Szybka jazda, pełna pasji

46

NOWa: – Ten sezon sportowy z pewnością był dla Pana udany: nie tak dawno, bo w lipcu, zdobył Pan tytuł wicemistrza Polski w downhillu*, a teraz kolejny sukces czwarte miejsce  w Mistrzostwach Świata w Brazylii. Czy jest to dla Pana duża satysfakcja?

Grzegorz Zieliński: – Sezon, który właśnie się zakończył był dla mnie udany. Nie powiem, żeby był rewelacyjny, ale udało mi się sporo osiągnąć. Same wyniki wciąż pozostawiają nieco do życzenia, ale są bardzo dobrą prognozą na nadchodzący rok. W tym roku jeździłem szybko, prezentując ciągle równą formę i tego jestem zadowolony najbardziej.

NOWa: – Proszę opisać wrażenia z pobytu w Brazylii oraz przebieg zawodów.

GZ: – Moje wrażenia z pobytu w Brazylii są bardzo pozytywne. Brazylijski krajobraz jest dość egzotyczny, inny niż te, które widziałem do tej pory. Społeczeństwo jest bardzo towarzyskie i otwarte na nowe kontakty.

Zawody przebiegały według utartego schematu. Od wtorku trasa była otwarta do treningu. Przejazdy eliminacyjne odbyły się w piątek, a finały w sobotę. Przez cały ten czas pogoda dopisywała. Parę razy popadał w nocy deszcz, ale w ciągu dnia zawsze świeciło słońce. Finałowy przejazd wyszedł mi bardzo dobrze. Zrobiłem co prawda jeden błąd, ale nie wpłynęło to znacznie na mój wynik. Mimo dobrego samopoczucia był to dla mnie bardzo trudny wyścig. Żaden z moich rywali nie przybył do Brazylii z aż tak odległego kraju jak Polska. Na miejsce dotarłem dopiero w środę po południu, więc miałem tylko dwa dni na zapoznanie się z trasą. Biorąc pod uwagę takie okoliczności mogę uznać swój występ za bardzo dobry. Wiem, że w tym przypadku niewiele więcej mogłem zrobić. Wyjazd do Brazylii wiele mnie nauczył pod względem organizacyjnym i z tej lekcji na pewno skorzystam w przygotowaniach do przyszłorocznych Mistrzostw Świata.

NOWa: – Czy na mistrzostwach w Brazylii był Pan jedynym reprezentantem Polski?

GZ: – Tak, byłem jedynym zawodnikiem z Polski na całej imprezie.

NOWa: – Czy udało się już Panu spełnić swoje sportowe marzenia w downhillu? Czy wyznaczył Pan sobie nowe cele? Jakie ma Pan sportowe plany na przyszłość?

GZ: – Najważniejsza jest dla mnie sama jazda, więc mogę powiedzieć, że moje marzenia cały czas się spełniają. Mam oczywiście cele, jak każdy sportowiec i od zawsze mierzyłem wysoko. Łatwo więc wywnioskować, że w tej kwestii jest jeszcze wiele do zdobycia. Plany sportowe pozostają te same – jeździć i wygrywać.

NOWa: – Kto pomaga Panu w przygotowaniach do zawodów, gdzie Pan trenuje?

GZ: W Polsce nie ma trenerów specjalizujących się w downhillu. Przygotowania przeprowadzam sam. Działam na podstawie własnych doświadczeń. Moje doświadczenie jest już tak duże, że potrafię trafnie ustalić program przygotowań. W miarę możliwości korzystam z porad i informacji na temat treningów z pokrewnej i bardzo dobrze już rozwiniętej w Polsce dyscypliny jaką jest cross-country MTB. Trenuję głównie w Polsce. Do Mistrzostw Świata przygotowywałem się głównie w Parku Rowerowym przy ośrodku narciarskim Czarna Góra. Tam właśnie mieści się najtrudniejsza trasa w Polsce.

NOWa: – Czy udało się Panu „zarazić” kogoś swoją pasją do zjazdu?

GZ: – Wydaje mi się, że tak ale wprost nie jestem w stanie tego określić .

Downhill – sport wyczynowy, zaliczany do kolarstwa górskiego. W tym przypadku zawodnicy muszą zjechać ze stromej góry, po wytyczonej trasie w jak najkrótszym czasie. Zawodnicy muszą pokonywać dodatkowe przeszkody, jak naturalne wystające korzenie drzew czy kamienie. Często trasy do zjazdu posiadają dodatkowo uskoki (tzw. dropy). Technikę zjazdu na rowerze można szkolić np. na torach four crossowych, ponadto w tzw. bike parkach – dostępnych w górskich regionach.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here