Kto daje i odbiera…

234

W piątek komisja gospodarki komunalnej rozpatrywała skargę Zofii Kowalczyk, mieszkanki domu przy ul. ks.Bochenka w Trzebnicy na działalność  ZGM, przedstawioną przez pełnomocniczkę lokatorki radcę prawego Renatę Florczak. Zdaniem skarżącej, zostały naruszone przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego podczas zawarcia  umowy pozasądowej przez ZGM z lokatorką innego mieszkania w tym domu  Genowefą Z., dotyczące przydzielenia pomieszczenia piwnicznego w tym domu. Ugoda stanowi o przywróceniu pomieszczenia piwnicznego Według wyjaśnień pełnomocnik, piwnicę tę dyrektor ZGM przydzieliła najpierw Zofii Kowalczyk, a następnie – bez informowania najemczyni  – sąsiadce. Pełnomocnik wniosła ponadto o uchylenie ugody i ponowne przydzielenie piwnicy skarżącej, ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia z udziałem wszystkich zainteresowanych osób.

Zdaniem strony skarżącej, nie może być mowy „o przywróceniu pomieszczenia piwnicznego” lokatorce, gdyż w rzeczywistości nie ona była użytkownikiem piwnicy, a jej syn, i to w dodatku bezprawnie. Mężczyzna nie mieszkał w tym samym domu, a pomieszczenie wykorzystywał do działalności gospodarczej – prowadził tam warsztat renowacji mebli.

Renata Florczak powołała się na zalecenia wydziału architektury, geodezji i gospodarki nieruchomościami UM w Trzebnicy, które stanowi aby powierzchnie przydzielanych piwnic były proporcjonalne do powierzchni zajmowanych mieszkań.  Największe mieszkanie w budynku – o powierzchni 70 m kw. ma właśnie Zofia Kowalczyk. Sąsiadka, która piwnicę dostała po ugodzie zajmuje mieszkanie o połowę mniejsze.

Budynek przy ul. ks. Bochenka 11 zajmowały kiedyś biura państwowej instytucji. Na początku lat osiemdziesiątych ub. wieku został przeznaczony na mieszkania dla osób przekwaterowywanych. Jak wyjaśniła dyrektorka Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej  przed 2011 rokiem nie było żadnych decyzji o przydziale piwnic.  Ludzie zajmowali takie pomieszczenia  sami, w porozumieniu.  Piwnice nie były na stałe przypisane, bo, jak wyjaśniła p. Kowalczyk, która w budynku mieszka od początku,  ludzie, się zamieniali, przeprowadzali, umierali i ktoś z lokatorów mógł się przeprowadzić, zanim przydział dostał ktoś inny. W ostatnich latach największą piwnicę o powierzchni 17,7 m kw. zajmowała rodzina Z., która wprowadził się do domu w 1999 r. Państwo Z. mieli też drugą piwnicę, bo  jeden z synów Genowefy Z. założył własną rodzinę i otrzymał mieszkanie w tym samym domu. W większej piwnicy zrobił sobie warsztat renowacji mebli.  Po kilku latach wyprowadził się, oddał klucze od mieszkania, ale nie od piwnicy.

W 2011 roku w związku z planowaniem wykupu mieszkań przez lokatorów sporządzono operat szacunkowy pomieszczeń piwnicznych. Miały one zostać podzielone, zgodnie z wytycznymi wydz. architektury, wg wielkości zajmowanych mieszkań. Z. Kowalczyk, która wynajmuje największe mieszkanie – o powierzchni ponad 70 m kw. starała się o największe pomieszczenie piwniczne.Otrzymała od kierownik ZGM  przydział właśnie do tej największej piwnicy na podstawie aktu podziału piwnic z 12 grudnia 2011 r..  Zdążyła ją jeszcze wymalować, gdy z ZGM dostała pismo, z którego wynikało, że jej umowa z 2011 jest nieważna, ponieważ została zawarta ugoda, w wyniku której piwnica została przydzielona innej lokatorce.

 – Z decyzji o umowie najmu oraz przepisów kodeksu cywilnego nie wynika jakiekolwiek prawo najemcy lokalu do pomieszczeń przynależnych. W uchwale rady gminy o gospodarowaniu zasobem mieszkaniowym ten problem nie jest w ogóle poruszany – powiedziała dyrektorka ZGM Beata Gorzała. – Jeśli w budynku były piwnice, lokatorzy z nich korzystali. Nie była natomiast prowadzona dokumentacja zdawczo-odbiorcza, ani żadne ewidencja tych pomieszczeń – dodała.

Na temat lokatorki, z którą zawarła ugodę, dyr. Gorzała powiedziała, iż przydział lokalu otrzymała znacznie później, bo  w 1999 roku. Również w jej wypadku nie ma żadnych informacji co do zajmowanej piwnicy. Jak wyjaśniła dyrektorka, informacje, kto jakie piwnice użytkował, znalazły się w operacie szacunkowym, który został sporządzony 18 lipca 2011 roku. Wynika z niego, że sporną piwnicę zajmowała właśnie lokatorka, z którą zawarto umowę. Wcześniej nie było żadnych informacji, także od mieszkańców domu. – Rzeczywiście chciałam, aby p. Kowalczyk mogła korzystać z tej piwnicy, a pani Z. proponowaliśmy zamiennie trzy inne piwnice. Jedna zwróciła się ona do kancelarii prawnej. Adwokat założył sprawę na podstawie art. 344 kodeku cywilnego, że może nastąpić naruszenie prawa pani Z. – powiedziała dyrektorka (art. 344 kc: „Przeciwko temu, kto samowolnie naruszył posiadanie, jak również przeciwko temu, na czyją korzyść naruszenie nastąpiło, przysługuje posiadaczowi roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego i o zaniechanie naruszeń. Roszczenie to nie jest zależne od dobrej wiary posiadacza ani od zgodności posiadania ze stanem prawnym, chyba że prawomocne orzeczenie sądu lub innego powołanego do rozpoznawania spraw tego rodzaju organu państwowego stwierdziło, że stan posiadania powstały na skutek naruszenia jest zgodny z prawem”).

– Ponieważ p. Genowefa Z. w operacie  miała wpisane korzystanie z dwóch piwnic. Jej adwokat zaproponowała nam podpisanie  ugody, w której zrezygnuje ona dobrowolnie z korzystania z mniejszej piwnicy i pozostanie w prawie do korzystania z większej. I taka ugoda została zawarta. P. Genowefa Z. oddała nam piwnicę o powierzchni 6,7 m kw. – dodała Gorzała.

Z tym stwierdzeniem nie zgodziła się z kolei Z. Kowalczyk, twierdząc, że wielokrotnie wnioskowała o przydział tej piwnicy, ponieważ zajmuje niewspółmiernie małą w stosunku do potrzeb. Stwierdziła, że pisała także prośby o interwencję w sprawie działalności gospodarczej syna Genowefy Z. z wykorzystaniem szkodliwych chemikaliów. Trzebniczanka przedstawiła kopie tych pism z adnotacją, że zostały przez urzędnika przyjęte. Co się z nimi działo dalej?, kiedy zaginęły?, nie wiadomo.

 – Dlatego dziwią stwierdzenia zawarte w piśmie z 9 lipca 2012 roku, że p. Genowefie Z. przywraca się pomieszczenie piwniczne 2/6 oraz, że sporządzony w tym zakresie protokół jest prawomocny. W dodatku Zofia Krawczyk nie został poinformowana, że toczy się jakieś nowe  postępowanie w sprawie ponownego przydziału piwnicy. Zofia Kowalczyk jest stroną ewentualnego postępowania  w sprawie przydzielenia pomieszczeń piwnicznych w tym budynku. Ewentualny protokół lub ugoda w tej sprawie powinny być sporządzane przy jej aktywnym udziale – dowodziła radczyni i dodała, że w związku z tym że p. Kowalczyk nie została o ugodzie poinformowana, więc ta „jest dotknięta wadą prawną”.

Zdaniem Gorzały, gmina ma prawo wydawać mieszkania, ale nie ma obowiązku dodawać do nich piwnic. Dodała, że z Genowefą Z. podpisała aneks do umowy najmu, w którym przydzielono jej już piwnicę 17 metrową. Takiej umowy nie ma żaden inny lokator tej kamienicy, gdyż…. nie został dokończony podział tych pomieszczeń.

Na pytanie radnego Pawła Czapli, dyrektorka Gorzała przyznała, że choć ugoda, została podpisana na początku roku, Genowefa Z. do tej pory nie opuściła drugiej, mniejszej piwnicy, a ZGM wcale o to nie nalegało.

Przewodnicząca komisji Wiesława Kucięba wnioskowała o odrzucenie skargi, ponieważ zarzucała ona dyr. Gorzale podpisanie ugody z jedną z lokatorek ubiegających się o przydział piwnicy bez udziału, a nawet bez wiedzy pozostałych, zainteresowanych tą piwnicą: – Zgodnie z wyjaśnieniem p. Gorzały, ZGM nie ma takiego obowiązku. Pełnomocnik p. Kowalczyk nie zanegowała tego stwierdzenia. W związku z tym możemy przyjąć, że skarga jest niezasadna – powiedziała przewodnicząca.

– Czuję, że sposób postępowania dyrektorki mógłby być inny; taki, który nie wywoływałby konfliktu mieszkańców, konfliktu, którego można by uniknąć. W momencie, gdy piwnica ugodą sądową została przydzielona pani Genowefie Z., można było rozpatrzyć całość sprawy i dokończyć podział także dla pozostałych mieszkańców – stwierdziła radna Krystyna Haładaj, ale poparła wniosek o uznanie skargi za bezzasadną.

– Dyrektork ZGK była tutaj w prawie, a pani mecenas nie zanegowała tego. Bałagan powstał, bo mieszkania idą na sprzedaż. Każdy może założyć sprawę cywilną i tak jak ta pierwsza pani dochodzić swoich praw w sądzie – stwierdził radny Tadeusz Cepiel i również wypowiedział się za odrzuceniem skargi.

– Ja jestem za uznaniem skargi za uzasadnioną, ponieważ całe postępowanie w tej sprawie prowadzone jest nieprofesjonalnie – powiedział radny Paweł Czapla. – Giną pisma, a pani dyrektor nie jest w stanie przypomnieć sobie faktów. Nie jestem pewien, czy powinna była zawierać ugodę przed sądem. Moim zdaniem, gdy pojawił się pozew, powinna była wykorzystać sytuację, by załatwić sprawę kompleksowo.

Komisja komunalna stosunkiem 3:1 zaopiniowała, by skargę uznać za bezzasadną.

2 KOMENTARZY

  1. Redaktorku, czyżby w Trzebnicy i okolicy nic się nie działo ciekawszego niż spór sąsiedzki o piwniczkę? Żenada. Jakby nie możliwość dokopania Gorzale, kojarzonej z Długozimą to by was ten temat g…no obchodził :)))

  2. Nie rozumiem jak skarga może być niezasadna, skoro radni fakty pokazują, że dyrektorka zrobiła błąd. Czy tak trudno się do tego przyznać? Bronić czegoś w imię ośmieszania siebie?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here