Szynobus dla pielgrzymów, ale nie wszystkich

62

Wczoraj do naszej Redakcji napisała pani Ania z Pasikurowic, która w sobotę postanowiła pojechać do Trzebnicy szynobusem  na Mszę św. polową .

„Wszystko było ok. aż do momentu kiedy chciałam również wracać szynobusem. Aby mieć pewność, że  zdążę… wyszłam z Mszy św. przed jej zakończeniem, a dokładnie podczas przemówienia „Orzecha”. Jednak kiedy doszłam na stację okazało się, że nie wsiądę do szynobusu, ponieważ przy bramkach prowadzących na peron stała (jeśli się nie mylę straż porządkowa) i wpuszczała tylko tych, którzy mieli wcześniej wykupione bilety. Osoby, które szły przede mną i też nie miały biletu poinformowały, że nie pojadą tym szynobusem, ponieważ on jest tylko dla mających bilety. Oczywiście nie wiem jakie bilety, ale domyślam się, że bilety te były sprzedawane podczas pieszej pielgrzymki. Dodam, że przecież podstawiony był podwójny skład szynobusu, czyli dwa duże wagony.”

Mieszkanka Pasikurowic nie czekając długo zadzwoniła do domu i poprosiła, aby po nią przyjechać, ponieważ nie uda jej się jechać szynobusem, którym zaplanowała wracać.

„Dobrze, że miałam taką możliwość, jednak kosztowało to dużo więcej niż zaplanowałam w swoich wydatkach, a obecnie skrupulatnie, ponieważ zwolniono mnie z pracy i od października jestem osobą bezrobotną. Dodatkowo mój były pracodawca nie rozliczył się ze mną finansowo i jest mi winny częściową wypłatę za sierpień, całą wypłatę za wrzesień, odprawę i ekwiwalent za urlop” – pisze poszkodowana.

Kobieta twierdzi, że powinna teraz mieć roszczenia do Kolei Dolnośląskich i żądać zwrotu poniesionych dodatkowo kosztów. I zastanawia się nad tym, czy rzeczywiście tego nie zrobić.

„Może gdybym była uparta i postawiła na swoim lub poczekała, aż wszyscy chętni wrócą, znalazło by się dla mnie i innych bez biletu miejsce. Tego nie wiem, bo zależało mi na czasie i nie czekałam aż do odjazdu szynobusu. A osoba wpuszczająca na stacje była bardzo przekonująca w tym co mówiła, a dodatkowo była dwa razy większa ode mnie” – pisze pani Ania.

Pasażerka twierdzi, że nie było by sprawy, gdyby w informacji zamieszczonej w Internecie na stronie Kolei Dolnośląskich, skąd dowiedziała się o dodatkowym pociągu, który normalnie nie jeździ w weekendy, była wzmianka o tym, ze pierwszeństwo mają piesi pielgrzymi, albo że szynobus jest tylko dla nich przeznaczony.

„Nie planowałabym tego wyjazdu i powrotu, najprawdopodobniej wróciłabym kolejnym szynobusem, który był półtorej godziny później.  Na pewno zostałabym do końca Mszy św., wysłuchała przemówienia i była na błogosławieństwie końcowym. Zawsze chwaliłam Koleje Dolnośląskie, ponieważ uważałam, nawet jeśli były opóźnienia, lub awarie, jednak ten incydent popsuł mi całą atmosferę wyniesioną ze Mszy świętej, a tak zdecydowanie nie powinno być” – napisała na koniec nasza Czytelniczka.

Postanowiliśmy dowiedzieć się w Kolejach Dolnośląskich, dlaczego doszło do takiej sytuacji .

 – Informujemy, że aktualnie wyjaśniamy okoliczności sprawy, o której zostaliśmy przez Panią  poinformowani. Jest nam niezmiernie przykro, że pasażerkę, która próbowała wrócić po pielgrzymce z Trzebnicy naszym pociągiem, spotkała taka przykra sytuacja. Pociąg specjalny był ogólnodostępny, a sytuacja o której Pani informuje, jest dla nas niezrozumiała. Dołożymy wszelkich starań, aby jak najszybciej wyjaśnić sprawę i poinformujemy redakcję o naszych ustaleniach – powiedziała nam Justyna Stachniewicz, referent ds. marketingu i promocji w Kolejach Dolnośląskich S.A.

Jak tylko otrzymamy odpowiedź, przedstawimy ją naszym Czytelnikom.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here