Żmigród gotowy na segregację

487

Omówieniu problemów związanych z wprowadzeniem począwszy od 1 lipca 2013 r. na terenie gminy Żmigród, podobnie jak w całej Polsce, nowego systemu gospodarowania śmieciami poświęcone było w całości posiedzenie komisji rolnictwa, do jakiego doszło 11 października. W obradach wzięli udział burmistrz Żmigrodu Robert Lewandowski, wiceburmistrz Zdzisław Średniawski, który z polecenia swojego przełożonego stoi na czele specjalnego zespołu przygotowującego uchwały mające wprowadzić nowy system gospodarowania śmieciami, kierownik referatu ochrony środowiska Wiesław Kras, właściciel firmy Lech-Met odbierającej śmieci na terenie gminy Sylwester Lech oraz członkowie komisji.

Miasto produkuje tyle, ile wyliczono

Przyspieszenie w sprawie nowych zasad gospodarowania śmieciami, konieczności ich segregacji i przygotowania gmin do nowych zasad jest wynikiem wejścia w życie z dniem 15 września Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. Zgodnie z nim, począwszy od tego dnia wszystkie odpady nie podlegające segregacji już „u źródła”, czyli w gospodarstwach domowych, a wytworzone w centralnej i północnej części województwa dolnośląskiego muszą być składowane w tylko dwóch regionalnych instalacjach przetwarzania odpadów komunalnych (ripok-ach): w Rudnej k. Lubina (ok. 40 km od Żmigrodu) i w Rusku k. Strzegomia (ponad 100 km). Takie regionalne instalacje przetwarzania odpadów zajmować się będą m.in.: mechaniczno-biologicznym przetwarzaniem odpadów, gdzie zmieszane odpady komunalne będą poddawane segregacji na liniach sortowniczych (odzyskane surowce przeznaczone zostaną do ponownego przetworzenia, natomiast odpady organiczne będą przetwarzane w kompostowniach), kompostowaniem odpadów zielonych (liście, gałęzie, ścięta trawa itp.), składowaniem odpadów, będących pozostałościami po sortowaniu oraz spalaniem odpadów nienadających się do ponownego wykorzystania.

Do tej pory zajmująca się odbiorem śmieci z całej gminy firma Lech-Met składowała śmieci na swoim wysypisku w Marcinowie k. Trzebnicy, funkcjonującym jako regionalna instalacja zastępcza. Teraz jednak to wysypisko można wykorzystywać tylko w przypadku awarii któregoś z dwóch ripoków: wtedy trafią na nie wyłącznie odpady zmieszane, pozostałości po sortowaniu i odpady zielone. Jak łatwo zgadnąć, konieczność korzystania z innego wysypiska niż to, które położone jest na terenie powiatu trzebnickiego, automatycznie wpłynie na koszty odbioru śmieci, ich transportu i składowania. Wiadomo bowiem, że w ripokach koszt odbioru od przedsiębiorstw zajmujących się śmieciami 1 tony odpadów zmieszanych wzrośnie z 200 zł obecnie do 300 zł w przyszłym roku. Do tego należy jeszcze doliczyć koszty odebrania śmieci od mieszkańców i ich przetransportowania, kształtujące się w granicach 200-260 zł. Jednym słowem zagospodarowanie 1 tony śmieci kosztować będzie ponad 500 zł, w zależności od tego, kto odbiorem śmieci się zajmie. Obecnie w gminie Żmigród na zagospodarowanie śmieci wydaje się 1,82 mln zł. Stąd konieczne jest „uszczelnienie” systemu segregowania śmieci, a tym samym obniżenie kosztów utrzymania czystości w gminie i „utrzymanie w cuglach” stawek za odbiór śmieci dla mieszkańców.

Nowe regulacje dotyczące wywozu odpadów zmieszanych, a więc nie posegregowanych przez samych mieszkańców, zaniepokoiły Sylwestra Lecha, właściciela firmy Lech-Met. Narzekał on na rosnące ceny przyjmowanych do składowania w ripokach odpadów i ceny paliwa. Nie krył też oburzenia na postawę radnych, którzy pod koniec września nie zgodzili się na zaproponowaną przez niego górną stawkę dla właścicieli nieruchomości za odbiór odpadów komunalnych w wysokości 150 zł netto za 1 m sześc., obniżając ją do 130 zł netto. Według Lecha w nowym systemie i z nowymi, niższymi stawkami za odbiór odpadów komunalnych będzie on dopłacał do interesu aż 700 zł dziennie. Postraszył więc radnych, że w tej sytuacji będzie musiał zerwać umowę z gminą, o ile nie przyjmie ona stawki w proponowanej przez niego wysokości. Do sprawy postanowiono powrócić przy najbliższej okazji.

Dla uzmysłowienia członkom komisji skali i powagi problemu głos zabrał również kierownik referatu ochrony środowiska Wiesław Kras, który podał kilka liczb, które udało się obliczyć w ramach prac specjalnego zespołu zajmującego się przygotowaniami do przyszłorocznej „śmieciowej rewolucji”. I tak za I i II kwartał 2012 r. wyliczono, że w mieście Żmigród liczącym 6531 osób wytworzono 1383 tony odpadów, wliczając w to odpady posegregowane, natomiast na obszarach wiejskich wytworzono tylko 310 ton odpadów. Przyjmując, że każdy mieszkaniec wytwarza w ciągu roku ok. 200 kg śmieci, na koniec roku powinno to dać 2077 ton śmieci  w mieście i 1690 ton na wsi. Wiadomo więc, że gdzieś „przepada” ok. 1 tys. ton śmieci. I taka jest prawdopodobnie skala nielegalnego wysypywania śmieci w lasach, na łąkach lub podrzucanych w miejscach publicznych. Co więcej, uzyskano już pewność, że miasto wytwarza tyle śmieci, ile wstępnie wyliczono, że powinno wytworzyć, natomiast wieś tego wskaźnika nie osiąga. I to w sytuacji, gdy władze województwa zakładają, że w najbliższych latach  gmina Żmigród wytwarzać powinna 4400 ton śmieci (obecnie jest to ok. 3650 ton).

 

Żmigród liderem w segregacji

Władze gminy zdają sobie sprawę, że wraz z początkiem nowego roku budżetowego powinny wrosnąć wszystkie stawki za odbiór śmieci, tak dla właścicieli nieruchomości (kamienic, restauracji, szkół, sklepów itp.), jak i dla „wytwórców” indywidualnych. Trzeba bowiem za coś utrzymać coraz droższy system odbioru i zagospodarowania śmieci, na który, według prognoz, wydawać się będzie co najmniej 2,25 mln zł. Jedynym sensownym wyjściem jest położenie nacisku na jak największą segregację odpadów już „u źródła”. Tak się bowiem składa, że ceny za utylizację odpadów wielkogabarytowych czy surowców wtórnych stoją w miejscu, natomiast gwałtownie rośnie cena odpadów zmieszanych (nieposegregowanych) i odpadów zielonych (biodegradowalnych). Wystarczy więc, żeby w skali gminy osiągnięto pułap minimum 30 proc. posegregowanych śmieci, by koszt utrzymania systemu odbioru i wywozu śmieci spadł z 1,82 mln zł obecnie do 1,4 mln w przyszłości.

Nie wydaje się to trudne. Już dzisiaj wyniki segregowania śmieci są niezłe. Zbiórka selektywna śmieci stanowi w gminie od 30 do 60 proc., co stawia Żmigród w czołówce wojewódzkiej, o ile nie ogólnopolskiej. Wiadomo już, i takie dane na komisji zaprezentowano, że  w mieście w zabudowie jednorodzinnej segreguje się 46,2 proc. śmieci, w zabudowie wielorodzinnej 27 proc., natomiast na wsi segregacji podlega aż 52 proc. wytwarzanych w gospodarstwie domowym śmieci. Według symulacji na cały rok daje to odpowiednio 260 kg posegregowanych śmieci na osobę w zabudowie miejskiej jednorodzinnej, 350 kg na osobę w zabudowie wielorodzinnej oraz 200 kg na osobę na terenach wiejskich. Z obserwacji poczynionych przez właściciela firmy oczyszczania Lech-Met najlepiej sortują śmieci mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych w Żmigrodzie (okolice ulic Kwiatowej, Poziomkowej i innych), najgorzej zaś mieszkańcy popegeerowskich blokowisk i co biedniejszych wsi.

Dlatego też burmistrz Lewandowski wezwał do zintensyfikowania programu segregacji, zachęcając mieszkańców, by odbierali zakupione w liczbie 1500 sztuk stojaki na worki do selektywnej zbiórki odpadów (jest do odebrania jeszcze 500 sztuk), zaś przewodniczący komisji rolnictwa Leszek Kraszewski słusznie zauważył, że „ludzie muszą mieć świadomość, że mogą mieć taniej”. Jest to tym ważniejsze, że projektowane od nowego roku stawki za odbiór śmieci będą zróżnicowane właśnie ze względu na to, czy ktoś śmieci segreguje, czy też nie. Za jeden kubeł odpadów zmieszanych żmigrodzianie płacić będą ok. 14 zł, natomiast za jeden worek z odpadami posegregowanymi tylko 1,50 zł. Do segregacji już od lipca przyszłego roku zachęcać też będzie punkt odbioru odpadów wielkogabarytowych (mebli, dywanów, szaf itp.), znajdujący się na terenie miasta.

 

Dzikie wysypiska były, ale ich nie będzie

Jak już wspomnieliśmy, w gminie Żmigród do końca tego roku, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, zniknie gdzieś poza systemem odbioru i zagospodarowania odpadów około 1 tys. ton śmieci. Ta „czarna liczba” to najprawdopodobniej ilość śmieci, które trafiają na nielegalne wysypiska. Jak zapewniono podczas obrad komisji gmina sukcesywnie przeznacza znaczne kwoty na identyfikację i likwidację nielegalnych wysypisk, które z reguły położone są na terenach wiejskich. Tak się bowiem składa, że aż 95 proc. osób, które nie oddawały śmieci mimo podpisanych umów na ich wywóz to mieszkańcy wsi i należy przypuszczać, że pozbywały się one odpadów w inny sposób. Średni koszt likwidacji jednego takiego wysypiska kierownik Kras określił na 22-23 tys. zł, przy czym kwota ta utrzymuje się stale na tym samym poziomie, podczas gdy z nieznanych władzom powodów stale spadają wpływy z płaconych przez przedsiębiorców opłat środowiskowych. W okresie od 2010 r. spadły one z 90 tys. zł do zaledwie 25 tys. zł w 2012 r., co sprawia, że pieniędzy na walkę z nielegalnymi wysypiskami trzeba poszukiwać w innych miejscach gminnego budżetu.

W ostatnich miesiącach udało się zidentyfikować kilka nowych nielegalnych wysypisk śmieci, często położonych w ustronnych miejscach, przy granicy gminy lub wręcz województwa. Chodzi o tereny w pobliżu takich miejscowości jak: Kędzie, Powidzko, Gatka, Garbce, Kaszyce Milickie i Żmigród od strony Osieka.

Na przestrzeni ostatnich lat zlikwidowano łącznie 11 dużych dzikich wysypisk śmieci. I tak w 2007 r. zlikwidowano wysypisko w Żmigrodzie, w 2008 r. dwa wysypiska w Żmigrodzie i jedno w Niezgodzie, w 2009 r. w Dębnie, w 2010 r. w Żmigrodzie, w 2011 r. w Radziądzu i dwa w Żmigrodzie, a w 2012 r. w Bychowie i Radziądzu. Szczególnie złą sławą cieszą się: ulica Wiejska w Żmigrodzie (wylotowa na Bychowo) i ulica Sportowa przy drodze wylotowej na Osiek. Jak zauważył kierownik Kras osoby podrzucające śmieci doskonale wiedzą, gdzie leżą działki gminne i nie zdarza się, by wysypisko powstało na terenie prywatnym. Jednak już niedługo, zdaniem kierownika, wiedza ta okaże się nieprzydatna, bo w nowym systemie odbioru śmieci nikomu nie będzie się opłacało podrzucanie śmieci w niedozwolonych miejscach.

.

4 KOMENTARZY

  1. Dobrze, że chociaż część radnych była na tej sesji przytomna i zaglosowała za obniżeniem stawki o 20 zł. Nie wszyscy radni byłi za obniżką, bo ulegaja propagandzie.

  2. Jacy radni? tych trzech co jest w opozycji. Z drugiej strony co to za opozycja? To, że pójdą na Sesję czy Komisję najedzą się paluszek i coś tam powiedzą! Robić tak jak w Trzebnicy! Wnioski do Prokuratury, CBA nie wyjaśnią co niektóre sprawy!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here