Cmentarna bitwa o kasę

85

Jeszcze w maju br. burmistrz Marek Długozima powołał zarządzeniem komisję ds. przejęcia cmentarza, nie przypuszczając pewnie, że do końca roku nie uda się rozliczyć z firmą zarządzającą nekropolią od początku jej istnienia. Przyczyną konfliktu, jak zwykle bywa w takich sytuacjach, są pieniądze, ale oficjalnie gmina domaga się uzupełnienia dokumentacji cmentarza.

W ostatnich tygodniach trzebniczanie,  którzy mają groby swoich bliskich na cmentarzu przy ul. Spokojnej znaleźli przy wejściu na tenże ogłoszenie  Zakładu Gospodarki Komunalnej „Ergo” wzywające do przyniesienia dowodów opłaty za grób. Ogłoszenie nie zapowiadało żadnych sankcji za niedostarczenie tych dokumentów, ale…

– Moja matka zmarła  prawie dziesięć lat temu. W czasie załatwiania pogrzebu, a  także po nim nie myślało się o pilnowaniu rachunków i tak było dużo problemów z załatwieniem aktu zgonu, który trzeba było rejestrować w urzędzie. Na szczęście wszystkie sprawy dotyczące samego pogrzebu załatwiała firma. Zapewnili nas, że grób jest opłacony na dwadzieścia lat – powiedział nam pan Stanisław. – Zdziwiłem się więc mocno, gdy przeczytałem ogłoszenie, że trzeba mieć teraz dowody wpłat. A jeśli ktoś nie ma? Czy będzie musiał płacić od nowa? Ja nawet nie pamiętam, czy te papiery z pogrzebu zostały u mnie, czy u siostry.

W urzędzie gminy spotkaliśmy petentkę, która akurat wychodziła z ZGK: – Tak przyniosłam te dokumenty, ale powiedziano mi, że to nie jest kontrolowanie właścicieli grobów, tylko muszą uzupełnić dokumentację, bo po przeniesieniu cmentarza z Wodnika coś tam brakuje – powiedziała.

– W żadnym wypadku mieszkańcom nie grozi płacenie po raz drugi za groby.  Okazało się, że po przejęciu nekropolii od Wodnika nie ma pełnej dokumentacji, która umożliwiałaby rozliczenie wszystkich opłat. Stąd prośba do mieszkańców o pomoc –  powiedział nam Rafał Jaros prezes ZGK „Ergo”. Potwierdził też, że nikt nie będzie musiał robić opłat po raz drugi, bo miejsca na cmentarzu były opłacane przy pochówku na dwadzieścia lat, pierwsze pogrzeby były na tym miejscu przed piętnastu laty, a daty już zweryfikowano.

Prezes zaznaczył, że obecnie ZGK nie jest dzierżawcą cmentarza, a tylko administratorem. Opłaty od mieszkańców kierowane są bezpośrednio do kasy miejskiej. Gmina  finansuje bieżące utrzymanie oraz  wszystkie inwestycje.

Cmentarz powstał piętnaście lat temu. Początkowo był administrowany przez gminny zakład budżetowy Wodnik, a po jego prywatyzacji w 2002 r. został wydzierżawiony spółce, w którą został przekształcony. Dzierżawca wszelkie koszty utrzymania cmentarza pokrywał z opłat za miejsca wnoszonych przy pogrzebie. Z informacji uzyskanych w urzędzie, nie rozliczał się z gminą, ani z wpływów pochodzących z opłat za miejsce, ani z wydatków.

Dowiedzieliśmy się także, że podczas przekazania cmentarza gmina nie otrzymała żadnej dokumentacji, pozwalającej obliczyć jakie były wpływy, jak je wydatkowano i ile z tych pieniędzy zostało na kolejne lata. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, gmina przejmując cmentarz nie otrzymała żadnych pieniędzy. Tymczasem w urzędzie szacuje się, że nawet z opłat za najstarsze groby powinna w kasie zostać jeszcze 1/4 wpłaconej kwoty.

Prezes WodNiKa Maria Spalińska twierdzi jednak, że nie musiała się dodatkowo rozliczać, ponieważ płaciła gminie czynsz dzierżawny. – W ciągu dwunastu lat przelaliśmy na konto gminy około 120 tysięcy złotych – zapewnia.

Nie wiadomo jednak, ile kosztuje utrzymanie cmentarza i jaka była suma wszystkich wpłat. Jeśli faktycznie nie ma dokumentacji, być może nie jest to do policzenia. Trzeba bowiem pamiętać, że grób grobowi nie równy. Ceny są zróżnicowane i zależą od tego, czy grób jest pojedynczy, czy podwójny – a jeśli podwójny, czy miejsca są obok siebie, czy jedno pod drugim, inaczej się płaci za prawo wymurowania grobowce, inaczej na zakopanie urny….  W dodatku w poszczególnych latach taryfy zmieniały się z szybkością inflacji. Informacje te powinny być nie tylko na fakturach wystawianych krewnym zmarłych, a także na księgach ewidencyjnych cmentarzy.

Prezes Wodnika Maria Spalińska stanowczo odrzuciła zarzuty, jakoby przekazała niekompletną dokumentację. – Dokumentacja, jaką przekazaliśmy do urzędu była prowadzona na podstawie rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z  1 sierpnia 2001 r. w sprawie sposobu prowadzenia ewidencji grobów – stwierdziła prezes. Sprawdziliśmy, w wymienionym przez p. prezes rozporządzeniu minister administracji stwierdza, że  księga grobów powinna zawierać m.in.  „adnotacje o wniesionych zastrzeżeniach i opłatach”. Jeżeli więc księgi są kompletne, można policzyć – oczywiście znając stawki opłat za miejsce w chwili pogrzebu – jaka opłata została wniesiona .

Prezes Spalińska dodała, że na temat wzajemnych rozliczeń trwają jeszcze negocjacje, ponieważ Wodnik wybudował na cmentarzu sześć grobowców, które gmina  przejęła, ale nie chce zapłacić. „Stan wzajemnych rozliczeń związanych z zakończeniem wymienionej umowy dzierżawy jest taki, że w związku z potrąceniem dokonanym przez spółkę Wodnik (…) gminie Trzebnica nie przysługują już w stosunku do spółki żadne roszczenia. Aktualnie gmina Trzebnica pozostaje natomiast dłużnikiem spółki WodNiK na kwotę nie mniejszą, niż 18 tys. 003, 78 zł z tytułu zatrzymanych przez gminę ulepszeń”, napisała w odpowiedzi do urzędu w połowie listopada prezes Spalińska.

Zdaniem burmistrza Trzebnicy Marka Długozimy, spór zakończy się w sądzie: – Do przejęcia majątku cmentarza powołałem specjalny zespół, który prowadzi obecnie korespondencję z firmą Wodnik. Jak wynika z relacji przewodniczących zespołowi wiceburmistrza Jerzego Treli oraz prezesa ZGK R. Jarosa rac jest po stronie urzędu. Wodnik pobierał opłaty za groby wieloletnie, a w tym czasie niewiele inwestował w rozwój cmentarza. Te pieniądze powinny wrócić do gminy – powiedział szef samorządu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here