Wielka Orkiestra nie dla każdego

126

Już 13 stycznia 2013 r., po raz 21 zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Chociaż do tej największej imprezy charytatywnej pozostał ponad miesiąc, już teraz na terenie większych i małych miast poszukiwani są wolontariusze, którzy zajmą się kwestą na rzecz potrzebujących dzieci. Miejscowe sztaby już rozpoczęły gorączkowe przygotowania – trzeba „zamówić” artystów oraz ułożyć program artystyczny, nie wspominając o przygotowywaniu niezbędnych dokumentów, które trafią do głównej siedziby fundacji do Warszawy.

Wydawać by się mogło, że dzień, w którym organizowany jest finał ma symboliczny wymiar – miliony osób na całym świecie wspomagają działania fundacji i wspólnie grają w Orkiestrze Jurka Owsiaka. O tym, jak ważną rolę pełni WOŚP nie trzeba nikomu udowadniać, a fakt, że co roku udaje się zebrać znaczną sumę pieniędzy przeznaczaną na pomoc chorym dzieciom, świadczy tylko o niesłabnącym zaangażowaniu wielu osób.

Sztab to dyrektor

Organizacją miejscowych sztabów zajmują się jednostki do tego wyznaczone. Takie miejsce musi zostać oficjalnie zgłoszone do siedziby fundacji, która następnie m.in. określa dopuszczalna liczbę wolontariuszy, przesyła puszki oraz identyfikatory. Każdy ze sztabów na swojego „szefa”, który czuwa nad prawidłowym przebiegiem akcji, jest przede wszystkim odpowiedzialny za przeliczenie zebranej kwoty pieniędzy, a następnie wpłacenie jej na konto fundacji.

W przypadku Trzebnicy od lat sztab prowadzony jest przy ośrodku kultury i to od decyzji dyrektora zależy ostateczny przebieg miejscowego finału.  Czy można mówić o tym, że  dyrektor TCKiS jest osobą „wszechwładną”, ponieważ decyduje, kto może pracować przy organizacji finału? Raczej tak, ponieważ jak pokazuje trzebnicki przypadek, w tym sztabie będą pracować tylko i wyłącznie osoby, którym współpraca z dyrektorem układa się wzorowo.

Maciek Bauza razem z kolegami z grupy filmowej Flying Dragon nie są już mile widziani w TCKiS, po tym jak w styczniu prowadzili akcje protestacyjną „NIE dla Adama Waza”, w której domagali się odwołania dyrektora ośrodka. Teraz nadarza się okazja, by przy wspólnej pracy na rzecz Orkiestry, pogodzić się i zakopać przysłowiowy „topór wojenny”. Okazało się jednak, że dyrektor nie wybacza pewnych spraw, bowiem odsunął Maćka od pracy w sztabie.

Pracował od kilku lat

Od dawna chciałem pomagać podczas finału Orkiestry, jednak zwykle zbyt późno wypełniałem formularz zgłoszeniowy, albo lista wolontariuszy była już zamknięta. Kilka lat temu nasza grupa filmowa – jeszcze wtedy Fluster, która działała przy ośrodku kultury – zajęła się nagrywaniem reportażu z przebiegu trzebnickiego finału WOŚP. Wówczas jeden z organizatorów sztabu odszedł, a pani Grażyna Kałuzińska przejęła wszelkie sprawy związane z przebiegiem finału. Zorganizowała spotkanie dla zainteresowanych, którzy chcieliby włączyć się w działania na rzecz miejscowego sztabu. Poszedłem na to spotkanie i tak zaczęła się nasza współpraca. Przed finałem trzeba zaprosić artystów, którzy wystąpią na scenie, załatwić sprzęt nagłaśniający, osoby do liczenia zebranych pieniędzy, zorganizować kilka spotkań, podczas których poinformuje się o bieżących działaniach wolontariuszy, porozdziela się zadania konkretnym osobom. W planach miałem założenie sztabu, który funkcjonowałby przy innej placówce np. PZS nr 2 jednak, jak dowiedziałem się w fundacji, Trzebnica nie jest na tyle dużym miastem, by musiały działać dwa sztaby.

Jak co roku wspólnie z panią Grażyną zaczęliśmy pierwsze przygotowania. Na jednym z takich zebrań, które odbyło się w pokoju merytorycznym w TOK-u omawialiśmy sprawy związane z przekazaniem pism, które wyślemy do sztabu. Na tym spotkaniu byłem obecny ja, pani Grażynka, Patrycja Król. W trakcie naszej rozmowy zauważył mnie dyrektor ośrodka kultury Adam Waz. Przystanął i zapytał co ja tutaj robię. Odpowiedziałem, że jestem na zebraniu organizacyjnym sztabu. Pan dyrektor odpowiedział, że nasze spotkanie odbywa się w złym momencie, ponieważ „przeszkadzamy” innym osobom, które pracują w ośrodku. Musieliśmy wyjść z pokoju i resztę spraw omawiać na korytarzu. Już wtedy poczułem się nieswojo, tak jakbyśmy robili coś nieodpowiedniego. Do tej pory przecież dyrektor nie zgłaszał żadnych uwag w sprawie naszych spotkań. Dyrektor wspomniał również o tym, że mamy go informować o naszych terminach spotkań i naszą obecność zapisywać w dzienniku obecności. Kilka dni później rozmawiałem z jedną z osób pracującą w TCKiS, według jej relacji nie byłem mile widziany zarówno w ośrodku, jak i jako organizator sztabu. Teraz główne przygotowania spadły na panią Grażynkę i Mateusza Stanisza, Patrycję oraz panie z księgowości.

W ubiegłym roku miałem bardzo dużo spraw do załatwienia – jeździłem i załatwiałem przedmioty, które były licytowane, do mnie należało przygotowanie wszystkich oficjalnych dokumentów, które wysyłane były do fundacji, sponsorów i darczyńców, zgłaszałem również pomysły odnośnie dekoracji sceny. Zawsze po wakacjach powoli zaczynałem zastanawiać się nad przebiegiem kolejnego finału w Trzebnicy. W tym roku już miałem pewne pomysły: chciałem, by zbiórka pieniędzy nie była prowadzona tylko w dniu finału, ale zaczęła się już wcześniej, w ramach imprez zamkniętych. W tę pomoc mogłyby włączyć się miejscowe kluby czy restauracje, gdzie zbierane byłyby pieniądze, wolontariusze kwestowaliby również na basenie. Chciałem również założyć wideoblogi i każdego dnia w internecie umieszczać relację z przygotowań poszczególnych osób odpowiedzialnych za opiekę nad wolontariuszami, czy  za występy artystów. Miałem nawet taki pomysł, by na finał imprezy, tj. gdy puszczane jest „światełko do nieba”, na scenie wystąpili wszyscy radni, osoby związane z WOŚP i osoby wyłonione w projekcie „Młodzi Śpiewni” i zaśpiewali wspólnie piosenkę. To byłby symbol zjednoczenia się w tym dniu i pokazania, że działania osób wspomagających działalność Jurka Owsiaka są „ponad podziałami” relacjonuje Maciej Bauza.

Wszystko zależy od dyrektora

Zadzwoniliśmy do biura prasowego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie chcieliśmy uzyskać informacje na temat organizacji sztabu; pytaliśmy, czy zgłaszane były podobne przypadki, jak Maćka, który odsuwany jest od organizacji finału, tylko dlatego, że jest w konflikcie z dyrektorem ośrodka kultury: – Nie docierają do nas podobne sygnały, jednak nasza fundacja nie zajmuje się organizacją miejscowych sztabów. To jest oddolna inicjatywa, oddana miejscowej społeczności. Wszystko zależy od dobrej woli stron, ponieważ to dyrektorzy jednostek prowadzących odpowiedzialni są za przebieg finału. Nie możemy nikogo zmusić do zmiany decyzji, czy podejmowania takich czy innych działań. Nie przekazujemy żadnych środków finansowych na działanie sztabów. Nikogo nie możemy też zmusić, by działał na rzecz fundacji. Wszystko zależy od dobrej wolidowiedzieliśmy się wydziale medialnym.

Straciłem do niego zaufanie

– Ustaliłem, że organizacją sztabu zajmą się wyłącznie pracownicy TCKiS. W tej chwili szef sztabu, wraz z czterema pracownikami oraz moją osobą nadzoruje wszelkie sprawy organizacyjne. Wszystko jest już ustalone: jedna osoba odpowiada za nabór wolontariuszy, inna za ustalenie programu artystycznego oraz ustalenia z artystami, którzy grają w naszym ośrodku, jeszcze inny będzie nadzorował sprawy finansowe i przekazanie środków na konto fundacji. W sprawie Maćka mogę powiedzieć tylko jedno – straciłem do niego zaufanie. Przez dwa lata przyglądałam się jego pracy i kilkakrotnie mnie zawiódł. Nie bronię mu pracy na rzecz WOŚP, może zgłosić się na ochotnika jako wolontariusz. To będzie dla niego okazja, kiedy będzie mógł się wykazać. Być może okaże się najbardziej aktywnym wolontariuszem? – zastanawia się dyrektor TCKiS Adam Waz.

To wyjaśnienie nie rozwiewało wszelkich wątpliwości, dlatego pytaliśmy dalej.

Panie dyrektorze co wpłynęło na to, że stracił pan do tego chłopaka zaufanie. Czy jego udział w akcji protestacyjnej, wymierzonej przeciwko pana osobie?

To nie chodziło tylko o akcję protestacyjną. W mojej opinii Maciek, stosując terminologię wojskową, nosił stopień generała. Potem wydarzyło się kilka rzeczy.

Jest pan dyrektorem już od dwóch lat i od tego czasu Maciej pomagał przy organizacji sztabu. Czy nie dostrzegał pan jego dobrych działań na rzecz Orkiestry?

Nie potrafię teraz odpowiedzieć na pytanie jak działał do tej pory, nie widziałem jego pracy.

– Maciek w rozmowie z naszą gazetą stwierdził, że chciał poprzeć wspólną pracę na rzecz WOŚP, zakończyć wszelkie nieporozumienia między wami.

– W pełni to popieram, dlatego daję mu szansę, by wykazał się jako wolontariusz. Jak już powiedziałem straciłem do niego zaufanie, więc teraz będzie musiał je odbudować jeżeli mamy dalej współpracować.

To nie jest pierwszy przypadek

Przypomnijmy jednak, że nie po raz pierwszy w Trzebnicy wokół organizowania przebiegu finału Orkiestry pojawiają się pewne kontrowersje. Już w 1993 r. Trzebnicki Ośrodek Kultury w ostatniej chwili odmówił organizacji imprezy. Przypomnijmy, że ówczesny dyrektor w dniu finału zebrane pieniądze chciał przeznaczyć na pomoc dla niewidomego chłopca. Wtedy redakcji NOWej gazety trzebnickiej, przy współpracy wielu młodych osób, udało się zorganizować imprezę na Rynku – bez sprzętu nagłaśniającego, którego nie udostępnił dyrektor, czy występów muzyków. Później ówczesny dyrektor tłumaczył, że nikt nie chciał organizować finału, co było nieprawdą.

Maciek Bauza na swoim profilu na facebooku podziękował wszystkim osobom, z którymi przez ostatnie dwa lata pracował w sztabie trzebnickiego ośrodka kultury, przy organizacji finału WOŚP. Na pytanie, jak spędzi kolejny finał orkiestry, nasz rozmówca odpowiada: – Przejdę się do TOK-u i posłucham występów, wrzucę też pieniądze do puszki. Słyszałem, że uczniowie z Gimnazjum nr 1 chcą podczas grudniowych jasełek szkolnych zająć się zbiórką pieniędzy, którą następnie przekażą orkiestrze. Zgłosiłem chęć pomocy jednemu z uczniów.

Komentarz

Dzień, w którym każdego roku organizowany jest Wielki Finał WOŚP upływa pod hasłem ogólnonarodowej radości i pojednania. Na słynne już hasło Jurka Owsiaka „Się Ma!” co roku odpowiadają miliony Polaków, wrzucając pieniądze do puszek, wysyłając sms-y czy licytując wystawione przedmioty na aukcjach (podarowane przez znane osobistości). Cel jest jeden – zbiórka jak największej ilości pieniędzy, które zostaną przeznaczone na pomoc chorym dzieciom. Oczywiście, jak każda akcja charytatywna, to inicjatywa, w którą włączamy się dobrowolnie. Czy zatem powinno się odmawiać osobom, które chcą przyłączyć się do wspólnej pomocy na rzecz Orkiestry, tylko dlatego, że w grę wchodzą ambicje i urażona męska duma?

10 KOMENTARZY

  1. Boże jaki biedny ten Pan Maciej. Najpierw w niewybredny sposób wraz kilkoma kumplami zwalcza Pana Waza używając wielokrotnie argumentów personalnych i poniżej pasa a potem jest zdziwiony, że Pan Waz nie chce z nim współpracować.
    I do tego przy tak śliskiej sprawie jak zbiórka pieniędzy.
    A Pani Basi proponuję zastanowić się czy też by chciała współpracować przy czymkolwiek z kimś kto wcześniej ją opluwał i sugerował, że nie dość że nie ma talentu, predyspozycji to jeszcze jest brzydka, kulawa i bez jednego oka. Ciekawe co podpowiada wtedy kobieca duma i ambicja ?

    • Ciekawe, co powyższy komentator wie na ten temat, że się tak jednoznacznie wypowiada?! Czyżby jakiś znajomy Dyrektora Waza ? Znam niejednego pracownika TCKiS – poza tym ośrodkiem i jedno jest pewne : każdy z nich boi się mówić otwarcie by nie stracić pracy, by nie zostać usuniętym – jako niewygodny element – jak to było z Panem Maciejem czy też innymi… Ludzie boją się wychylać, jednak zapewniam, że z kim nie rozmawiam – wszyscy chcieliby odejścia Pana Waza. Ani się na kulturze nie zna ani sam kulturalny nie jest…

      • Artykulik dotyczył złego Waza co to nie chce z dobrym Maćkiem współpracować.
        I może skupmy się na tym problemie bez zastanawiania kto czyim znajomym jest. Pytanie retoryczne – czy któryś z czytelników zechce współpracować przy zbiórce pieniędzy z kimś do kogo nie ma zaufania ?

        • hehe, dobre ! 😀 „Nie mam do kogoś zaufania” nie poparte żadnym argumentem oprócz „zawiodłem się” to tak zwane lanie wody (!), i wyraźne uogólnianie itp. BARDZO WYGODNE ! Ponadto z tego co widzę, artykuł przedstawia wypowiedzi obu stron (czyli prawidłowo, sprawiedliwie) oraz czyste fakty. Gdyby pominąć komentarz, który zapewne celowo jest wyodrębniony – i tak widać ewidentnie kto jest, jak to określa „M” – zły. Wyodrębnienie komentarza od artykułu świadczy o profesjonalizmie, gdyż jego autor nie narzuca myślenia czytelnikowi w jego treści, ale dopiero na końcu, pozwala sobie wyrazić osobistą opinię. Dlatego nazywamy to komentarzem, Panie/Pani „M”. I poprzestańmy na tym…

        • Cyt.(Dyrektor Adam Waz) : – Nie potrafię teraz odpowiedzieć na pytanie jak działał do tej pory, nie widziałem jego pracy.”
          Skoro tak – to na jakiej podstawie w ogóle się wypowiada, skoro nie widział ?! Gdzie tu logika ? Ano nie ma – bo nie o to Panu Wazowi chodzi !

          • Drogi „T” – już sam tytuł artykułu jest komentarzem do sprawy i świadczy o sympatiach autorki artykułu.
            Sekwencja zdarzeń była taka:
            Pan Waz zadecydował, że akcję organizują wyłącznie pracownicy TOK- u. Ma prawo do takiej decyzji ? Ano ma. Nie przyjął Pana Macieja do grona organizatorów z tego prostego powodu, że Pan Maciej nie jest jego pracownikiem i nie ma do Pana Macieja zaufania – proste ? Zaproponował aby Pan Maciej pracował jako woluntariusz, a Pan Maciej uznał to za degradację i poleciał ze skargą do Nowej. Postawa Pana Macieja to postawa dziecka które za złe zachowanie nie dostało cukierka i ma żal do wszystkich tylko nie do siebie.

  2. Aaaaa….. I wszystko jasne 🙂 To już wiemy kto pisze… 😀 !!! …jakoś na przestrzeni lat nie było problemu, a wręcz odwrotnie. No ale przecież akcja „Nie – dla Waza” to wyrok na jej uczestników ! Ludzie znają Pana Macieja, jego zaangażowanie i bezinteresowność. Znają też Dyrektora Waza i jego „sposoby na kulturę” i jego (w tym wypadku muszę ująć w cudzysłów) „bezinteresowność” 😉
    …ale z kim ja się kłócę ?! Już nie zamierzam odpowiadać. Nie warto…

    • A jakie znaczenie dla decyzji o podjęciu z kimś współpracy ma opinia ludzi którzy znają Pana Macieja ? Pan Waz też go zna, powiedział co o nim sądzi i nie widzi możliwości współpracy. Koniec. Sam deklarujesz że nie zamierzasz już odpowiadać na moje argumenty bo domyślasz się kim jestem a takiego samego prawa odmawiasz Wazowi. Przypominam: Waz nie ma obowiązku współpracować z Panem Maciejem nawet gdyby wszyscy w Trzebnicy byli innego zdania. Obrażanie się na to i latanie na skargę do Nowej świadczy tylko o tym, że Waz miał rację.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here