Studium, które ucieszy tylko połowę

132

Studium jest podstawowym dokumentem kreującym politykę przestrzenną gminy. To na podstawie tego dokumentu tworzy się miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, które są z kolei podstawą do wznoszenia nowych obiektów. W studium zawarte są informacje, które rejony gminy przeznacza się pod inwestycje gospodarcze, które pod mieszkaniówkę, bądź usługi, a także oznacza, które tereny będą wykorzystywane wyłącznie rolniczo czy rekreacyjnie.

Tworzeniem tego dokumentu szczególnie zainteresowani są właściciele gruntów, które można by przekształcić na działki budowlane.

Dotychczas obowiązujące studium powstało w 2000 roku. Nic więc dziwnego, że w 2007 roku Rada Miejska podjęła uchwałę intencyjną o przystąpieniu do jego zmiany. W 2009 projekt studium został wystawiony pod konsultacje społeczne. Wpłynęło ponad 500 uwag do dokumentu, które były rozpatrywane przez trzy lata.

Podczas zebrania komisji komunalnej 20 września Marek Woźniak, urbanista, który  opracowywał studium, stwierdził, że uwzględniono 260 uwag, a nie uwzględniono 250. Urbanista wyjaśniał, że przeważająca większość uwag to były wnioski właścicieli gruntów o wyznaczenie ich ziemi pod budownictwo mieszkaniowe. Dzięki czemu, po odrolnieniu, wartość działek znacznie wzrośnie. Stwierdził jednak, że w najbliższym czasie w gminie nie przewiduje się zwiększenia liczby ludności, w związku z czym nie będzie potrzeba tak dużo nowych terenów inwestycyjnych. W związku z czym wnioski osób mających działki w strefie Natura 2000 lub co najmniej trzeciej klasy rolniczej nie były uwzględniane. Jednak radni mieli wątpliwości co do tego klucza, bo nawet dla sąsiednich działek jedne wnioski były załatwiane, inne nie. W dodatku podczas sesji okazało się, że liczba uwag uwzględnionych wzrosła w ciągu pięciu dni o kolejnych piętnaście, do 275.

Już na początku  obrad szef opozycyjnego klubu Trzebnica ponad Podziałami Jan Darowski zgłosił wniosek o zdjęcie z  porządku  bieżącej sesji głosowania nad projektem tej uchwały i przeniesienie go na sesję październikową. Jak wyjaśnił Darowski, liczące ponad sto stron materiały związane z projektem radni otrzymali dziesięć dni przed sesją. W dodatku dokumenty dopływały w dniach następnych. A materiały uzupełniające – część uwag wnoszonych przez mieszkańców – o które wnioskował radny Paweł Czapla, zostały mu przekazane dzień przed sesją.

– Równocześnie docierają do mnie głosy mieszkańców, którzy też nie wiedzą na jakiej podstawie ich wnioski zostały odrzucone. Analizowałem te uwagi i dla mnie te decyzje też były nieprzekonywające, bo w uzasadnieniach przyczyny są albo w ogóle nie podane, albo podane bardzo lakonicznie – tłumaczył swój wniosek Darowski. Jego zdaniem czas między sesjami będzie wystarczający dla dogłębnego zbadania wszystkich uwag.

Burmistrz Marek Długozima wniosek szefa opozycji nazwał demagogią. – Radny Darowski jeszcze niedawno był przewodniczącym rady i doskonale wie, że materiały radny ma otrzymać na dziesięć dni przed obradami. Dziesięć dni to jest okres wystarczająco duży, żeby się przygotować. Studium było omawiane na komisji gospodarki komunalnej (pięć dni przed sesją – .przyp. A.B.) A wtedy był pan urbanista, który szczegółowo omawiał sposób sporządzania studium. Była możliwość zadawania pytań. Z opozycji był na niej tylko radny Paweł Czapla – powiedział burmistrz, dodając, że odroczenie debaty nic nie zmieni, bo… studium już jest zamknięte. – Ten miesiąc nic nie zmieni, bo każda zmiana powoduje kolejny rok odroczenia studium – zaznaczył. Wniosek o przeniesienie na kolejną sesję głosowania nad studium zablokowali radni koalicji. Oni też nie brali udziału w debacie.

 –  Jakim cudem w ciągu dziesięciu dni z listy uwag nieuwzględnionych ubyło 15 wniosków –  pytał radny Wojciech Wróbel, odnosząc się do twierdzenia burmistrza, że praca nad studium już jest kwestią zamkniętą.

Naczelnik wydziału architektury UM Joanna Bębenek stwierdziła, że nie są to zmiany merytoryczne, tylko techniczne, ale nie wyjaśniła, dlaczego zostały one wprowadzone w ostatniej chwili.

Radny Darowski zapytał, czy na spotkanie komisji komunalnej, podczas której omawiano strategię – i podczas której, jak zapewnił Woźniak, można było zadawać wszelkie pytania – zaproszono osoby, których uwag nie uwzględniono. Burmistrz odpowiedział, że nie – „bo nie jesteśmy w stanie i nie ma takiego obowiązku”. – Zostało rozwieszone zawiadomienie o sesji i każda osoba zainteresowana mogła przyjść do urzędu i zapoznać się ze studium – dodał burmistrz.

Radny Karol Idzik zapytał radnych klubu Marka Długozimy: Wiesławę Kuciębę i Edwarda Sikorę, a w końcu i pozostałych, czy wiedzą, jakie zmiany w stosunku do dotychczas obowiązującego studium zawiera nowy dokument. Nikt nie odpowiedział. – Panu burmistrz zarzucił radnemu Darowskiemu demagogię. Ja twierdzę przeciwnie: demagogią jest to co p. burmistrz mówi na temat pracy radnych. Dostaliśmy dziesięć dni temu dyskietkę ze studium, które liczy ok. stu stron, plus 50 stron uwzględnionych i nieuwzględnionych wniosków. Jest to dokument poważny. Trzeba się zapoznać bardzo dokładnie, porównać z uchwałą poprzednią. To jest żmudna praca, bo są załączniki graficzne i różne tabele. Dziesięć dni na to to za mało czasu – wyjaśnił Idzik pytania do radnych, którzy głosowali przeciwko odsunięciu głosowania do następnej sesji. Stwierdził także, że choć prace nad uwzględnianiem studium trwały od 2009 roku, burmistrz nie udostępnił radnym żadnej wersji roboczej dokumentu. Dodał, że gdyby radni mieli ją rok, albo przynajmniej pół roku wcześniej, mogliby się zapoznać z wszelkimi zmianami.

Idzik podkreślił, że choć studium przygotował burmistrz z zawodowym urbanistą, to zgodnie z prawem, to radni zdecydują w jakim kierunku ma się rozwijać gmina. Dlatego muszą dokładnie zapoznać się z proponowaną uchwałą.

Burmistrz Długozima w odpowiedzi powiedział, że Idzik razem z radnymi opozycyjnymi prowadzi nagonkę na burmistrza.

Wojciech Wróbel w imieniu klubu Trzebnica ponad Podziałami złożył wniosek o dwudniową przerwę w obradach, w celu dokładnego zapoznania się z uchwałą. Radni Marka Długozimy oraz Trzebnicy 2000 Plus zagłosowali przeciwko.

Radnych opozycyjnych interesowało także, dlaczego radny Paweł Czapla otrzymał dokumenty, o które wnioskował w piątek przed południem, dopiero we wtorek o godzinie 14? czyli w przededniu sesji. – O wniosku radnego dowiedziałam się z NOWej gazety we wtorek rano – odpowiedziała Joanna Bębenek. – Na komisji komunalnej i ochrony środowiska poprosiłem o przekazanie radnym wszystkich uwzględnionych wniosków przez burmistrza Długozimę. Moim zdaniem są one ważniejsze niż te nieuwzględnione, które otrzymaliśmy wraz z projektem uchwały, ponieważ rzutują na zmianę studium. Owszem, było trochę ociągania, ale na mój pisemny wniosek, jaki złożyłem w biurze podawczym w piątek przed południem, otrzymałem dokumenty we wtorek o 14. Jest to dziwna sytuacja, bo gdybym tego nie otrzymał, to na sesji radni nie mieliby pojęcia o czym jest mowa. A tak można było przeanalizować ćwierć tysiąca wniosków, które burmistrz Długozima uwzględnił, a które skutkują tym, że jedni mieszkańcy zamiast ziemi rolnej posiadają teraz tereny pod budownictwo a inni nie mają tego szczęścia! Dlatego też zgadzam się z planistą, który mówił podczas komisji, że aby być starannym należałoby każdy wniosek do studium przegłosować oddzielnie! Tylko wówczas nie moglibyśmy zostać posądzeni o lekceważące i pobieżne traktowanie poważnej sprawy! Potwierdzeniem takiego instrumentalnego traktowania tej sprawy niech będzie fakt, że od czwartku do środy liczba uwzględnionych wniosków zwiększyła się o 15 – czyli burmistrz pracował nad studium kilka lat, na komisji przedstawił efekty pracy, która została już zamknięta, po czym na sesji daje radnym nowe wnioski, które pewnie zatwierdził przez weekend? To wszystko jest niepoważne – powiedział radny Paweł Czapla.

Kontrowersje wzbudził także sposób głosowania. Przed przyjęciem studium radni musieli przegłosować załącznik: rozstrzygnięcie w sprawie uwag wniesionych do projektu studium a nie przyjętych przez burmistrza. Przewodniczący rady Mateusz Stanisz zaproponował głosowanie en bloc, czyli przyjęcie jednocześnie rozstrzygnięć wszystkich uwag, zapewniając jednocześnie, iż sprawdzono, że ten sposób głosowania nie spowoduje uchylenia uchwały przez nadzór wojewody. Natomiast radny Wróbel wniósł o przegłosowanie każdej uwagi mieszkańców osobno. Rządząca w gminie większość opowiedziała się za głosowaniem jednoczesnym.

 

Komentarza Karola Idzika:

Burmistrz Długozima zasłania się tym, że był wystarczająco długi czas na zapoznanie się z projektem studium. Miało być one omawiane na jego klubie i Komisji Gospodarki Komunalnej. Skoro zatem jego radni tak dobrze znali studium, dlaczego nikt z nich nie potrafił odpowiedzieć na żadne z moich pytań dotyczące zapisów w studium? Z tego wypływa jeden wniosek: burmistrz jednoosobowo zadecydował o polityce przestrzennej całej gminy na kolejne kilkanaście lat. Radni opozycyjni nie mieli wystarczającej ilości czasu na zapoznanie się z projektem studium i ich zastrzeżenia zostały odrzucone, a radni popierający Długozimę, choć nie mieli pojęcia nad czym głosują, posłusznie zagłosowali jak im polecono.

Jakie zmiany zostały wprowadzone do studium?
Radni wszyscy radni koalicji głosowali za przyjęciem nowego studium, choć nie zabierali głosu w dyskusji (podobnie jak Wiesława Kucięba i Edward Sikora). Zapytaliśmy więc niektórych z nich po głosowaniu, co zmieniło się w studiu w porównaniu z wersją z roku 2007 oraz jak według jego zapisów będzie rozwijała się gmina Trzebnica. –Nie chcę na ten temat rozmawiać. Mam do tego prawo. Niech pan napisze, że odmówiłam odpowiedzi – powiedziała nam Barbara Trelińska. – Według dokumentów, które dostaliśmy tereny przemysłowe będą lokalizowane w okolicach Będkowa i w mojej ocenie jest to bardzo dobry kierunek, bo w tym miejscu będzie przebiegała trasa S-5. Drugim ważnym zapisem jest rozwój mieszkaniówki w rejonie Księginic – wyliczył Krzysztof Surówka. – Byłem na wszystkich komisjach. Jestem więc dobrze zorientowany. Nie widzę tutaj żadnych przeciwwskazań. Od swoich mieszkańców nie miałem żadnych skarg – skwitował Tadeusz Cepiel, jednak nie chciał zdradzić, kto to są „swoi mieszkańcy”.

 

 

2 KOMENTARZY

  1. niewiele osób sobie zdaje sprawę, ze ten dokument jest jednym z najwazniejszych w samorządzie . Na podstawie tego dokumentu będa powstawać MPZP a wszelkie uwagi do MPZP będa rozpatrywane w na bazie zapisów Studium – i teraz – ten kto nie zabezpieczył swoich interesów na etapie studium jest przegrany …

  2. Ciekawy jestem, czy w tych uwagach uwzględnionych byli jacyś urzędnicy lub ich krewni. Ciekawe kto na tym studium zyskał, a kto zarobił. Ile dziełek z rolnych stało się budowlanymi, dla osób związanych z burmistrzem?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here