Kamila ćwiczy, bo chce grać jak Radwańska

381

Swoją przygodę z tenisem Kamila rozpoczęła dość nietypowo. Jej rodzice nigdy nie grali w tenisa, nie interesowali się nawet tym sportem. Co prawda mama Kamili – Marta Ostrowska grała kiedyś w piłkę ręczną, ale tenis był dla niej zupełnie nieznaną dyscypliną:- Córce bardzo spodobały się zajęcia pokazowe w przedszkolu. Trener Łukasz Privsek, wprowadził świetną atmosferę i Kamila wprost zakochała się w tenisie. Nie mogła doczekać się kolejnych zajęć.  Chętnie zapisaliśmy ją na treningi, tym bardziej, że córka biegała na piętach; liczyliśmy na to, że dzięki tenisowi poprawi swoją motorykę – opowiada Rafał Ostrowski, tata Kamilki i dodaje, że prawdziwy zapał do treningów przyszedł wtedy, kiedy dziewczynka zaczęła odnosić sukcesy i wygrywać ze starszymi od siebie zawodnikami.

W związku z tym, że do marca tego roku państwo Ostrowscy mieszkali we Wrocławiu, ich pociecha zaczęła uczęszczać do szkoły tenisa Promaster przy ulicy Racławickiej.

Jak mówią rodzice małej sportsmenki, na początku treningi nie przypominały nawet nauki gry w tenisa: – Dzieci miały przede wszystkim świetnie się bawić i ogólnie rozwijać ruchowo; dopiero po jakimś czasie trener zaczął wprowadzać typowe elementy gry. Małe dzieci mają leciutkie, małe rakiety, w dodatku odbijają piłeczkę z lekkiej pianki. Technika gry też jest trochę inna, ponieważ dzieci mogą serwować „z dołu” a nie „z góry”, jak robią to dorośli zawodnicy – wyjaśnia Rafał Ostrowski.

W marcu rodzina Ostrowskich przeprowadziła się do Borkowic, a od września Kamila rozpoczęła naukę w obornickiej szkole.

Kamila jest obecnie uczennicą klasy I c Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Obornikach Śląskich. Po zmianie miejsca zamieszkania, nastąpił problem znalezienia szkoły tenisa, a szczególnie grupy dzieci, które umożliwiałyby dalsze rozwijanie się umiejętności tenisowych. Po rozpoczęciu nauki w szkole podstawowej, Kamila zaczęła systematycznie trenować w Dolnośląskiej Akademii Tenisa oraz we współpracującym z nią klubie LOB, zrzeszającym niepełnosprawnych sportowców. Jego członkiem jest znany Jarosław Żyła, który grając na wózku, odnosi międzynarodowe sukcesy – mówi tata dziewczynki, która mimo młodego wieku była już kilka razy na obozach sportowych.

Kamila odnosi sukcesy, ale wszystko ma swoją cenę. Rodzice dwa razy w tygodniu wożą swoja pociechę do Wrocławia na treningi.

We wtorki i czwartki, jak zjem obiad i odrobię lekcje to później tatuś zawozi mnie na zajęcia. Muszę zrobić lekcje przed treningiem, bo jak wracam to jest już późno. To nie jest dla mnie męczące, bo ja bardzo lubię grać w tenisa. Najbardziej lubię uderzać forhendem i bekhendem. Lubię oglądać najfajniejsze akcje Marii Szarapowej. Będę dużo ćwiczyć bo chcę grać tak dobrze jak Agnieszka Radwańska albo Jerzy Janowicz – zapewnia Kamila Ostrowska.

W tygodniu rodzice dziewczynki pracują, a w weekendy, w miarę możliwości, starają się, aby  córka startowała w różnego typu zawodach regionalnych i ogólnopolskich. Ostatnio zdobyła III miejsce w zawodach rozegranych 18 listopada, w Złotoryi o puchar starosty złotoryjskiego w kategorii pomarańczowej do lat 9, gdzie przegrała tylko z dwoma chłopcami.

Państwo Ostrowscy mówią, że treningi córki to wysiłek logistyczny i finansowy, ale kiedy widzą jak dziewczynka cieszy się ze zwycięstw, widzą, że to co robią ma sens.

Wysiłki wkładane są nie tylko w treningi oraz zawody, ale również w profilaktykę zdrowotną. – tenis to sport, „niesymetryczny” – rozwija tylko jedną stronę ciała, dlatego też, Kamila jeździ do Trzebnicy na basen, aby przeciwdziałać ewentualnej asymetrii.

Po ostatnim sukcesie dziewczynka już przygotowuje się podczas treningów na hali we Wrocławiu do kolejnych zawodów. Młodej tenisistce życzymy dużo wytrwałości i wielu sukcesów.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here