Szczury upodobały sobie Trzebnicę

1103

Szczury to zwierzęta znane ze swojej inteligencji, są bardzo ostrożne. Są również znane ze swojej destrukcyjnej działalności: nie tylko niszczą uprawy, ale także wiele innych rzeczy, jak chociażby kable w samochodach, ocieplenia domów itp.. Mimo swojej „mądrości” budzą obrzydzenie w ludziach, przede wszystkim swoim wyglądem, ale również tym, że jako żywiciele pcheł przenoszą wiele chorób. Według badań, w Polsce najczęściej występującymi gatunkami tego gryzonia są: szczur śniady i szczur wędrowny.

Niemiła wizyta – przez okno

Nieprzyjemną niespodziankę sprawił ten duży gryzoń panu Markowi, mieszkańcowi ścisłego centrum Trzebnicy, ulicy Daszyńskiego. – Mieszkamy na trzecim pietrze i mogłoby się wydawać, że szczur do naszego mieszkania nie powinien się dostać. A jednak… – mówi mieszkaniec bloku w pobliżu jednego z banków. – Było ciepło, mieliśmy pootwierane okna. Nasze mieszkanie jest na najwyższej kondygnacji budynku. Nigdy wcześniej nie mieliśmy w domu żadnych niechcianych gryzoni. Któregoś wieczoru siedzieliśmy w pokoju i oglądaliśmy telewizję. Nagle usłyszeliśmy dziwne odgłosy dobiegające z innego pomieszczenia. Kiedy weszliśmy do drugiego pokoju, okazało się, że jest tam szczur. Musiał wejść do mieszkania po murze, przez otwarte okno. Po kilku godzinach walki z nim zrezygnowaliśmy w końcu i wezwaliśmy specjalistę. Nie widzieliśmy jak unieszkodliwiał gryzonia, ale po tej historii jesteśmy już przewrażliwieni i staramy się zwracać uwagę na to, czy zamknęliśmy okna wychodząc z domu – dodaje pan Marek.

Równie niemiłą wizytę mieli kilka tygodni temu mieszkańcy ulicy Obrońców Pokoju.- Byliśmy w kuchni, kiedy usłyszeliśmy rumor w innym pomieszczeniu. Zdziwiło nas to, ponieważ wszyscy byliśmy razem. Kiedy poszliśmy zobaczyć co jest powodem dziwnych dźwięków, naszym oczom ukazał się spory, szary szczur. Kilka godzin zajęło nam złapanie intruza. Nie wiemy jak mógł się dostać do naszego domu, ale przypuszczamy, że wszedł do pokoju przez otwarte okno. Już kilkakrotnie widzieliśmy szczury, które biegały po terenie starej mleczarni. Pewnie w poszukiwaniu jedzenia zjawiły się w naszym domu – opowiada pan Wiesław.

Podobne zdarzenie mieli mieszkańcy mieszkania przy ul. Kościelnej. – To była noc. Spaliśmy, a w środku nocy usłyszałam jakieś stukanie, czy raczej delikatne tupanie. Początkowo myślałam, że to odgłosy z korytarza, bo mieszkamy na II piętrze. Zapaliliśmy światła i wtedy zauważyliśmy, jak z pokoju do kuchni przebiega ogromny szczur, który schował się za meble kuchenne. Mąż próbował go wypłoszyć, ale ten nie chciał się ruszyć. Zadzwoniłam po pomoc do syna. Razem z mężem, walczyli z nim chyba ponad godzinę. W końcu wyskoczył zza mebli, a mąż chyba przez przypadek chwycił go ręką. Szczur go ugryzł, ale syn przycisnął go miotłą i udało się go unieszkodliwić. Niestety mąż musiał się udać do szpitala, gdzie dostał serię zastrzyków – opowiada nam mieszkanka bloków. – Do dzisiaj nie wiem jak on wszedł na II piętro. Może jakoś po rynnie? – zastanawia się trzebniczanka, pani Elżbieta.

Szczur z toalety

Można wyobrazić sobie zdziwienie ludzi, którzy w swoim salonie czy kuchni spotykają niespodziewanie obrzydliwego gryzonia. Czasem o pojawieniu się intruza informują zwierzęta domowe, nie tylko psy i koty, ale także inne gryzonie czy nawet ptaki, u których szczury wywołują lęk. Sprawa węża, który wyłonił się z toalety w mieszkaniu jednej z wrocławianek była głośna i bardzo niecodzienna. Zdecydowanie częściej zdarza się, że z toalety wychodzą szczury. To zdarzenia miało miejsce w jednym z poniemieckich, komunalnych domów w Obornikach Śląskich: – Tak się złożyło, że akurat wyszedłem z toalety, zamknąłem drzwi i poszedłem do kuchni – opowiada oborniczanin. – Wtedy usłyszałem stuknięcie deski sedesowej. Zastanowiło mnie to, bo pamiętałem, że plastikowa deska była opuszczona. Kiedy wszedłem do łazienki zobaczyłem dziwne ciapy wody na podłodze i usłyszałem szelest pod wanną. Kiedy niechcąco trzasnąłem drzwiami wielki szczur przeleciał mi pod nogami i pobiegł do pokoju. Na szczęście zamknąłem szybko drzwi i czekałem na przyjazd specjalisty. Wizyta tego ogromnego gryzonia kosztowała mnie sprzątanie całego domu i 200 zł, które musiałem zapłacić specjalistycznej firmie – mówi oborniczanin i dodaje, że słyszał, iż w innym, starym domu szczur wyszedł z toalety, ale wydawało mu się to mało prawdopodobne. – Teraz już wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Przecież w rurach woda nie stoi cały czas, tylko wtedy kiedy ją odkręcimy. Podobnie jest w toalecie, woda „stoi” tylko w syfonie. Mam nauczkę na przyszłość, wszystkiego nie da się przewidzieć, ale na swojej toalecie zamontowałem ciężką deskę sedesową i mam nadzieje, że następny ochotnik nie będzie mógł jej sforsować.

… i w prezencie

Doskonałym środkiem przeciwdziałającym pojawianiu się szczurów w mieszkaniach są … zwierzęta domowe. Naturalnym wrogiem szczurów są koty, ale i psy potrafią zapolować na intruza. Kiedy przygotowywaliśmy artykuł, nasz współpracownik, który mieszka przy ul. Wojska Polskiego pochwalił się nam prezentem, jaki pod drzwi na wycieraczkę przyniósł mu jego kot, a był to duży, brunatny, świeżo upolowany szczur.

Niszczą mury i chodniki

Maciej Adamek, który jest współwłaścicielem firmy zarządzającej i administrującej budynkami, również ma niesympatyczne doświadczenia z tymi gryzoniami. – W jednym z bloków, którym zarządzamy, szczury wychodzące z kanalizacji i rur zniszczyły elewację budynku, ponieważ wygryzły część ocieplenia. W dodatku, tak podkopały chodnik, że ten po prostu się zapadł. Jako administratorzy budynków, dwa razy do roku przeprowadzamy deratyzację, ale uważam, że działania wszystkich administratorów, właścicieli budynków i władz gminy powinny być skoordynowane i przeprowadzone w tym samym czasie. Co z tego, że poszczególne sztuki padną, jeśli reszta populacji siedzi sobie w ciepłej kanalizacji przez cały rok i ma się dobrze. O tym, że w Trzebnicy mamy problem z ilością tych szkodników może świadczyć chociażby fakt, że na parkingach, przed niektórymi blokami można znaleźć szczury rozjechane przez samochody  – zaznacza administrator.

Marian Błaś, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej zapewnia, że budynkach spółdzielczych akcje deratyzacyjne przeprowadzane są dwa razy do roku, na wiosnę i na zimę, a także wtedy, kiedy mieszkańcy zgłaszają takie zapotrzebowanie: – Jeśli tak naprawdę chcielibyśmy ograniczyć ilość szczurów potrzebne są skoordynowane działania w całym mieście, tak aby deratyzacja odbywała się w tym samym czasie. Oprócz skoordynowania potrzebna jest też regularność i konsekwencja, tak aby dostało się całej populacji; tej części, która przychodzi do budynków i tej, która siedzi w kanalizacji, bo te szczury, które są w Trzebnicy to są ewidentnie szczury kanalizacyjne – mówi prezes i dodaje, że jednorazowa akcja odszczurzania w budynkach spółdzielni to koszt 8 tys. złotych.

Na szczury – najlepsze firmy

Jak wiadomo gryzonie w różne miejsca przyciąga jedzenie, które mogą łatwo pozyskać. Dlatego też bardzo często pojawiają się przy śmietnikach, a także w pobliżu marketów, gdzie wyrzucane są do kontenerów spore ilości jedzenia. Oprócz jedzenia te zwierzęta potrzebują jeszcze ciepła i z tego powodu uwielbiają grzać się w pobliży ciepłych cały rok rur kanalizacyjnych i grzewczych.

Jak dowiedzieliśmy się, Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna nie prowadzi statystyk dotyczących ilości i miejsc występowania szczurów, nie prowadzi też działalności związanych z deratyzacją. – Służą do tego wyspecjalizowane firmy, czasem jednoosobowe, mające uprawnienia. W pierwszych dnia września bieżącego roku otrzymaliśmy do wiadomości pismo, z Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, o występowaniu gryzoni na jednej z nieruchomości w obrębie Boleścina. Pismo kierowane było do właściciela wyżej wymienionej nieruchomości z informacją o tym, że właściciele zobowiązani są do przeprowadzenia deratyzacji na swoich posesjach, gdzie występują gryzonie. Koszty przeprowadzenia deratyzacji ponoszą właściciele nieruchomości – poinformowała na Renata Widłak-Stępień, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Trzebnicy.

Również miasto nie prowadzi statystyk występowania szczurów w mieście oraz na terenach wiejskich, a w związku z tym, że nieznana jest nawet szacunkowa ilość tych gryzoni żyjących na terenie gminy, nie ma planu ograniczania ich liczebności. Kiedy zapytaliśmy trzebnickich urzędników, czy miasto monitoruje w jakiś sposób miejsca występowania szczurów (między innymi teren po byłej mleczarni), otrzymaliśmy odpowiedź, że „gryzonie pojawiają się tam, gdzie są odpady (pojemniki na śmieci, miejsca dokarmiania zwierząt, sieć kanalizacyjna)”. Urzędnicy poinformowali nas natomiast, iż w ostatnim czasie Straż Miejska w Trzebnicy odnotowała dwa zgłoszenia dotyczące występowania szczurów. „Po zgłoszeniu dotyczącym występowania szczurów u zbiegu ulic Słonecznej i Rynek w Trzebnicy teren ten został wykoszony i uprzątnięty. Zgodnie z uchwałą Nr XIV/118/11 Rady Miejskiej w Trzebnicy z dnia 29 września 2011 roku w sprawie ustalenia regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Trzebnica na właścicieli nieruchomości, jej użytkowników oraz posiadaczy, którzy zarządzają tą nieruchomością nałożony został obowiązek deratyzacji budynków mieszkalnych. Wyznaczone urzędowo terminy obowiązkowej deratyzacji przypadają na miesiąc kwiecień i listopad. Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Trzebnicy przeprowadzał już w tym roku akcję deratyzacji w administrowanych przez siebie budynkach. Kolejną deratyzację Zakład Gospodarki Mieszkaniowej planuje przeprowadzić… na przełomie października i listopada bieżącego roku”.

Miejmy nadzieję, że szczury tylko przed zimą poczuły się odważniejsze, bo szukają pożywienia i ciepłego schronienia.

2 KOMENTARZY

    • Tak jest. Te czasami niechciane półdzikie koty skutecznie odstraszają wszelkie gryzonie. Wiem, bo mam za oknem kilka sztuk i zero gryzoni w budynku i piwnicach.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here