Ratujmy trzebnicki zabytek – apelują siostry boromeuszki

158

Z inicjatywy Matki Generalnej sióstr boromeuszek oraz wiceburmistrz Jadwigi Janiszewskiej powołano fundację „By służyć”. Pierwsze, inaugurujące spotkanie odbyło się 1 czerwca 2011 ubiegłego roku. Założyciele fundacji obrali sobie za cel nie tylko wsparcie duchowe sióstr zamieszkujących klasztor, ale przede wszystkim zebranie jak najwięcej ilości środków, które pozwolą na przeprowadzenie niezbędnych remontów.

Potrzeb jest bardzo wiele. Chociaż dla wielu pielgrzymów, czy turystów klasztor wraz z bazyliką nadal stanowią piękne obiekty sakralne, to jednak czas działa na nie bardzo szkodliwie. Teraz największą bolączką sióstr jest całkowita wymiana dachu. Nie jest to łatwe zadanie bowiem jego powierzchnia wynosi ok. 1 ha, co pochłonie masę pieniędzy. – Ostatni remont dachu, wraz z wymianą konstrukcji przeprowadzono prawie 100 lat temu. Teraz musimy wszystko wymieniać. Są to bardzo duże koszty, więc remont przeprowadzany etapami. Zaczęliśmy od najbardziej uszkodzonego fragmentu, tj. północno-zachodniej części dachu. Ekipa wymienia więźbę dachową, w oparciu o bezpieczną technologię, w porozumieniu z konserwatorem ochrony zabytków. Tylko na ten niewielki fragment zostanie wydane ok 1 mln zł. Staramy się przeprowadzić zadanie możliwie jak najmniejszym kosztem; wymieniane są tylko te elementy konstrukcji dachowej, które są już spróchniałe. Remont rozpoczął się w sierpniu, jednak z uwagi na ciągle pojawiające się dodatkowe prace już wiemy, że nie zakończy się planowo w listopadzie, tylko przesunie o kilka miesięcy – opowiada s. Krzysztofa.

Wymiana więźby dachowej wraz z założeniem nowego pokrycia musi zostać przeprowadzona natychmiast. Mocno zniszczony dach zaczął się już powoli załamywać, nie mówiąc o tym, że klasztor jest zalewany przez nieszczelne poszycie. Z uwagi na fatalny stan remontowanego odcinka koszt inwestycji się zwiększył. Chociaż bez dużego wsparcia ze strony Ministerstwa Dziedzictwa i Kultury oraz dotacji ze strony gminy, wymiana dachu byłaby niemożliwa, to jednak nadal brakuje kwoty 150 tys zł, by zakończyć zadanie: – Zwracamy się z prośbą o pomoc dla ludzi dobrej woli. Teraz my zajmujemy się tym pięknym obiektem, jednak to jest nasze wspólne dobro, które będzie służyło jeszcze wielu pokoleniom. Zadbajmy wspólnie o to, by klasztor przetrwał jak najdłużej – dodaje s. Krzysztofa.

Dzięki zebranym środkom w roku ubiegłym udało się opracować dokumentację projektową. Osoby działające w fundacji „By służyć” starają się zrobić wszytko, by trafić do jak największego grona darczyńców. Powstała strona internetowa (www.ocalicbysluzyc.pl), gdzie na bieżąco zamieszczane są najnowsze informacje z przebiegu realizacji remontu oraz planów na przyszłość.

Na ratunek fundacja

W maju tego roku siostry wraz z przedstawicielami fundacji zaprosili wszystkich zainteresowanych na majówkę, jaka po raz pierwszy odbywała się w ogrodach klasztornych. Właśnie tam można było wesprzeć działania fundacji, wpłacając datki, które zostały przekazane na bieżące potrzeby. Natomiast kilka miesięcy temu w klasztorze zorganizowano pierwsze sympozjum naukowe, na którym pojawili się zaproszeni goście: profesorowie oraz studenci. Przez kilka dni grupy studentów miały okazję zwiedzać klasztor wraz z przyległymi ogrodami i na podstawie zebranej dokumentacji opracować projekt zagospodarowania przestrzennego tego miejsca. – Grupy studentów, które opracowywały projekt adaptacji nasadzeń w ogrodach poprosiliśmy o dopracowanie swoich prezentacji. Gotowe pomysły mają przesłać nam do końca października. Te prace z pewnością zostaną wykorzystane podczas rewitalizacji klasztornych ogrodów – dodaje s. Krzysztofa.

Wg szacunkowych planów, w przyszłym roku siostry zamierzają otworzyć w klasztorze punkt informacji turystycznej, gdzie każdy odwiedzający bazylikę czy klasztor znalazłby dostępne mapki czy uzyskał od jednej z sióstr informację. W tym miejscu dostępna byłaby również kawiarenka. A punkt mieściłby się w dzisiejszej portierni.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here