Kolejne zwycięstwo obornickich szczypiornistów

71

Dobra postawa drużyny znacząco wpływa na popularność szczypiorniaka w mieście. Na każdym z meczów  sympatycy zespołu całymi rodzinami wypełniają  trybuny prawie do ostatniego miejsca i za  każdym razem kibice obdarowywani są dużą dawką sportowych wrażeń i emocji. Nie inaczej było w minioną sobotę. Jak zwykle przy świetle reflektorów odbyła się prezentacja zespołu gości, gospodarzy oraz … najmłodszych adeptów piłki ręcznej zespołu SPR w kategorii dzieci.

Już w pierwszej akcji gospodarze po dobrze wykonanym rzucie karnym otworzyli wynik spotkania. Przez pierwsze dziesięć minut  żaden zespół nie mógł zdobyć przewagi i można było odnieść wrażenie, że obydwie drużyny dopiero się rozkręcają. Skuteczne wykonanie rzutu karnego przez gospodarzy dało sygnał do przyspieszenia gry. Od tego momentu oborniczanie budowali swoją przewagę. Gdy wydawało się, że czterobramkowa przewaga utrzyma się do końca pierwszej połowy meczu sędziowie podyktowali wykonanie rzutu bezpośredniego na bramkę oborniczan. Chcąc utrudnić wykonanie rzutu, oborniczanie ustawili szczelny mur przed dwumetrowym zawodnikiem Nielby. Wykonanie rzutu przez młodego gracza było bardzo dobre i przede wszystkim skuteczne. Pomimo przewagi gospodarzy po  zdobyciu bramki w ostatniej sekundzie w zespole gości zapanowała euforia. W drugiej odsłonie przebieg wydarzeń na parkiecie odbywał się według scenariusza  gospodarzy. Początkowo Nielba stawiała opór jednak cierpliwa gra piłkarzy Boru pozwoliła na zbudowanie przewagi i rozegranie ostatnich minut meczu w sposób rozważny i skuteczny. Spotkanie zakończyło się sukcesem gospodarzy, którzy wypracowali przewagą  siedmiu bramek 32:25.

Gospodarze wystąpili w składzie: Przemysław Bagiński, Tomasz Błażewski, Damian Buczko, Konrad Burchacki, Dominik Jankowski, Michał Jeruszka, Adam Katan, Maciek Kowalski, Łukasz Kurzydło, Sebastian Morga, Paweł Nogal, Kamil Ramiączek, Eryk Sawicki, Grzegorz Stachowicz, Łukasz Szkolny, Kacper Żuk.

Trenerzy: Przemysław Bagiński i Artur Szabat.

Przemysław Bagiński

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here