Były przewodniczący rady powiatu oskarżony

113

Pod koniec czerwca do trzebnickiego sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko Jarosławowi B. Prokurator milicki zarzuca mu, że w czasie, gdy pełnił funkcję kierownika ZGK w Ścinawie kilkakrotnie przyjął od właściciela fabryki mebli Tekwoj korzyści majątkowe w kwocie co najmniej 66 tys. 721 zł za zlecenie tej firmie wykonania usług dla ścinawskiej komunalki. O łapówce organy ścigania powiadomił… sam właściciel fabryki Wojciech D.

Gdy panowie Jarosław B. i Wojciech D. spotkali się pod koniec roku 2009, byli znajomymi od co najmniej dziesięciu lat. Mieli więc do siebie zaufanie. Jak wynika z aktu oskarżenia, podczas tego spotkania Jarosław B. poinformował Wojciecha D., że jest współwłaścicielem samochodu ciężarowego volwo, i że samochodem tym firma pana Wojciecha mogłaby wykonywać usługi zlecane przez ZGK w Ścinawie, którego p. Jarosław jest kierownikiem. Właściciel fabryki mebli przystał na to i już niebawem volvo należące do p. Jarosława woziło tłuczeń na zlecenie ścinawskiego ZGK, a także urzędu gminy.

Jak wykazało dochodzenie po każdym kursie Wojciech D. wystawiał ZGK fakturę vat, a po otrzymaniu przelewu przekazywał część pieniędzy oskarżonemu Jarosławowi B.

Ponieważ wartość poszczególnych zleceń nie przekraczała 14 tys. euro, na wykonanie usług nie ogłaszano przetargów. Działalność ta została zakończona, kiedy Jarosław B. przestał pełnić obowiązki kierownika ZGK. Wtedy między obydwoma panami zakończyła się przyjaźni, a rozpoczął konflikt spowodowany rozliczeniami finansowymi.

Właśnie ten konflikt spowodował, że cała sprawa ujrzała światło dzienne – we wrześniu 2011 r. Wojciech D. na Komisariacie Policji w Żmigrodzie złożył doniesienie, że Jarosław B. usiłował wyłudzić od niego 140 tys. złotych.

Jak wyjaśnił D., w marcu 2010 r zawarli fikcyjną umowę, na mocy której p. Jarosław pożyczył p. Wojciechowi 140 tys. zł. Zdaniem skarżącego, nie doszło do przekazania pieniędzy, a umowa miała być gwarancją – zabezpieczeniem dla B., że zyskiem ze zleconych prac będą się dzielić po połowie. Właściciel fabryki Tekwoj twierdził, że tę umowę panowie zawarli ustnie. Dokumentem na papierze był za to weksel na 140 tys. zł, jaki D. podpisał oskarżonemu B. Tego dnia panowie spisali także umowę kupna sprzedaży ciężarowego volvo za 60 tys. zł. D. twierdzi, że należność za samochód spłacił w ratach.

Według Wojciecha D. obaj wspólnicy byli związani jeszcze jedną umową. Przedsiębiorca poinformował funkcjonariuszy, że oskarżony, który dowiedział się o wniosku D. na dofinansowanie unijne linii do produkcji elementów betonowych, zaoferował, że bardzo chętnie zajmie się uzupełnianiem dokumentów związanych z wnioskiem, a także szukaniem zbytu na przyszłe produkty, a w zamian zostanie dyrektorem w nowej firmie. Dodajmy, że wniosek opiewał na kwotę 280 tys. zł, czyli dwa razy po 140 tys. złotych.

Jednak we wrześniu 2010 Wojciech D. dowiedział się, że dotacji nie dostanie. Poinformował więc Jarosława B., że ten nie zostanie dyrektorem. W odpowiedzi, po kilku miesiącach, w maju 2011 dostał od B. pismo żądające wykupu weksla. Weksla, który – jak twierdził – był fikcyjny, nie zamierzał wykupić. W efekcie 1 sierpnia tegoż roku otrzymał nakaz zapłaty. Odwołał się, ale Sąd Okręgowy nakaz podtrzymał.

Wojciech D. twierdzi, że Jarosław B. nie mógł mu pożyczyć 140 tys. zł, gdyż , jako urzędnik, taką kwotą nie dysponował.

Oskarżony Jarosław B. nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Stwierdził, że pieniądze od Wojciecha D. przyjął, ale w ramach rozliczeń finansowych za wynajęcie samochodu.

Dodał, że wybrał firmę D. jako kontrahenta ZGK do zakupu i przewozu tłucznia, bo była „najbardziej korzystna na rynku”. Wcześniej przeprowadził zapytania ofertowe wśród trzech firm. Usługi Wojciecha D. polecił także w Urzędzie Gminy Ścinawa

Stwierdził też, że pożyczył Wojciechowi D. 140 tys. zł. W zamian D. miał mu w ciągu sześciu miesięcy od momentu rozpoczęcia produkcji zaoferować stanowisko kierownika w swojej firmie. Dodał też, że pomagał Wojciechowi D. przygotowywać wnioski unijne oraz w prowadzeniu księgowości. Ale to przedsiębiorca obiecał samorządowcowi posadę dyrektora w swojej nowej firmie. W zamian Jarosław B. miał mu pożyczyć 140 tys. zł. B. nie pamięta, na co miały być przeznaczone te pieniądze – wkład własny na nową linię, czy na spłatę zaległości – twierdzi jednak, że pieniądze przekazał w gotówce. Wcześniej pożyczył je w kilku ratach od swojego znajomego Grzegorza K.

Zdaniem oskarżonego panowie sporządzili harmonogram spłat, ale Wojciech D. nie zwrócił ani jednej raty. Po upływie terminu spłaty, najpierw wezwał pisemnie dłużnika do wykupienia weksla, a następnie skierował do sądu sprawę o zapłatę.

Odnośnie samochodu stwierdził, że sprzedał go Wojciechowi D. za 60 tys. zł, ale nabywca zapłacił tylko jedną ratę.

Jarosławowi B. grozi kara 8 lat pozbawienia wolności.

 

4 KOMENTARZY

  1. Jarosław B znamy i wiemy, że nie był sam… wystarczy przejrzeć oświadczenia majątkowe co niektórych osób a wątpliwości rodzą się same!!!! Może w końcu CBA się za nich weźmie!!!

  2. W Gazecie m.in pisze, że samochód był współwłasnością ! Ja wiem kto był drugim właścicielem auta! Warto sprawdzić ten wątek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  3. Nerwy puszczają!!! i do tego próbujemy się podszywać sugerując, że ten czy tamten robi wpisy! Język przedmówcy mi kogoś przypomina!
    Proponuje się przyjrzeć przetargom! Też może być ciekawie! A kto z kim trzyma można było zobaczyć na imprezie w Rudzie Żmigrodzkiej (w świetlicy)

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here