Gdzie się podziało 20 tys. litrów oleju opałowego?

142

O brakach oleju poinformował nas Czytelnik. – Sprawa jest już znana od kilku miesięcy, ale do tej pory próbowano wszystko zamieść pod dywan. Dopiero teraz, kiedy wiadomo, że nie da się ukryć szuka się winnego i prawdopodobnie zawiadomi się organa ścigania – powiedział, zastrzegając anonimowość.

Czy rzeczywiście są braki i co się stało z olejem zapytaliśmy prezesa spółdzielni Mariana Błasia. Początkowo nie chciał z nami rozmawiać na ten temat: – Sprawa została zgłoszona do prokuratury i w tej chwili nie mam już nic do powiedzenia – uciął.

Jednak przyciskany przyznał, że rzeczywiście w spółdzielni nie mogą się doliczyć 20 tys. litrów oleju opałowego. Jednak zaprzeczył jakoby doszło do bezpośredniej kradzieży paliwa. Wyjaśnił, że podczas inwentaryzacji dokumentacji kotłowni olejowych nie można było się doliczyć takiej ilości paliwa. Ponieważ odpowiedzialny pracownik nie umiał podać przyczyny rozbieżności, zawiadomiono prokuraturę. Kiedy? W piątek 16 listopada.

Prezes nie chciał wyjaśnić, dlaczego ze złożeniem zawiadomienia do prokuratury zwlekał  przez prawie pięć miesięcy. Powiedział tylko, że o wszystkim została powiadomiona rada nadzorcza.

–  Tak, o braku paliwa w dokumentacji była mowa na kilku ostatnich spotkaniach rady nadzorczej z zarządem – powiedział nam przewodniczący rady Artur Kania. – Po raz pierwszy rada została powiadomiona o powzięciu podejrzeń przez prezesa. To było prawdopodobnie we wrześniu. Prezes wtedy wezwał pracownika odpowiedzialnego za tę dokumentację do złożenia wyjaśnień. Miesiąc temu Marian Błaś powiedział, co zamierza zrobić, jeśli sprawy się nie uda wyjaśnić w spółdzielni. Termin, jaki dał pracownikowi na wyjaśnienia minął, więc złożył zawiadomienie w prokuraturze.

Przewodniczący rady dodał, że jego zdaniem wszystko jest pod kontrolą. – Jeśli będzie się działo coś, co będzie wymagało adekwatnego działania, na pewno zareagujemy – zapewnił Artur Kania.

Naszym zdaniem, podobnie zresztą jak i pewnie większości spółdzielców, właśnie dzieje się coś co wymaga „adekwatnego działania”. Jeżeli zarząd, przez prawie pół roku nie może znaleźć, lekko licząc, czterech cystern oleju opałowego, to znaczy, że go już nie ma. Wie o tym prezes, bo nie zatrudnił biegłego rewidenta, który znalazłby to paliwo w dokumentach; złożył zawiadomienie do prokuratury – organu który zajmuje się wyjaśnianiem przestępstw i tropieniem przestępców, a nie szukaniem zagubionych paliw. Skoro tak, to rada już powinna planować, na czym będzie polegało „zareagowanie”.

Bo jeżeli okaże się, że olej został ukradziony, należy zastanowić się, jakie zawiodły zabezpieczenia i co zrobić, żeby w przyszłości kradzieżom zapobiec. I trzeba to zrobić zanim poinformuje się spółdzielców, że to oni będą musieli pokryć straty. Bo nawet jeśli uda się znaleźć złodzieja, upłynie trochę czasu (i oleju potrzebnego do ogrzewania) zanim uda się wyegzekwować zwrot zawłaszczonych dóbr.

A jeśli okaże się, że kradzieży nie było, a opał zniknął z powodu bałaganu w dokumentacji? Wtedy trzeba sobie twardo powiedzieć: Bałagan jest, ale pod kontrolą Rady Nadzorczej…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here