Festiwal Kultur Świata – życzliwy i pełen spontaniczności

335

W programie tegorocznego festiwalu znalazło się sześć interesujących spotkań z podróżnikami. Agnieszka Latocha przybliżała współczesną Mongolię, starając się udowodnić, że jest to nie tylko pustynny kraj, ale także i taki, do którego wkrada się cywilizacja. Dwójka etnologów – Anna Czopek i Piotr Mojżeszowicz, podzieli się swoimi wrażeniami z podróży po Bałkanach, podczas których poznawali codzienne życie Cyganów. O tym, jak zapamiętał Indonezję mówił zebranym Łukasz Kędzierski, o Ekwadorze Michał Słowioczek, natomiast o Sulawesi (jednej z indonezyjskich wysp), opowiadała Ewa Ossowska. Tomasz Pudło, oborniczanin, który rozpoczął cykl wykładów, relacjonował swoją podróż dookoła świata.

Prelekcje odkrywców to nie jedyne atrakcje festiwalu. Zainteresowani mogli smakować m.in. herbaty z różnych stron świata, czy podziwiać pamiątki przywiezione  z dalekich wypraw. Mogli także wziąć udział w warsztatach fotograficznych, czy nawet wybrać się na nietypowy spacer po Obornikach, podczas którego być może dowiedzieli się o nieznanych faktach z historii miasta. Za organizację festiwalu odpowiedzialne jest Stowarzyszenie Kultur Świata. My, już po zakończeni tych trzydniowych spotkań rozmawiamy z Borysem Bińkowskim, organizatorem tego kulturowego wydarzenia.

NOWa gazeta trzebnicka: Festiwal Kultur Świata ma na celu poznawanie obcych kultur „od kuchni” – poprzez spotkania z podróżnikami. W jaki sposób wybierani byli tegoroczni goście?

Borys Bińkowski: – Goście są mieszkańcami różnych miast polskich. To, kogo zaprosić zależało od decyzji organizatorów. Część z gości należy do osób znanych organizatorowi już wcześniej. Niektórzy żyją z podróżowania i opowiadania o swych wyprawach, innych trzeba było specjalnie namawiać, żeby podzielili się swoimi przeżyciami i przemyśleniami. Najtrudniej było z gościem specjalnym, Jerzym Haszczyńskim, który przyjechał do nas z Warszawy i akurat miał wolny czas. Cieszę się, że zarówno wśród prezentujących, jak i słuchaczy znajdowały się osoby różne. Były dzieci i osoby starsze, mieszkańcy Obornik Śląskich i goście nawet z Warszawy. Ta różnorodność była gwarancją ciekawych spostrzeżeń i tego, że każdy wyniósł coś wartościowego z tej imprezy  .

NOWa: Festiwal trwał kilka dni. Prze ten czas obywały się prelekcje podróżników, gry i zabawy, czy zwiedzanie miasta. Skąd ta różnorodność?

B.B.: – Chcieliśmy połączyć globalne z lokalnym, a więc opowiedzieć o tym dalekim i nieznanym świecie, a jednocześnie pokazać tę lokalną i mało znaną okolicę. Był to też sposób na przełamanie schematu: widz – prezenter. Nie chcieliśmy, żeby widzowie przez cały czas siedzieli „w krześle” i biernie słuchali, dlatego taka różnorodność: nie tylko prelekcje, nie tylko zwiedzanie miasta, ale też gra miejska z elementami biegu na orientację, koncert zespołu Mitlos czy integracyjny wieczór w Bajce.

NOWa: Czy zwiedzanie Obornik Śl. odbywało się wg specjalnie wyznaczonej trasy, co uczestnicy mogli zobaczyć, czy mogli dowiedzieć się czegoś nowego o mieście. Kto pełnił rolę przewodnika?

B.B.: – Przewodnikiem był nasz lokalny nauczyciel geografii,Artur Przystarz. Sam w oprowadzaniu nie uczestniczyłem, ale myślę, że jego uczestnicy traktowali tę atrakcję jako pole wymiany informacji i nawet Artur mógł się czegoś dowiedzieć od niektórych, wieloletnich Oborniczan. Spacer, to bardziej właściwe określenie, odbywał się nową trasą, wzdłuż osi ulicy Trzebnickiej i, ze względu na brak czasu, był krótszy niż w poprzednich latach.

NOWa: Już po raz trzeci Stowarzyszenie Kultur Świata zajmuje się organizacją festiwalu. Czy można pokusić się o zestawienie z rokiem ubiegłym, tj: frekwencją, co zmieniło się w programie.

B.B.: – Możemy pochwalić się zdecydowanym rozwojem. Wg naszych szacunków w imprezie w tym roku brało udział ponad 250 osób, co jest znakomitym wynikiem jeśli weźmiemy pod uwagę niekomercyjny i wysoki poziom merytoryczny. Zazwyczaj jest tak, że takie „trudne” przedsięwzięcia przyciągają mniej ludzi. Nam, dzięki zaangażowaniu, wiedzy i dobremu pomysłowi, to się udaje. Jest to zapewne wynikiem większej ilości atrakcji, ale też mądrej i efektywnej promocji, dodajmy promocji niepopartej dużym budżetem, jakim mogą pochwalić się chociażby sponsorowane przez gminy święta miast.

NOWa: Jak można przeczytać na stronie internetowej festiwalu – Tony Halik pozostaje ważną postacią dla organizatorów. Czy państwo sami również zajmujecie się podróżowaniem do odległych krajów. Jeżeli tak, to czy moglibyście opisać najważniejszą wyprawę (dlaczego była tak ważna).

B.B: – Podróżowanie jest dla nas ważne, jednak ze względu na tzw. ustatkowanie (dzieci, praca) i brak pieniędzy, ostatnio rzadziej możemy sobie na to pozwolić. Można powiedzieć, że tego typu imprezy, gdzie pokazuje się różnorodność świata ukształtowały nasze dążenie do podróżowania. Podróże natomiast wpłynęły na całe nasze życie – do prowadzenia firmy (Szczypta Świata), przez moje zajęcia naukowo-badawcze, aż po Festiwal Kultur Świata. Mieliśmy okazję odwiedzić cztery duże kontynenty (poza Europą), zauważając jak zróżnicowane są one i jak różni ludzie je zamieszkują oraz jak bardzo krzywdzące są stereotypowe sformułowania, typu „Arab – terrorysta”. To nasze przekonanie, że świat trzeba pokazywać bez upraszczających kalek stosowanych w mediach leży u podstaw idei festiwalu.

NOWa: – Na specjalne zaproszenie przybył Jerzy Haszczyński. O czym opowiadał zebranym uczestnikom?

B.B: – Pan Haszczyński był bohaterem dwóch spotkań. Jedno dotyczyło warsztatu reportera, a więc m.in. tego jak rozmawiać z ludźmi, jak być obiektywnym w trakcie pisania reportaży, etc. Drugie było opowiadaniem o arabskiej wiośnie, a więc o wydarzeniach i rewolucjach w Tunezji, Egipcie czy Libii. Ciekawym spostrzeżeniem Haszczyńskiego było, że przemiany, które tam miały miejsce mogą paradoksalnie bardziej przyczynić się do wzrostu bezpieczeństwa w Europie, aniżeli do rozwoju fundamentalizmu, czego boi się wielu publicystów zajmujących się tematami pokrewnymi.

NOWa: – Jakie najczęściej pytania zadawała zgromadzona publiczność po zakończonych pokazach?

B.B: – Po pokazach nie było za wiele czasu na zadawanie pytań, ale niewątpliwie były one zadawane już w kuluarach. Po każdym spotkaniu, ich bohaterowie otaczani byli przez ciekawych widzów. Często siadali też przy stole i przy dobrej kawie rozmawiali dłużej, a czasami rozmowy przeciągały się do wieczora. Taki był ten Festiwal – pełen życzliwości, otwartości  ludzi ciekawych świata.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here