Jesienny marsz z kijkami

111

Przygotowania do imprezy trwały już od dłuższego czasu. Janina Janeczko, sołtyska wsi, a także rada sołecka – organizatorzy imprezy, postanowili połączyć otwarcie nowego placu biesiadnego z imprezą sportową. Dofinansowanie na przeprowadzenie marszu nordic walking wieś otrzymała ze starostwa powiatowego. Jak podkreśla Janina Janeczko, pomysł na zorganizowanie marszu z kijkami wydawał się bardzo naturalny, ponieważ we wsi prężnie działa grupa pań, które wspólnie, od kilku lat spędzają wolny czas w taki, aktywny sposób: – Ponieważ nazwa nordic walking jest nazwa własną, grupa pań oficjalnie występuje jako Osolanki. Warto dodać, że panie, które wspólnie spędzają czas na spacerach, razem trzykrotnie wygrały finał „Familiady”! – podkreśla sołtyska. – Można powiedzieć, że mamy taką stałą grupę siedmiu pań, które po godzinie, kilka razy w tygodniu, wspólnie uprawiają ten sport. Dużo czytałyśmy na ten temat, można powiedzieć, że jesteśmy samoukami. Obecnie około 10-kilometrowy marsz nie stanowi dla nas problemu – mówi Rozalia Ptasińska i podkreśla, że kiedy zaczynały swoje wędrówki, to wzbudzały ogromne zainteresowanie mieszkańców wsi. Dziś, już nikogo nie dziwi we wsi widok maszerujących z kijkami kobiet, bo to przede wszystkim panie uprawią ten sport.

Organizatorzy sobotniej imprezy ustalili, że do marszu, który będzie odbywał się w Osoli, będą mogli również dołączyć miłośnicy kijków z całego powiatu i dlatego też, impreza uzyskała rangę powiatowej. Start marszu wyznaczono z nowego placu biesiadnego. Uczestnicy, którzy zgłaszali się do organizatorów otrzymywali odblaskowe, okolicznościowe opaski na ręce.. Uczestnicy mieli do wyboru trzy trasy, zróżnicowane pod względem długości, ale wszyscy zadecydowali zgodnie, że pójdą najdłuższą z nich. – To jest bardzo wymagająca trasa, która liczy około 5 km, o zróżnicowanym terenie leśnym, z przeszkodami – mówiła jeszcze przed startem Rozalia Ptasińska.

Organizatorzy opóźnili o kilkanaście minut wymarsz, ponieważ jeszcze po godz. 16 schodzili się kolejni uczestnicy. I tak, do marszu przystąpiło ponad 20 pań i  2 mężczyzn. Do uczestników dołączył również wiceburmistrz Obornik Śląskich Karol Kos, wraz z żoną.

Tuż przed wymarszem kilku rad udzieliła profesjonalna instruktorka, która pokazała jak należy trzymać patyczki, wyjaśniła również, że kijki do nordic walking mają rękawiczki, a nie paski. Pokazała również chód „na pająka”, a także ” na druty” czyli niewłaściwe ułożenie kijków. Po krótkiej prezentacji technik nastąpiła profesjonalna rozgrzewka mięśni całego ciała, ponieważ jak mówiła instruktorka, podczas prawidłowego marszu z kijkami pracuje aż 90 procent mięśni.

Niestety, po kilkudziesięciu minutach marszu, nad wsią rozpętała się burza. – Postanowiliśmy zawrócić, ponieważ burza w środku lasu to nic przyjemnego. Dlatego też skróciliśmy trasę i wróciliśmy na plac. Kiedy doszliśmy na miejsce, okazało się, że zza chmur wyszło piękne słońce, a my czując niedosyt postanowiliśmy jeszcze wrócić na trasę. Podczas marszu instruktorka udzielała nam indywidualnych rad. Uczestnicy wymienili się ze sobą telefonami i mam nadzieję, że teraz będziemy chodzić większą grupą. Tym bardziej, że podczas całej imprezy humory bardzo nam dopisywały i świetnie czuliśmy się w swoim towarzystwie – relacjonuje Rozalia Ptasińska.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here