Gaudia w zimowym śnie

638

Do rozegrania pierwszej odsłony meczu wyszły w składzie Gaudii: Karolina Tutaj, Małgorzata Płusa, Katarzyna Gwoździewicz, Daria Popiel, Karolina Wawrzeniuk i Agata Bartłomiejczy oraz libero Katarzyna Teodorczuk. Set rozpoczął się od naprzemiennego prowadzenia. Były śmiałe ataki i skuteczne obrony. Taką sytuacje mieliśmy do remisu 6 do 6. Po serwisie Katarzyny Wawrzeniuk Gaudia zaczęła zdobywać przewagę. Gdy powiększyła się do 5 punktów gospodynie widać uznały, że seta już wygrały. Trener gości Patryk Fogel widząc, co się dzieje zatrzymał grę, mobilizując swoje zawodniczki do bardziej skutecznej gry. Po wznowieniu seta trzebniczanki „stanęły”, a opolanki wzięły się do odrabiania strat. Już po paru rozegraniach piłki doprowadziły do remisu 14 do 14.  Potem obie drużyny zdobywały punkty przemiennie, aż do remisu 19 do 19. Wówczas nasze dziewczęta popełniły błąd własny, potem następny i wyrównana gra zakończyła się.  Opolanki poczuły, że mecz mogą wygrać i zaczęły punktować mocnymi atakami. Dopiero przy stanie seta 21 do 24 gaudzistki wzięły się ponownie do zdobywania punktów. Było już jednak za późno, aby uchronić się od przegrania seta. Zakończył się on wynikiem 23 do 25. Ta partia była jedyną w meczu, gdy trzebnicka drużyna grała skutecznie, atakiem, blokiem i zagrywką. Szczególnie owocna punktowo była obrona blokiem. Tu popisały się Daria Popiel i Małgorzata Płusa.

Drugi set w swej początkowej fazie nie zapowiadał wysokiego zwycięstwa gości. Początkowo gra toczyła się ze zmiennym szczęściem. Ta równowaga nie trwała jednak długo. Już od remisu 5 do 5 opolskie siatkarki wyszły na prowadzenie i nie oddały go do końca seta. Swą przewagę zawdzięczały skutecznym atakom i obronom. Nasze zawodniczki nie potrafiły zatrzymać Agaty Skiekiewicz, Katarzyny Krawczyk, czy  bardzo skutecznie atakującej „po rękach” Marii Godlewskiej. Prawie wszystkie zawodniczki z Opola zdobywały punkty. Różnica między drużynami była tak znacząca, że gdyby nie błędy własne rywalek wynik seta byłby poniżający. Gaudia zapadała w zimowy sen. Ten set można scharakteryzować obserwacją – miejscami gra była bardzo zacięta, występowały długie wymiany i długie przestoje. Trzebniczanki atakowały nieskutecznie, a uderzenia były „letnie” i łatwo bronione przez przeciwniczki. Gaudia przegrała tego seta do 18.

Trzeci set był najsłabszym występem naszej drużyny, jaki widzieliśmy na parkiecie sali ZAPO. Znów,  po remisie 5 do 5, rywalki wyszły na prowadzenie  i nie oddały go do końca seta. W tej partii trzebniczanki znacząco poprawiły atak. Ale gra w obronie wymagała ciągłej poprawy. Nie było bloku, właściwego odbioru i  rozegrania. Rywalki zagrywały, próbując skrótów i silnych uderzeń. Skutkowało to asami. Trzebnicka drużyna nie sprawiała żadnej trudności rywalkom tą formą gry. Przez cały set środek pola naszej drużyny był tak dokładnie odkryty, że rywalki chętnie z tej dogodności korzystały. Punktowała nawet zawodniczka rozgrywającą wrzutką.

Obserwując mecze z zespołami  z Jaworzna i z Opola możemy stwierdzić, że widzieliśmy dwie bardzo różne drużyny Gaudii. Po zakończeniu meczu, siedzący obok nas sympatyk trzebnickiej drużyny spuentował grę następująco: – Tak meczu nie można wygrać. Zawodniczki bardziej interesowały się chłopcami na widowni niż grą. Stale były uśmiechnięte, choć przegrywały wysoko. Dziwny to stan ducha….

Drużyna z Opola do meczu z naszą drużyna zajmowała trzecią lokatę od końca tabeli. Zdobyła dotąd, tak jak Gaudia 3 punkty. Miała jedynie lepszy stosunek zdobytych setów, bo 8 do 23, podczas gdy Gaudia 5 do 22. Były to rywalki, z którymi mieliśmy okazję wygrać i powiększyć swój stan posiadania. Cóż, nie wyszło. Nawet nasza najlepiej atakująca, Karolina nie zdobyła w tym meczu wielu punktów. Coś niedobrego dzieje się w trzebnickiej drużynie.

1 KOMENTARZ

  1. Niestety stare przysłowie mówi, że „ryba psuje się od głowy”… Moim zdaniem nie ma problemu z zawodniczkami, a całą odpowiedzialność powinien wziąć na siebie zarząd klubu i honorowo podać się do dymisji ( :=) niezłe science-fiction, albo sajens fikszyn jak ktoś woli). Drużyna potrzebuje profesjonalnego zarządzania, a nie amatorów, którzy sprawują rządy przez wieloletnie zasiedzenie. Zła atmosfera idzie od „góry” i nic się nie zmieni dopóki nie będzie nowych prezesów… Czyli wg. moich obliczeń i z poprawką na Trzebnicę – NIGDY! Tak więc szkoda kasy sponsorzy!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here