Rękodzieło przeżywa renesans

980

Wyszywanie, robienie na drutach i dzierganie na szydełku przez lata kojarzyło się ze starszymi paniami, z babciami, które z nudów albo też z przyzwyczajenia, że wszystko trzeba sobie samemu zrobić, bo w sklepach nie można nic kupić, siedziały wieczorami i całymi nocami z drutami, a w koszu miały pozwijane w motki nici i wełny. Od kilku lat sytuacja bardzo się zmienia. Rękodzieło wraca do łask! Renesans przeżywają różne techniki, którymi nasze mamy i babcie uzupełniały garderobę, a także nakrycia stołów. Coraz modniejsze staje się kupowanie niepowtarzalnej biżuterii, na przykład takiej z wykorzystaniem koronki. W sklepach sprzedawane są swetry, które mają wyglądać jak te zrobione na drutach. Prawdziwe oblężenie przeżywają kiermasze i sklepy internetowe, które oferują unikatowe egzemplarze biżuterii, ozdób świątecznych, czy innych dekoracji.

We wrześniu zaprezentowaliśmy Państwu twórczość Lucyny Pawlak, mieszkanki Osolina, która nie tylko maluje, ale zajmuje się także tworzeniem niepowtarzalnych rzeczy z ceramiki i szkła. Dziś chcielibyśmy przybliżyć postać młodej osoby, Barbary Tyrały, mamy dwójki dzieci, również mieszkanki tej samej wsi, która rękodziełem zajmuje się od kilku lat.

 Wyszywałam z nudów

Pani Basia ma duszę artystyczną. Jak mówi, odkąd pamięta ładnie rysowała i lubiła to robić. Ukończyła w Technikum Żeglugi Śródlądowej i nawet w tej „mało artystycznej” szkole z rysunku technicznego miała szóstki. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało, że stanie się twórczynią rękodzieła.

Hafciarka opowiada, że jej przygoda z rękodziełem rozpoczęła się 7 lat temu od wyszywania, i to dość nietypowo: – Niedługo po ślubie zachorowałam. Z powodu choroby nie mogłam zbyt wiele robić, nawet zwykłych „domowych rzeczy”, a z drugiej strony strasznie mi się nudziło takie bezproduktywne siedzenie. Moja teściowa ma sklep, a w nim sprzedaje także różne gazety o modzie, o robieniu na drutach i o hafcie. Wzięłam od niej pierwsze lepsze czasopismo. Okazało się, że była to gazeta o haftowaniu, z gotowymi wzorami, zestawem igieł i nici. I tak, zaczęłam wyszywać. Najpierw wyhaftowałam wszystkie wzory z gazety. Potem poszłam do sklepu po kolejne pisma. I tak to się zaczęło – opowiada pani Basia. Z biegiem czasu, kiedy nabywała doświadczenia i umiejętności, podejmowała większe wyzwania – trudniejsze wzory, większe obrazki, wymagające sporej wprawy. Najbardziej jednak przypadło jej do gustu wyszywanie haftem krzyżykowym, w którym stała się mistrzynią. – Przez lata wiele się nauczyłam. Zaczynałam od małych obrazków, poprzez coraz większe, aż zaczęłam tworzyć obrazy z nici, które wyglądają z daleka jak namalowane. Swój pierwszy duży obraz wyszyłam na 30.  rocznicę ślubu teściów. Pamiętam, że to były maki wyszyte na kanwie, a wzór składał się z 8 tys. krzyżyków. Teraz haft łączę z wieloma innymi technikami zdobienia i wykorzystuję również do tworzenia ozdób okolicznościowych czy kartek świątecznych – mówi Barbara Tyrała.

 Igła ma być tępa

Hafciarka ma niezliczoną ilość igieł i nici. Jak mówi, najwięcej wzorów wykorzystuje ze specjalistycznych czasopism, np. z „Haftów polskich” czy „Kramu z robótkami”. Przyznaje również, że wiele wzorów zaczerpnęła z internetu. Inne, te najbardziej okazałe kupuje w sieci. – Mam swój ulubiony zestaw igieł. Najlepsze igły do wyszywania są tępe, żeby nie ranić palców. Nie mogą mieć też zbyt małych oczek, żeby łatwo było nawlekać na nie nici. Jeśli chodzi o mulinę, to w domu mam około 750 motków różnych kolorów. Jeśli mam do wyszycia obrazek, na który zużyję dużo takich samych kolorów, to nici kupuję przez internet, bo tak jest taniej, ale zwykle zaopatruję się w zwykłych sklepach pasmanteryjnych.   

Okazuje się, jest wielu chętnych do posiadania wyszywanych obrazów. U pani Barbary zamawiane są obrazy z wizerunkiem papieża jako pamiątki chrztu czy komunii. Spory obrazek, składający się z 8 tys. oczek krzyżykowych, to około 2 miesiące pracy. Artystka przyznaje, że praca jest bardzo mozolna, od wyszywania często bolą ją oczy, które musi wytężać, a także palce, które muszą przepchnąć przez materiał igłę z nitką kilka tysięcy razy .

 Techniki połączone

Barbara Tyrała doszła już do perfekcji jeśli chodzi o haft. Teraz wyszywane obrazki łączy z innymi technikami – kolorowe, wyszyte obrazki nakleja na przykład na styropianowe jajka wielkanocne. Podobnie ozdabia świąteczne bombki. – Kiedyś podobne ozdoby widziałam w gazetach. Czasem samemu, w bardzo prosty sposób można wykonać oryginalne ozdoby świąteczne, np. z gałązek brzozy zrobiłam gniazda, ozdobiłam kolorowymi piórkami, a do nich ułożyłam jajka. Również, łącząc ze sobą różne materiały, można zrobić kartki świąteczne czy okazyjne. W sieci jest wiele sklepów dla kreatywnych, które sprzedają gotowe naklejki, aplikacje, a także odpowiedni papier. Każdy może stworzyć własną, niepowtarzalną kompozycję – zapewnia i dodaje, że połączenie wielu różnych materiałów może dać świetny efekt. – Na święta Bożego Narodzenia można własnoręcznie wykonać wiele ozdób na choinkę czy innych dekoracji. Świetnie wyglądają choinki, które są zrobione z szyszek. Aby stworzyć ciekawą kompozycję, należy zbierać szyszki i suszyć je najlepiej na słońcu. Robi się tak po to, aby szyszki po zamontowaniu nie otwierały się. Kiedy posklejamy konstrukcję w kształcie choinki, najlepiej na kartonowym stożku, całość można pomalować farbą w sprayu, można dodać na końcówki szyszek biały brokat, który będzie wyglądał jak śnieg, a na łuski szyszek można przykleić małe koraliki, które będą imitowały bombki. Nie zawsze wszystko musi być idealne, dlatego zachęcam żeby w wytwarzanie takich ozdób zaangażować dzieci – podkreśla pani Basia, która sama jest mamą maluchów: Mai i Bartka.

 Papierowy qulling i origami

Bardzo modnymi technikami zdobienia stał się ostatnio qulling – metoda zwijania cienkich pasków papieru tak, aby przyklejone do kartonu stworzyły obrazek. Również pani Basia ozdabia tą metodą kartki, świąteczne, urodzinowe, z okazji urodzin dziecka czy też z innych okazji. Jak mówi autorka, wystarczy tylko wpisać w wyszukiwarkę internetową słowo „qulling”, a pojawi się mnóstwo gotowych propozycji, które można odwzorować, jeśli samemu nie potrafimy stworzyć oryginalnej kompozycji. Origami to stara chińska metoda składania papieru. Tak zwane origami modułowe, to składanie kawałków papieru i wciskanie ich jeden w drugi. Barbara Tyrała układa z takich właśnie kawałków papieru łabędzie, zające, jajka, kaktusy, a także wiele, wiele innych wzorów. Również i w tym przypadku, podobnie jak przy innych technikach, internet jest źródłem inspiracji. – Z sieci krok po kroku można się dowiedzieć, jak układać nawet najbardziej skomplikowane kompozycje. Każdy może tego spróbować, a efekt będzie zaskakujący. Szczególnie qulling jest wdzięczną metodą zdobniczą. Małym nakładem finansowym, można własnoręcznie wykonać na przykład kartki świąteczne czy zaproszenia – zapewnia pani Barbara.

 Idą święta, będą kiermasze

O popularności przedmiotów wykonywanych ręcznie może świadczyć ilość kiermaszów organizowanych przede wszystkim przed świętami Bożego Narodzenia i  Wielkiej Nocy, ale także ilość kupujących. – Ludzie coraz częściej wolą kupić ręcznie wykonane bombki, które ofiarują komuś w prezencie niż chińskie, plastikowe bombki – twierdzi autorka, która zapowiada, że będzie można ją spotkać na takich właśnie przedświątecznych targach.

Barbara Tyrała ma swoją stronę na facebooku, gdzie można pooglądać jej prace, a także coś sobie zamówić: – Często ludzie zamawiają u mnie różne rękodzieła przez internet, za pomocą facebooka, na którym mam już dosyć sporą galerię. Moje prace możnarównież   obejrzeć na stronach internetowych Bagna www.wiesbagno.pl  i Osolina www.osolin.pl , na które serdecznie zapraszam. Być może będą dla kogoś inspiracją – dodaje autorka.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here