo wiadomo, że ona już teraz nie jest wystarczająca i wolałbym, żeby gmina teraz dopłacała z własnych środków do szkół już istniejących. Sama inicjatywa jest ciekawa, ale być może nieco przeformatowana ze względu na skalę inwestycji, ale jeśli gminę na to stać… No cóż, nie ja podejmuję te decyzje i nie ja będę z tego rozliczany. W takich kluczowych sprawach powinna być debata publiczna, powinna być debata na sesji. A w gminie brak dyskusji i ja dzisiaj mam informację tylko z tego co napisze prasa, a jak to mówią „diabeł tkwi w szczegółach”. Skąd gmina weźmie pieniądze? Co będzie później czy będą pieniądze na kanalizację, na remont oczyszczalni, na inne niezbędne rzeczy? – pytał Marek Łapiński.

Do dyskusji włączył się też radny Jan Darowski: – Proszę Państwa nam dzisiaj robi się wyrzuty, że my się o coś pytamy. Przecież to jest właśnie istota demokracji.

Pełne emocji przemówienie wygłosił też starosta Robert Adach. Piszemy o tym obok, w osobnym artykule.

4 KOMENTARZY

  1. mało mnie interesują ile ktoś tam zgłosił interpelacji – interesują mnie fakty a faktem jest , że dojazd do Wrocławia trwa co raz dłużej . Korki w Krynicznie zamiast się zmniejszac są dłuższe – tracimy tam czas, pieniądze . Zapisy do lekarzy specjalistów to już nie wiem na który rok – Tym się proszę zając a nie jakimś tam mitycznym uzdrowiskiem

  2. Panie pośle, Trzebnica ma sie spoko pod rządami naszego Burmistrza. Doceniam pana troskę o nasze miasto. Na spotkaniach, które pan organizuje, oglądając zdjęcia,/moderator doktor i radny etatowy zadawacz pytań/ przychodzą tłumy i słuchają o gazie łupkowym. Sądzi pan, że zaczadzi pan umysły trzebniczan? My są kumate ludki.

  3. Niedługo wszyscy odczujecie na sobie skutki radosnego sposobu zarządzania gminą Trzebnica przez pana Długązimę! Zamiast jak w Prusicach czy Żmigrodzie po 8 zł od osoby za śmieci w Trzebnicy zapłacicie po 15! A nawet 25 zł od głowy! To są prawdziwe skutki braku profesjonalizmu ekipy pana Długozimy! I żaden PR tu nie pomoże….

    • Zgadza się! Zamiast stawiać fontanny i inne wodotryski, trzeba było zainwestować w nowoczesny zakład utylizacji odpadów, o zmianie regulacji prawnych wiadomo było od dawna. Ale temat jest mało popularny i nośny, można się temu i owemu narazić, a poza tym śmieci śmierdzą 😉 Wybrano więc wariant najprostszy, zostawiając bieg rzeczy samemu sobie i przerzucając wszystkie koszty na mieszkańców.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here