Aborcyjna wycieczka pod biuro posła

525

W czwartek wieczorem sekretarz zarządu okręgowego partii Janusza Palikota Tomasz  Łatak poinformował media o briefingu, jaki ma się odbyć nazajutrz o godz. 10 w Trzebnicy przed biurem poselskim Marka Łapińskiego. Tematem spotkania z dziennikarzami miało być sejmowe głosowanie „za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej przez posła PO Marka Łapińskiego. Jak zapowiedział Łatak, podczas tego spotkania działacze Ruchu mieli przekazać przez biuro poselskie „prezent” dla posła.

W zapowiedzianym czasie przed biurem był tylko trzebnicki członek Ruchu oraz dwóch dziennikarzy z trzebnickiej prasy. Na troje działaczy z Wrocławia musieli poczekać jeszcze blisko pół godziny.

 – Jesteśmy pod biurem jedynego posła Platformy Obywatelskiej z Wrocławia, który poparł zaostrzający sprawy aborcyjne projekt Solidarnej Polski. Poseł ten poparł zbrodnicze prawo, prawo, które tak naprawdę wypowiada pewnego rodzaju wojnę własnemu społeczeństwu. Nie zgadzamy się na to – powiedział Marcin Jasianek, przewodniczący Klubu Obywatelskiego Ruchu Palikota. – Ja nie wiem, czy poseł Łapiński zastanawiał się, nad czym głosował – dodał Jasianek.

–  Projekt ustawy bardzo drastycznie zaostrza prawo aborcyjne w Polsce. Już aktualnie obowiązujące prawo jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Kobieta, która ma nawet wskazania lekarskie, czy też inne dopuszczalne ustawą powody dokonania aborcji bardzo często ma problem ze znalezieniem lekarza, który zechce podjąć się takiego zabiegu, ponieważ tzw. klauzula sumienia pozwala lekarzowi na odmowę. Próba zaostrzenia i tak już restrykcyjnego prawa jest szkodliwa nie tylko ze względów moralnych, ale i społecznych. W Polsce już teraz rozwija się podziemie aborcyjne oraz turystyka aborcyjna. Turystyka jest dla bogatych, a w podziemiu zabiegi wykonuje się niejednokrotnie w warunkach urągających jakimkolwiek zasadom sanitarno-higienicznym. Ruch Palikota oraz Ruch Kobiet stanowczo sprzeciwiają się takiemu zaostrzaniu prawa. Uważamy, że odbiera ono kobiecie prawo do stanowienia o swoim ciele – stwierdziła wrocławska przewodnicząca Ruchu Kobiet  Nina Jaśnikowska-Pitucha.

Marcin Jasianek sugerował, że czterdziestu posłów, którzy zagłosowali za dopuszczeniem projektu SP o zmianie ustawy aborcyjnej do dalszej pracy w komisjach sejmowych, negocjuje warunki przejścia do Prawa i Sprawiedliwości. – Sondaże są nieubłagane i być może Marek Łapiński próbuje zapewnić sobie przyszłość polityczną – stwierdził przewodniczący KO RP. – Dlaczego to robi wbrew tym wszystkim ludziom, którzy będą poszkodowani? Dlaczego wypowiada wojnę własnemu społeczeństwu – pytał Jasianek… dziennikarzy.

Dziennikarz NOWej gazety chciał się dowiedzieć, dlaczego briefing został zorganizowany dokładnie w czasie przemówienia premiera w Sejmie i zapowiadanego głosowania nad wotum zaufania do rządu, gdy można było być pewnym, że posła Łapińskiego w Trzebnicy nie będzie oraz czy w związku z tym, że nie głosowano nad przyjęciem projektu ustawy a skierowaniem go do prac w Sejmie, działacze Ruchu Palikota nie brali pod uwagę możliwości, że głosowanie czterdziestu posłów PO, było tylko sygnałem skierowanym do premiera, że w partii rządzącej jest opozycja, z którą musi się liczyć, a nie stanowiskiem wobec aborcji.? – Jeśli robilibyśmy to wydarzenie w poniedziałek, albo wtorek, moglibyśmy wprawdzie liczyć na spotkanie pana posła w biurze, ale byłoby to już troszkę po czasie i nie byłby to już bieżące wydarzenie polityczne. Nie wykluczam, że głosowanie części posłów Platformy było zagrywką polityczną. Aczkolwiek tzw. lider prawicowego skrzydła PO, minister Gowin sam się wstrzymał podczas głosowania – odpowiedział Łatak. Jasinek dodał: –  Uważam, że 6,5 tys. wyborców którzy głosowali na Marka Łapińskiego mogą czuć się oszukani. Bo do tej pory mówił on tylko i wyłącznie o problemach z budową dróg S-3 i S-5. Nigdy nie mówił o sprawach światopoglądowych.

Działacze Ruchu nie przywieźli też żadnego prezentu, ani informacji dla posła. Nagabywani przez dziennikarzy, weszli jednak do biura i obiecali, że swoje stanowisko przekażą posłowi mailem. Jak się dowiedzieliśmy do wczoraj do biura nie dotarły żadne informacje od działaczy Ruchu.

W poniedziałek poseł Marek Łapiński dyżurował w swoim biurze od samego rana. Jak nam powiedział ok. południa, nikt z Ruchu Palikota nie kontaktował się z nim w tej sprawie. Nie otrzymał też od działaczy żadnych zapytań, ani oświadczeń czy też „prezentów”. – O ich wizycie tu na ul Wrocławskiej dowiedziałem się z portalu internetowego oraz teraz od NOWej gazety. Takie postępowanie członków Ruchu Palikota, których część jeszcze niedawno była w PO, zniechęca do jakichkolwiek prób dyskusji nad kompromisem w sprawie aborcji. Sprawa jest upolityczniana, co wprost przyznają działacze RP. Po pierwsze bzdurą jest, że prowadzę jakieś rozmowy i przenoszę się do PiS-u, że miałoby to mieć podłoże w sondażach przedwyborczych. Zupełnie nieprawdą jest, że ja jestem za jakimś „zbrodniczym prawem” – powiedział poseł Łapiński.

Marek Łapiński podkreślił wczoraj, że w głosowaniu sejmowym „odrzuciliśmy projekt Ruchu Palikota dopuszczający przerywanie ciąży w każdym przypadku, czyli faktycznie dopuszczenie do stosowania aborcji, jako środka antykoncepcyjnego, natomiast propozycji Solidarnej Polski nie zatwierdziliśmy, a jedynie skierowaliśmy ją do dyskusji w komisji”. Łapiński dodał, że zaraz po głosowaniu wyjaśnił swoje stanowisko udzielając wywiadu Gazecie Wyborczej, a także składając oświadczenia na prośbę portali internetowych. Wpisów na ten temat dokonał też na swoich stronach na Twiterze i Facebooku.

 – Moje intencje w tej sprawie są klarowne i, przede wszystkim niepolityczne. Kierowałem się w tej sprawie wątpliwościami, czy np. zespół Downa wykryty u płodu to jest przesłanka do usunięcia ciąży w myśl obecnie obowiązującego prawa oraz jaka jest praktyka funkcjonowania ustawy. Nie zmieniłem zdania i uważam, że w tej kwestii decyzja należy do matki, co obecne prawo gwarantuje. Ale jest też pytanie drugie –  na jaką pomoc od państwa powinna liczyć kobieta, która zdecyduje się urodzić i później wychować dziecko obciążone genetycznie. W sprawie opieki państwa nad rodzinami wychowującymi dzieci z zespołem Downa, otrzymałem kilkaset maili –mówi poseł.

– Osobiście jestem za utrzymaniem dotychczas obowiązującego kompromisu aborcyjnego, który mówi, że aborcja jest w Polsce zakazana, a dopuszczenie do przerwania ciąży jest dopuszczalne tylko w trzech przypadkach: jeżeli ciąża jest wynikiem gwałtu, zagraża życiu kobiety oraz jeśli u płodu stwierdzono nieodwracalne wady genetyczne, mogące być zagrożeniem dla jego życia. Już po głosowaniu w rozmowach z ekspertami dowiedziałem się, że trudno o uściślanie ustawy i wymienienie wyjątków od obecnej ustawy np. w drodze rozporządzenia. Z kolei wymieniane przypadków z nazwami jednostek chorobowych wyłączających dopuszczenie w ustawie, mogłoby sugerować, że są one wskazaniem do aborcji. Praktyka stosowania ustawy jest także taka, że większość przypadków płodów, u których stwierdzono zespół Downa nie jest kwalifikowana do aborcji, co w pełni odpowiada na moje wątpliwości – powiedział Marek Łapiński.

– Niestety, nasze głosowanie nie zostało potraktowane, jako zaproszenie do dyskusji, a stało się pretekstem do uprawiania nieczystej polityki. I to nie tylko ze strony działaczy Ruchu Palikota, którzy, jak rozumiem są zwolennikami całkowitego dopuszczenia aborcji jako formy antykoncepcji. Także prawa strona chce wykorzystać to dla wygrania swoich politycznych racji. Dla mnie najważniejszą kwestią jest, jak pomóc matce, by mogła zdecydować urodzić dziecko obciążone wadą genetyczną. Zastanówmy się, jak państwo, organizacje społeczne czy wreszcie Kościół powinni pomóc kobietom, żeby chciały takie dzieci wychowywać, żeby nie musiały ich oddawać do zakładów opiekuńczych. To kwestia wsparcia ich rehabilitacji, tworzenia warsztatów terapii zajęciowej, zakładów aktywności zawodowej, przedszkoli i szkół integracyjnych, wsparcie psychologiczne i pedagogiczne oraz co oczywiste finansowe. To jest zadanie państwa i od tego, jako parlamentarzyści i rząd, ale także społeczeństwo nie uciekniemystwierdził trzebnicki poseł.

 

15 KOMENTARZY

  1. Odnoszę wrażenie, ze Pan Poseł widząc sondaże skręca ku PiS czym mnie nie zdziwił! W naszym mieście w Sanktuarium św. Jadwigi bardzo dużo do powiedzenia mają siostry zakonne i księża o czym Pan Poseł dobrze wie. Lecz zapomniał chyba, że nikt „farbowanych lisów” nie lubi!

  2. a kogo ? – p. Długozimę ? – przypominam, że p. Długozima w 2011 bardzo popierał kandydata PO p. Aldonę Młyńczak . To dopiero była by volta w przekonaniach politycznych – przejscie z pozycji zwolennika PO na barykady PIS , „farbowany lis” ? do kwadratu :))

  3. Bez jaj! Długozima się nie wybiera do Sejmu! Będzie tu u nas w Trzebnicy długo rządził! Nie pozwolimy by ekipa Adacha rządziła u nas i w powiecie. To koniec Pana rządów Panie Adach!

    • Już grupa trzebniczan pracuje nad burmistrza przyszłym kandydowaniem do SEJMU. Większość obietnic zrealizował jeśli chodzi o gminę Trzebnica. Pozostała do realizacji tylko szkoła muzyczna, kapitalny remont TCKiS, poprawić wygląd i funkcjonowanie Opieki Zdrowotne i na koniec kadencji jeszcze zrobi z Trzebnicy uzdrowisko. Można śmiało powiedzieć że” zastał Trzebnicę zaniedbaną a zostawi zadbaną”, czemu nie da się zaprzeczyć.

      • to napisz jeszcze tylko w jakich barwach p. Długozima wystartuje ? :)) – wybory parlamentarne to nieco inna procedura niż samorządowe . W PO raczej ma przechlapane , w PIS – to chyba na zasadzie „farbowanego lisa” bo pamiętamy zaangażowanie p. Długozimy w kampanię PO (p. Młyńczak ) a i pewnie gdzieś jeszcze plakaty z poparciem dla PO można przypomniec. Pozostaje więc PSL ale chyba z rolnictwem to niewiele miał do czynienia :).
        Pozostaje SLD lub RP :))))))))

        • Nie powiedziałbym, że w PO ma przechlapane, chyba, że w trzebnickim, / tylko w Zarządzie /. Ale listy układa, kto inny. Czy sądzisz po tym, co poseł ziemi trzebnickiej wywinął dla swoich kolegów, znajdzie się znów na liście PO? Dzięki nim został Przewodniczącym Sejmiku, Marszałkiem, dzięki ich głosom znalazł się w Sejmie, bo przecież z taką ilością głosów to nie miałby szans. Głosuje za projektem innej partii w tak prestiżowej sprawie dla PO. Tłumaczy to swoim sumieniem to dla „małego Kazia”, polityka to gra zespołowa. Grzegorz mu tego nie zapomni. Przeanalizuj to. PO będzie teraz i to bez względu czy będą wybory wcześniejsze czy terminowo, potrzebowało ludzi, którzy dosypią im więcej głosów, czyli sukcesu, a z pewnością jest nim burmistrz Trzebnicy. Przecież główni wyborcy posła to mieszkańcy Trzebnicy, nie zapomną mu również głosowania za 67. Chociażby z tych względów będzie nie wygodny dla PO. Nie mów mi tu o „farbowanym lisie”, bo on popierał człowieka z PO, tylko, że nie właściwego dla trzebnickiej PO. Jak wiesz „farbowanych lisów” najwięcej ma PO.

          • mi to w sumie lata czy i skad ? 🙂 p. Długozima będzie kandydował – to jego sprawa.
            Mojego głosu wiecej nie dostanie – po tych paru latach uznaję , że dałem się nabrac , aktualnie uważam go za słabego gospodarza i menedżera …

            howg :))

          • A ma ci co jeszcze lotać? A tak poważnie to zagłosujesz jak uważasz. Ale nie głosując na Długozimę zrobisz błąd.

  4. Pani Kamińska? Autorka słynnego wywiadu z panem D., w którym liczba cytatów godna pracy maturalnej w różnych językach – to pani? Prosimy o jeszcze jeden wywiad i opublikowanie pitu z ujawnieniem ile pani za wierszyki sławiące pana D. inkasuje z gminny?

  5. Czyżby panu Długozimie potrzebny był immunitet? Najbliższa szansa w 2015! I trzeba będzie po roku nowej kadencji abdykować z 3 kadencji… Hohoho Robi się poważnie. Tylko, źe 41 głosów nie wystarczy! No to kto na nowego burmistrza, po abdykacji jaśniej pana Długozimy?

  6. W pełni popieram posła Łapińskiego. Pochodzi on z miasta św. Jadwigi i nie zawiódł jej ani naszego zaufania. Cieszę się że jest wierny swojej wierze katolickiej i daje temu odważne świadectwo. Niewątpliwie wykazał się sporą odwagą przeciwstawiając się lobby aborcyjnemu. Wszyscy trzebniczanie powinniśmy go wspierać.

  7. Niestety, w ciągu ostatnich dwóch tygodni, zmienił Pan poglądy o 180 stopni. Los nienarodzonych dzieci, o którym Pan pisał w kurierze, nie jest już tak dla Pana ważny. Ważniejsze od sumienia jest dla Pana dyscyplina partyjna i miejsce w przyszłych wyborach. Trzeba umieć do końca iść za głosem sumienia, a nie udawać, że się jest obrońcą tych kilkaset maili, które Pan otrzymał. 14 posłów potrafiła być do końca wierna swojemu sumieniu. Trzeba być do końca konsekwentnym w tym, co się mówi i robi, a nie przybierać pozy kameleona.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here