Kolej nabiera wody w usta

55

Przypomnijmy, że na początku września pisaliśmy o sytuacji, w jakiej znaleźli się najemcy lokali kolejowych. W związku z modernizacją linii kolejowej Wrocław-Poznań i przystosowywaniem jej do nowych wymogów (pociągi będą mogły jeździć po torach nawet z prędkością 160 km/h), domy, które znajdują się w bezpośredniej bliskości torów (do 20 metrów) muszą zostać wyburzone ze względów bezpieczeństwa.

W większości budynków, które muszą zniknąć z powierzchni ziemi mieszkają lub mieszkali pracownicy PKP (umowy najmu przechodziły na spadkobierców lub osoby zameldowane w tych mieszkaniach), którzy zajmowali lokale zgodnie z umowami najmu.

Modernizacja linii, która jak twierdza przedstawiciel kolei jest niezbędna, ponieważ linia łącząca Poznań z Wrocławiem stanie się strategiczna magistrala nie tylko Polski, ale i wschodniej Europy, wymaga jednak, aby najbliższe zabudowania mieszkalne były oddalone od torów o co najmniej 20 metrów.

Wykwaterowaniem i przeniesieniem mieszkańców zajmuje się PKP. Faktycznie, część wykwaterowanych rodzin dostała mieszkania, które przyjęli bez oporów, ponieważ spełniały ich oczekiwania. Sęk jednak w tym, że nie wszyscy zostali potraktowani tak samo; rodziny, które poprosiły nas o interwencję otrzymały propozycję zamiany swoich lokali na rudery. W dodatku, oddalone o kilkadziesiąt, a nawet 150 km.

Zarówno państwo Kotalowie jak i Kasprzakowie, którzy zwrócili się do nas o pomoc nie przyjęli proponowanych przez PKP propozycji nieruchomości, które były bardzo zaniedbane, w dodatku znacznie oddalone. Pan Stefan Kotala, który był pracownikiem PKP jest osobą niepełnosprawną, porusza się na wózku. Mężczyzna stracił nogę w wypadku, ma też problemy z kręgosłupem, wymaga rehabilitacji.

Kolej zaproponowała mu mieszkanie we Wrocławiu przy ul. Gwarnej w starym budownictwie, na piętrze, bez windy, wody, ogrzewania ze wspólną łazienką i kuchnią. O tym, że pan Kotala jest niepełnosprawny PKP doskonale wiedziało, ponieważ zezwoliło na przebudowę domu w Korzeńsku i przystosowanie go do potrzeby osoby niepełnosprawnej.

Teraz obie rodziny muszą opuścić swoje domy, bez żadnej rekompensaty za koszty poniesione na remont. Dla obu rodzin, zmiana miejsca zamieszkania a co za tym idzie również środowiska, opuszczenia rodziny byłaby bardzo kłopotliwa. Tym bardziej, że kilkadziesiąt kilometrów musiałyby przeprowadzić się trzypokoleniowe rodziny (z dziećmi uczęszczającymi do żmigrodzkich szkół). A najstarsze pokolenie to ludzie w wieku przedemerytalnym, którzy mają małe szanse na znalezienie nowej pracy.

Bartłomiej Sarna, rzecznik PKP przyznał w rozmowie z nami, że kolej nie ma pieniędzy na nowe lokalizacje. Przyznał również, że pewien czas temu PKP było w lepszej sytuacji finansowej i mogło zaproponować lepsze mieszkania zamienne.

Po naszym artykule sprawą zainteresowali się dziennikarze telewizji Polsat. W programie „Interwencja”, który został wyemitowany w czwartkowy wieczór dziennikarze Polsatu rozmawiali z dwiema rodzinami; z państwem Kasprzakami ze Żmigrodu i Kotalami z Korzeńska.

Adrian Furgalski, ekspert ds. kolejnictwa z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR., o którego opinię poprosili dziennikarze potwierdził, że jeśli wykwaterowywani mieszkańcy mieliby przeprowadzić się z dobrego lokalu do rudery bez prądu, wody, ogrzewania, do generalnego remontu to powinni walczyć o swoje.

Przedstawiciel kolei, Bartłomiej Sarna, którego dziennikarze zapytali o to, czy przeprowadziłby się do mieszkania, takiego jak PKP oferowało najemcom wprost odpowiedział, że… nie. Wraz z ekipą telewizyjną, pan Krzysztof Kasprzak pojechał do jednego z domów, jakie zaproponowali mu kolejarze. Budynek to ruina.

Praktycznie bez drzwi, okien, bez tynku, bez żadnych instalacji i co równie bulwersujące, nieruchomość jest położona w bezpośredniej bliskości torów, około 10 metrów od linii. Również państwo Kotalowie przedstawili swoją sytuację. Jak podkreślali, dla nich przeprowadzka do mieszkań byłaby zesłaniem. Rzecznik PKP potwierdził, że te dwie rodziny, nie dostaną pieniędzy na remont proponowanych im mieszkań. Zaznacza również, sprawa jest jeszcze otwarta i obiema rodzinami będą jeszcze prowadzone rozmowy.

Kiedy wczoraj zadzwoniliśmy do Krzysztofa Kasprzaka, ten potwierdził nam, że nikt z PKP się z nim nie kontaktował, nie składał mu również nowych propozycji w sprawie nowego mieszkania.

Reportaż Artura Borzęckiego można obejrzeć na stronie internetowej www.interwencja.polsat.pl

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here