Zalewa sąsiadów, bo nie ma parapetów

767

Pani Stanisława jest osobą samotną. Utrzymuje się tylko z niskiej, 600-złotowej renty. Jak podkreśla, każdą złotówkę dokładnie ogląda z każdej strony, bo czasem pieniędzy nie starcza jej nawet na najpotrzebniejsze rzeczy, a nawet na lekarstwa. – Kiedyś mieszkałam na znacznie większym metrażu, ale poprzednie mieszkanie zamieniłam na mniejsze, w bloku przy ul. Prusickiej. Długo nosiłam się z zamiarem wymiany okien, ale musiałam najpierw uskładać połowę kosztów wymiany; połowę na zakup okien, bo drugą cześć dokładała spółdzielnia mieszkaniowa i całość za usługę za zamontowanie. W końcu, w 2005 roku udało mi się uzbierać całą kwotę. Jaka ja byłam wtedy szczęśliwa. Ekipa przyszła i zamontowała okna. Bardzo długo wszystko był jak należy – mówi pani Stanisława i dodaje, że czuła iż w domu jest cieplej, poprawiła się również estetyka, bo ze starych okien odchodziły już drzazgi.

Mieszkanka bloku przy ul. Prusickiej na wiele lat zapomniała o problemie okien. Aż do tego roku: – Przez 7 lat nic się nie działo, aż tu nagle po ulewnym deszczu, okazało się, że woda podciekła pod drzwi balkonowe i okna. Nie dość, że w salonie woda zalała mi podłogę, to jeszcze przesiąkła przez sufit i zalała sąsiada. W tej sytuacji próbowałam kilkakrotnie interweniować u prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej, która zarządza budynkiem. Za każdym razem otrzymywałam odpowiedź od prezesa Mariana Błasia, że zamontowanie parapetów zewnętrznych, które uchroniłyby mieszkania od zalewania leży po mojej stronie. Ja jednak  jestem pewna, że to spółdzielnia mieszkaniowa powinna odpowiadać za to, co jest na zewnątrz budynku, tak jak na przykład za elewację. – wyjaśnia pani Stanisława, która twierdzi, że zgłaszała w spółdzielni jeszcze inny problem z wodą, tym razem w łazience: – Od pewnego czasu, na kasetonach, które mam zamontowane w łazience pojawiały się zacieki, nie takie spowodowane parą, lecz wynikające z tego, że sufit nad moim mieszkaniem nasiąknięty jest deszczówką z przeciekającego dachu. Również tę awarię zgłaszałam do spółdzielni, ale powiedziano mi, że plamy na suficie tworzą się od pary, a przecież tylko ja mieszkam w tym domu; myślę, że jedna osoba nie byłaby w stanie tak zaparować mieszkania – żali się kobieta. Pani Stanisława jest osobą schorowaną. Jak twierdzi, ostatnio wiele czasu spędza w szpitalach. Leczy się onkologicznie, ma także problemy z płucami, od dawna cierpi na astmę. – Mój stan jest na tyle poważny, że z mieszkania musiałam usunąć wszystkie materiały, łącznie z dywanami, w których gromadził się kurz, a tu teraz niedługo grzyb urośnie mi w łazience i pod oknem w pokoju. Mur już powoli robi się czarny – mówi kobieta.

Marian Błaś, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej odpiera zarzuty lokatorki.- Przede wszystkim nie ma takiej obligatoryjnej zasady, że to co jest na zewnątrz budynku, to tylko spółdzielnia ma o to dbać. Wszystko zależy od tego, kto wykonuje roboty na zewnątrz. Dokładnie 29 sierpnia właścicielka mieszkania otrzymała za pokwitowaniem pismo,  którym zobowiązana była zapewnić odpowiedni montaż parapetów. Podpisała również, że wie iż bardzo ważny jest prawidłowy montaż okien, a także zamontowanie parapetów zewnętrznych, tak aby woda nie podciekała – pokazuje dokumenty prezes i dodaje, że takie same zobowiązania dostawał każdy, kto starał się o dopłatę do wymiany stolarki okiennej. – Właścicielka mieszkania w rozmowie z zastępcą prezesa, który był na wizji lokalnej w tym lokalu, przyznała wprost, że kiedy firma montowała jej okna, to ona po prostu nie miała pieniędzy, żeby dopłacić za prawidłowe osadzenie parapetów. Po interwencjach, pracownik techniczny poszedł do tego mieszkania i zabezpieczył silikonem szczeliny, tak aby woda nie przedostawała się szparami. Jeśli zaś chodzi o zalewanie łazienki przez wodę, która ma przeciekać przez dach, to pierwszy raz słyszę o takim zgłoszeniu. Wyślę pracownika, który rozezna się w sytuacji. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że przy okazji remontu wiatrołapów, poprosimy firmę i zlecimy jej usunięcie tych lokatorskich niedoróbek – zapowiada prezes i podkreśla, że każdy, bez wyjątku, kto otrzymał dopłatę do wymienianych okien, był zobowiązany tak zabezpieczyć ściany, aby woda nie przedostawała się przez nie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here