Radny Józef W. skazany

161

Przypomnijmy, Józef W. został zatrzymany 22 marca w godzinach popołudniowych przez funkcjonariuszy wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Badanie alkotestem wykazało u niego 0,13 mg/dm sześc. (0,26 prom.) alkoholu w wydychanym powietrzu.

Później pobrano mu w trzebnickim szpitalu krew. Badanie próbki przeprowadzono w Laboratorium Kryminalistyki Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Wynik  wskazywał, że zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,0 prom.

Policjanci skierowali jednak do Sądu Rejonowego w Trzebnicy wniosek o ukaranie samorządowca.  Jak nam wówczas wyjaśnili, od badań alkotestem do pobrania krwi w trzebnickim szpitalu minęło ok. dwie godziny, a jest to wystarczający czas, żeby alkohol został wydalony z organizmu. Józef W. nie przyznał się do winy.

Rozprawa została wyznaczona na 23 lipca. Nie odbyła się jednak wtedy, gdyż Józef W. złożył wniosek o wyłączenie sędziów trzebnickiego sądu, bo… czuje się szykanowany przez media. Wniosek badał Sąd Okręgowy we Wrocławiu, ale uznał go bezzasadny i proces mógł  się rozpocząć.

Wczoraj przed sądem w Trzebnicy Józef W. złożył obszerne wyjaśnienie, z którego wynikało, że tego dnia miał bardzo dużo pracy. Z urzędu wyszedł po godzinach i wstąpił jeszcze do sklepu i apteki. – Gdy byłem na ul. Dunikowskiego, zatrzymałem samochód pod lasem i wyszedłem „za potrzebą fizjologiczną”. Po kilku minutach podjechał radiowóz. Podszedł do mnie policjant i mnie wylegitymował. Gdy pokazałem mu dokumenty, powiedział, że musi poddać mnie badaniu na alkomacie.

Zgodziłem się bo nie zakładałem, że przyrząd coś wskaże. Ja tego dnia nie spożywałem alkoholu, bo miałem bardzo dużo pracy – powiedział obwiniony, a na pytanie sądu dodał, że być może dzień wcześniej wypił jedno albo dwa piwa. – Po pierwszym badaniu, którego wynik mnie zdziwił, zażądałem pobrania krwi do badania. Powiedzieli, że mam prawo, ale w dalszym ciągu prowadzili badania alkomatem. Przebadali mnie w ten sposób trzykrotnie. Potem na moje kolejne wyraźne żądanie zawieźli mnie do szpitala w Trzebnicy, choć najbliższy punkt zabiegowy jest w Obornikach Śl., w odległości ok. 1 km. Policjanci wykonywali swoje czynności bardzo powoli.

Obwiniony na pytanie sądu dodał, że tego dnia zażywał swoją stałą porcję leków: na regenerację wątroby, nadkwaśność, nasercowe oraz obniżające ciśnieni. Dodał też, ze w momencie badania żuł gumę, a z własnych eksperymentów wie, że guma do żucia daje pozytywny wynik alkotestu.

Wyjaśnienia Józefa W. w znacznym stopniu różnią się od zeznań policjantów z patrolu, którzy zatrzymali radnego.

Hubert J., funkcjonariusz z jednostki we Wrocławiu, oddelegowany tego dnia wraz z kolegą do Trzebnicy, pełnił służbę w Obornikach Śląskich. Obaj byli umundurowani  w oznakowanym radiowozie. -Staliśmy wtedy na poboczu ulicy, ja byłem w samochodzie, kolega przed.

Od strony miasta nadjechał w naszym kierunku osobowy opel. Nagle zaczął hamować i skręcił w leśną drogę. Tam się zatrzymał. Podjechałem za tym samochodem jakieś 200 m. Obwiniony stał przed pojazdem. Powiedział, że zatrzymał się za potrzebą. Poprosiłem o dokumenty.

I spytałem, czy spożywał alkohol. Zaprzeczył. W międzyczasie doszedł na piechotę kolega . Zarządziłem przebadanie alkotestem, obwiniony poddał się bez problemu – wynik wyszedł powyżej 0,1 mg/l , na wykroczenie, nie na przestępstwo. Gdy kierowca zobaczył wynik badania, przyznał, że w pracy koleżanka poczęstowała go alkoholem.

Świadek powiedział też, że Józef W. pokazał mu własny alkomat, ale nie działał, bo skończyły się baterie. – Odczekaliśmy 15 minut by ponowić badanie. W tym czasie obwiniony mówił, że straci pracę, że to taka głupota – powiedział świadek. Drugie badanie też wyszło pozytywnie, ale zawartość alkoholu  była już niższa.

– Nie pamiętam, czy robiliśmy trzecie badanie. Ale jeśli było, to na prośbę badanego. Standardowo robimy dwa – zeznał Hubert I. – Po ostatnim badaniu zgłosiłem zdarzenie dyżurnemu KP Oborniki Śl. Gdy obwiniony to usłyszał zmienił swoje postępowanie i oświadczył ,że żadnego alkoholu nie spożywał, tylko żuł gumę.

Po zeznaniach Huberta I. Józef. W. oświadczył, że świadek kłamał.

Zeznanie Romana K. pokrywało się z tym, co powiedział pierwszy świadek. Wyjaśnił tylko, że zanim pojechali do Trzebnicy, próbowali pobrać krew w szpitalu obornickim. – Kiedyś tam było laboratorium, ale teraz okazało się, że go nie ma. Musieliśmy też podjechać do komisariatu po zlecenie na badanie krwi – zeznał policjant. – Jeśli obwiniony po pierwszym badaniu powiedziałby, że żąda badania krwi, to byśmy nie badali drugi raz alkotestem, tylko pojechali do ambulatorium. Gdyby odmówił badań, a ma takie prawo, też pojechalibyśmy „na krew”.

Na pytanie sądu świadek też uściślił: – Dopóki nie zgłosiliśmy interwencji dyżurnemu, obwiniony normalnie z nami rozmawiał. Później powiedział, że jeśli my oficjalnie zgłaszamy, to on nie przyznaje się do niczego. Zaczął podważać wyniki badań i mówił, że to od gumy miętowej, którą żuł.

Ponieważ Józef W. podważał wyniki badania alkotestem, twierdząc, że skoro były one pozytywne, także we krwi powinny być ślady alkoholu, przewodniczący poinformował go, że może złożyć wniosek o dopuszczenie dowodu w postaci opinii biegłego, która wskaże, czy rzeczywiście po dwóch godzinach we krwi powinny być ślady alkoholu. Dodał jednak, że jeśli opinia będzie na niekorzyść obwinionego, poniesie on dodatkowe koszty – kilkaset złotych – za ekspertyzę. Józef W. nie wyraził zgody na biegłego.

W ostatnim słowie Józef W. stwierdził, że został niewinnie posądzony o jazdę po spożyciu alkoholu. Powtórzył, że w tym dniu nie miał na to w ogóle czasu, a po chwili stwierdził, że… ok. godz. 10 został poczęstowany niewielką ilością likieru.

Sędzia nie dał wiary  wyjaśnieniom radnego i skazał go na 600-złotową grzywnę i zakaz prowadzenie pojazdów przez  osiem miesięcy. W poczet kary zaliczył mu jednak okres gdy prawo jazdy miał już zatrzymane. Józef W. będzie musiał też pokryć koszty sądowe.

W uzasadnieniu przewodniczący podkreślił, że materiał dowodowy, jest jednoznaczny, a sprawa ewidentna. Sąd dał wiarę zeznaniom policjantów, które były spójne. Natomiast oskarżony mówił nieprawdę: Najpierw zaprzeczył jakoby tego dnia w ogóle pił jakiś alkohol, a następnie przyznał że został poczęstowany.

Przewodniczący dodał, że zastosował wyższą karę od wnioskowanej przez policję, ponieważ obwiniony jako radny i osoba publiczna powinien świecić przykładem. Dodał, że wykroczenie nie był poważne i w zasadzie można by odstąpić od wymierzenia kary, ale Józef W. kłamał i nie wyraził żadnej skruch.

Wyrok nie jest prawomocny.

Wizerunek nieco skrzywiony

Chcieliśmy się dowiedzieć, co sądzą o postępowaniu radnego i kierownika wydziału jego bezpośredni zwierzchnicy. Z burmistrzem Obornik Śl. nie udało nam się wczoraj porozmawiać

Robert Adach, starosta: – Skoro członek zarządu popełnił wykroczenie, poniesie wymierzoną karę. Poza tym przypadkiem to jest pracowity i wartościowy człowiek. Myślę, że to zdarzenie  nie będzie miało wpływu na pracę całego zarządu. Jednak na wizerunek tak, dlatego chcę przeprosić wszystkich mieszkańców, którzy z tego powodu mogą czuć się dotknięci.

Z drugiej strony, nie chcę być bardziej restrykcyjny od ustawodawcy. A ten przewidział stopniowanie kar w stosunku do przewinień. Prowadzenie samochodu pod wpływem takiej ilości alkoholu zdaniem autorów kodeksu nie dyskwalifikuje samorządowca, ani urzędnika publicznego.

Marek Koliński, przewodniczący Rady Powiatu: – Nie będę tej sprawy komentował, tym bardziej, że żadnej oficjalnej informacji o ukaraniu jakiegoś radnego nie otrzymaliśmy. Trudno mi też oceniać, czy będzie to miało jakiś wpływ na pracę czy wizerunek zarządu. Przewodniczący rady nie wyznacza członków zarządu. To są kompetencje starosty i do niego należy teraz ruch.

3 KOMENTARZY

  1. zbyt dużo ludzi ginie na drogach aby takie zachowania tolerowac – kierowanie pod wpływem alkoholu to wożenie smierci dla siebie lub innych – to powinno byc piętnowane w każdej sytuacji – komentarz Starosty nie do przyjęcia a Pan radny powinien natychmiast złożyc mandat – funkcja radnego dodatkow do czegoś zobowiązuje .

  2. Jezus, ja już naprawdę nie mogę czytać tych wszystkich artykułów i komentarzy…. Powiem tak – gazeta NOWa jak i Kurier Trzebnicki to BRUKOWCE, które bardzo często mijają się z prawdą… I to jest właśnie przykład tego. Szukacie sensacji, stwarzacie chaos i zamieszanie, a jak się już czegoś przyczepicie to końca nie ma… Ja wierzę i ufam faktom, a nie jakimś bredniom wypisywanym przez jakieś pożal się Boże gazety… Tylko nie rozumiem po jaką cholerę piszecie te wszystkie pierdoły??! Dajcie człowiekowi spokój, niech dalej wykonuje swoje obowiązki, bo WSZYSCY to potwierdzą i wy też o tym wiecie, że swoje zadania wykonuje wzorowo.. A że jakieś mamyje się do Niego przyczepili to już nie jest Jego wina… I tyle na ten temat… Mam nadzieję, że w końcu zmądrzejecie…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here