Kino bez nadzoru – dewastacja, zobacz film

262

Stan taki trwał już tak długo, że pewne kręgi towarzyskie zdążyły się tam zadomowić. Mam tu na myśli grupki młodzieży, które nieskrępowanie urządziły sobie tu lokal na swobodne spotkania towarzyskie zakrapiane alkoholem. Świadczy o tym mnogość butelek, kubków, tacek jeszcze pachnących świeżością i aromatem konsumpcji.

Bezpiecznie się tu też czuli tak zwani złomiarze, którzy spokojnie przez nikogo niepokojeni potrafili sobie odkręcać ciężkie grzejniki, a następnie zadać sporo trudu by wynieść je stamtąd przez kręte korytarze jaki i przez długie strome schody. Musiały być to nie lada wyczyny logistyczne, gdyż także trzeba było sobie zorganizować odpowiedni środek transportu na tak dość ciężkie i duże przedmioty. Jeśli dodać do tego wielkogabarytowe metalowe szafy (pierwotnie na różne techniczne elementy), które zniknęły pomiędzy moimi wizytami to naprawdę jestem pod wrażeniem ich pracy.

Pamiętając o stresie jakiej poddani byli ci ludzie, przecież najzwyczajniej w świecie szabrowali sobie w centrum miasta skłonny byłbym ich uznać za prawdziwych twardzieli. I tu mam pewne wątpliwości co do tego stresu, iż mogło się to odbywać bez niego. Bardziej prawdopodobne jest to, że taki stan zabezpieczenia obiektu trwał na tyle długo, że ludzie Ci mogli się poczuć poniekąd ich właścicielami przez zasiedzenie.

Zapewne też uznali, iż zapłata za tzw. czyszczenie lokalu w naturze w postaci sprzątniętych i niechcianych „rupieci” jest dla nich odpowiednia co uspokajało ich sumienie, a nawet być może osobiście nobilitowało za dobrze wykonaną prace.

Nie było by to irytujące, gdyby właścicielem była osoba prywatna, no cóż prawo własności rzecz święta, a skoro taka jego wola, nic nam do tego. Nie zależy mu na mieniu to i nie pilnuje. Niestety właścicielem tego wszystkiego jest Gmina i Miasto Obornik Śląskich, który notabene otrzymał obiekt kilka lat temu od Urzędu Marszałkowskiego. Wygląda więc, że stara prawda się potwierdza: nie warto dawać coś za darmo bo nie zostanie to uszanowane. Ciekawym też się wydaje brak zainteresowania obiektem przez tak długi okres pracowników Urzędu jak i samych Radnych. Spora ich część pochodzi przecież z Obornik Śląskich o które z założenia swej funkcji czy pracy powinni dbać, ulepszać, a w każdym bądź razie interesować się. Zapewne niejednokrotnie tędy przechodzili lub przejeżdżali, a przecież taki proceder dewastacji odbywał się w centrum miasta jawnie i w biały dzień.

Koniecznie kilka słów uwagi trzeba poświęcić samym dewastowanym urządzeniom znajdującym się wewnątrz kina. Rzut oka w ciemnym pomieszczeniu projekcyjnym pozwolił ustalić mi typ projektorów. Są to projektory AP-5 z przełomu lat 50-tych i 60-tych Łódzkich Zakładów Kinotechnicznych. ŁZK był jedynym producentem projektorów kinowych w Polsce, a model AP-5 był tak udany, iż na jego bazie konstrukcyjnej powstawały następne ulepszane serie projektorów przez kolejnych kilkadziesiąt lat.

Model ten kiedyś bardzo popularny stanowi fundament wszystkich późniejszych projektorów jakie były używane w polskich kinach. Stanowi także świadectwo rozwoju polskiej myśli technicznej Naszych inżynierów z których możemy być dumni, a odbywał się w tak trudnych powojennych warunkach. Choćby tylko z tego względu przedmioty takie zasługują na szacunek i jeśli są tak nie chciane w Gminie to powinny trafić do muzeum lub innego podobnego przybytku. Co prawda Gmina wtedy nieroztropnie pozbyła by się jakże rzadkich urządzeń (mam na myśli całe studio projekcyjne), które mogłoby ją wyróżniać na tle innych, jednak sprzęt byłby zachowany dla potomnych.

O unikatowości całego studia kinowego podam przykład z Częstochowy. Pan Eugeniusz Kopeć administrujący budynkiem Wyższej Szkoły Zarządzania w tym mieście znalazł w piwnicach ukryte dwa projektory tego typu. Projektory stały same na uboczu od bardzo dawna odłączone od studia po którym zapewne ślad nie pozostał. Stało się to przyczynkiem do napisania przez Pana Tadeusza Piersiaka artykułu „Mamy unikat na skalę kraju”  (dostępnego pod adresem: http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35270,10046152,Mamy_unikat_na_skale_kraju.html), a sam cytat z niego na temat projektorów AP-5 „W mieście i regionie na pewno nie ma takich nikt, a i poza nimi są rzadkością” mówi sam za siebie.

Dodam, że ludzie Ci zachwycają się znaleziskiem dwóch zdemontowanych urządzeń. My w Obornikach Śląskich mamy, bądź raczej mieliśmy, kompletne studio projekcyjne z dwoma rzadkimi AP-5, trzecim projektorem pomocniczym, także z tego okresu, oraz elektryczne przewijarki do taśmy filmowej, szafki na taśmy filmowe, itp. Wszystko sprawne, gotowe do uruchomienia, wystarczyło tylko wajchę głównego zasilania przekręcić.

I to jest prawdziwy skandal, że tak unikalne urządzenia, cały kompletny zestaw w takim stanie to była prawdziwa perełką. Podkreślam słowo „była”, gdyż po takim zainteresowaniu włodarzy miasta jak powyżej opisałem i doprowadzenia do dewastacji jest nią już mocno poszczerbioną. Nie wiem jaki trud trzeba by włożyć, aby powróciły one do stanu poprzedniego. Jedno jest pewne szukanie oryginalnych, starych części to praca dla człowieka z pasją, a nie zimnych urzędników, czy radnych którzy powinni ich działania na bieżąco kontrolować.

Skoro nie mieli uczucia by uszanować to co mają to za bardzo nie ma co liczyć na wysiłek z ich strony przy reparacji. Reparacja być może nie byłaby skomplikowana. To dopiero można stwierdzić po oględzinach osoby znającej się w tej tematyce. Wszelkie kable zasilające, które jak zauważyłem zostały poucinane i rozkradzione nie stanowią większego problemu. Gorzej gdyby przepadły rzadkie elementy i części urządzeń. Wszystko jednak można naprawić. Gdyby wystąpiły braki elementów można zastosować ich zamienniki, schematy są dostępne w archiwalnych  numerach „Kinotechnika”. Co więcej po odpowiednich przeróbkach w projektorach mogły by odtwarzać współczesne filmy, a dla widza różnica nie była by widoczna.

Musiał by to jednak zrobić człowiek, który miałby w tej dziedzinie doświadczenie. Wrocław nie daleko, a tam kin było sporo więc niejeden emerytowany kinooperator chętnie wziąłby w tym udział. No, ale tu już wiążą się pewne koszty (np. wspomnianych brakujących części), pociesze że w skali nawet napiętego budżetu gminy skrajnie niewielkie. Jednak tylko w ten sposób odpowiedzialni za taki stan rzeczy mogli by wyjść z honorem i się zrehabilitować poprzez naprawę swojego zaniedbania.

Sens naprawy (być może niewielkiej) urządzeń uważam za dość zasadny, gdyż tkwi w nich dość spory potencjał. Po odpowiednim ich wyeksponowaniu, dołożeniu być może innych ciekawych mogło by stanowić to nie lada atrakcje turystyczną. Możliwości jest dość sporo, projektory stanowiły by niejako tło i bazę wyjściową do jakiegoś pomysłu zależnego tylko od inwencji ich właściciela jakim jest Gmina Obornik Śląskich. Rozumiem sprawa uruchomienia kina lokalnego w obecnych realiach to skomplikowana sprawa rozbijająca się o przepisy, koszty utrzymania, ale samo jego posiadanie jest wartością samą w sobie.

Można by stworzyć centrum integracji (mamy tyle miast partnerskich), klub związany z przedwojenną historią miasta, czy dotyczącym pierwszych powojennych jego mieszkańców w dużej części pochodzących z kresowego miasta Husiatyn. Współczesny mieszkaniec miałby okazje dowiedzieć się na temat tożsamości  miejsca w którym mieszka. Pomysł edukacji proekologicznej w mieście otoczonym ze wszystkich stron lasami i zwanym zielonymi płucami Wrocławia byłby jakże pożądany w tym miejscu.

Możliwości jest bardzo wiele, a okazjonalne wyświetlenie związanego z danym zagadnieniem filmu lub choćby samego ukazania takiego rzadkiego sprzętu mogło by tylko uatrakcyjnić przebieg spotkania. Słowem całe pole do popisu dla ludzi z inwencją i zaangażowaniem. Projektory były by zaczątkiem, bazą do zrobienia czegoś pożytecznego. Potrzebna jest tylko dobra wola decyzyjnych osób w Gminie, a miejsce mogło by żyć swoim własnym życiem, służąc rozwojowi kulturalnemu całego obornickiego społeczeństwa.

Na koniec warto zastanowić się nad odpowiedzialnością osób, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy by przez co najmniej dwa miesiące obiekt był nie pilnowany, wręcz porzucony, a otwarte drzwi zapraszały wandali co można zobaczyć na filmiku:

Mam tu na myśli paragraf dotyczący zaniedbywania swoich obowiązków służbowych doprowadzając do zniszczenia powierzonego im pod opiekę mienia i wyciągnięcia z tego tytułu konsekwencji. Przepis art. 231 par. 1 k.k. stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków, a w konsekwencji działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności. To już zadanie dla trzebnickiej prokuratury.

Maciej Sobków

Próbowaliśmy wyjaśnić, dlaczego budynek dawnego kina był otwarty, a także dlaczego sprzęt do wyświetlania filmów nie był zabezpieczony. Niestety, jak nam powiedziała sekretarka Urzędu Miejskiego w Obornikach Śląskich, obaj burmistrzowie byli wczoraj zajęci i nie mogli udzielić nam odpowiedzi. Do tematu wrócimy.

Redakcja

2 KOMENTARZY

  1. Trzeci „projektor” to rzutnik DIA na szklane przeźrocza które na pewno walają się tam po kabinie projekcyjnej. Ze zdjęć wynika że jeden z projektorów nie ma już rewolweru wraz z obiektywami, na obu brakuje nasadek anamorfotycznych. Elektryka jest do zrobienia, lustro w latarni wygląda na całe ale kolbę ksenonową (prawdopodobnie XHP1600) ktoś zniszczył, i pewnie dostał po twarzy odłamkami…Prostowniki PSr-120 zostały pozbawione transformatorów zasilających i transduktorów regulacyjnych, w zasadzie są to teraz same obudowy nadające się obecnie tylko na złom. Najważniejsze jest jednak pytanie czy ktokolwiek sfinansuje remont tego wyposażenia. Ja osobiście w to wątpię. Dla typowego urzędnika to wrzód na d. Po co ma się żołądkować i cokolwiek załatwiać jak może spokojnie siedzieć w biurze i pani zosia będzie mu nadal parzyła herbatkę. Przez ten artykuł sprowokowałeś urzędolasy do podjęcia decyzji o zabezpieczaniu obiektu, co już samo w sobie było wyczynem godnym wszelkich bóstw starogreckich. Teraz trzeba będzie jeszcze powiadomić policję o włamaniu, policja pewnie przyjmie notatkę służbową, wyślą patrol i… umorzą sprawę z powodu niewykrycia sprawców. Najważniejsze jednak że urzędnik wykazał się „inicjatywą” i przyczynił się do zabezpieczenia majątku gminy przez co będzie podstawa dla naczelnika urzędu do przyznania nagrody, podwyżki lub awansu. A potem trzeba będzie się modlić o jakiś pożar 😉

  2. Małe sprostowanie. Kino nieczynne jest od 2005 czyli 7 lat. Od 1 lipca 1994 do połowy 2005 roku działało ono dzięki Panu który prowadził w tym budynku wypożyczalnie kaset video oraz płyt DVD o naziwe „AVA”. Sama wypozyczalnia funkcjonowała jeszcze do roku 2006 po czym została przeniesiona na inne miejsce, a budynek opuszczony. Cały jednak sprzęt został odpowiednio zabezpieczony. Pozostało wiele nowych części zapasowych, niektóre nawet w oryginalnym fabrycznym zabezpieczeniu. Wszystko stanowiło jakby nie patrzeć dość sporą wartość. Sam osobiście widziałem zdjęcia z tego okresu, gdzie wszystko jest poukładane, na podłodze nic nie leży, itp. Znajdowały się tam skrzynki rozdzielcze po ktorych pozostał dziś tylko ślad na ścianie. Wszystko ukradzione lub poniszczone, a z tego co mi wiadomo to Gmina nie zgłosiła nawet sprawy na policje o popełnieniu przestępstwa. Żadnej z ich strony elementarnego poczucia odpowiedzialności. Najważniejszy jest tylko letarg samozachwytu i spokojnego snu do końca kadencji, który może przerwać tylko klasyczna francuska gilotyna w centrum miasta dla przykładu karząca jednego z decydentów.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here