Mecz odwiecznych rywali

326

Zaś Malinka na odwrót – paru zawodników ma odpowiedni staż, a cała reszta to młodzi zawodnicy. Takie to składy spotkały się w niedzielne popołudnie, by rozegrać ligowy mecz „B” klasy. Jeszcze przed zawodami prezes klubu z Malina powiedział nam: -Chcemy odegrać sobie porażkę z poprzedniej niedzieli i pokazać jak gra Malinka.

Już na wstępie można napisać, że takiego meczu nie spodziewaliśmy się. Drużyny „B” klasy potrafią grać szybko i skutecznie, ale bywa, że gra nie idzie i zaczyna się bieganina. W tym meczu nim rozejrzeliśmy się po boisku, już zobaczyliśmy piłkę w siatce. Mecz zaczęli gospodarze. Stracili piłkę cofnięci na swoją połowie boiska. Zawodnicy Malinki przejmując ją, podali na prawą flankę a tam Kamil Dębowski podprowadził ją w pole karne i bez przeszkód umieścił ją w siatce. Była to 2 minuta meczu. Ten gol pobudził do gry zawodników Orkana. To spowodowało, że gra toczyła się od jednego pola karnego do drugiego. Od czasu do czasu zdarzały się sytuacje strzeleckie. Niektóre z nich prowadziły do strzałów w światło bramki. Ale zmiany wyniku długo nie było.  Dopiero po 20 minutach gry gospodarze nabrali animuszu i prawie przez 7 minut gra toczyła się na polu Malinki. W 30 minucie zobaczyliśmy piękny strzał Łukasza Majchrowicza. Było to uderzenie z wolnego,celne, po ziemi. Strzał był nie do obrony i mieliśmy wynik 1:1. Potem coraz bardziej stawała się widoczna bezładność w grze Malinki. Trzeba wskazać, że w tym zespole nieźle funkcjonowała prawa strona pomocy i ataku. Zaś na lewej stronie, choć było kilka dogodnych sytuacji strzeleckich zawodnik z Malina grał ociężale i niepotrzebnie wdawał się w rozmowę z sędzią. Spodziewaliśmy się żółtej kartki. Zresztą obie drużyny prezentowały niesportową postawę, krzycząc do siebie i rzucając „mięsem”. Było to nad wyraz wulgarne. Szczegółowe opisywanie, takich zdarzeń nie warte jest papieru.

Druga połowa rozpoczęła się identycznie. Piłkę dostał zawodnik Malinki, Kamil Dębowski i uzyskał drugiego gola. Była to znów druga minuta od wznowienia gry. Po rozegraniu piłki na środku boiska przejęli ją goście. Podali na prawą stronę boiska. Stamtąd lobem piłka została przerzucona na środek i Kamil Dębowski spełnił oczekiwania kibiców z Malina, strzelając trzeciego gola. Malinka, w tym czasie gry miała bardzo wyraźną przewagę. Obrona Orkana gubiła się, nie kryła strefą, co wykorzystywali zawodnicy Malinki, wchodząc z pomocy do ataku. Taka sytuacja istniała do 20 minuty drugiej połowy. O tego momentu gospodarze przyspieszyli. Po faulu na zawodniku gospodarzy, przy piłce stanął Witold Krzysztofczyk i posłał piłkę w aut. Była dogodna sytuacja do uzyskania gola. W parę minut potem piłka prawą stroną została podprowadzona na wysokość pola karnego, Piotr Uliński w małym zamieszaniu umieścił ją w siatce. Mamy wynik 3 do 2 dla Malinki.

W odpowiedzi rywale z Malina poderwali się do walki. Podprowadzili piłkę pod pole karne i zza jego linii Piotr Mysia uderzył celnie. Bramkarz był na swoim miejscu i skutecznie obronił strzał.  Takie i podobne sytuacje obserwowaliśmy jeszcze kilka razy. Niestety, gra znów zaostrzyła się. Wreszcie sędzia wyjął po raz pierwszy żółtą kartkę, pokazując ją zawodnikwi gospodarzy. Pod koniec meczu żółty kartonik zobaczył też zawodnik gości. W 33 minucie zobaczyliśmy czwartego gola w wykonaniu Kamila Foltyna, który potem zmarnował dwie prawie pewne sytuację i w 42 minucie piątego gola Artura Jurzysty. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gości 5 do 2. Spytaliśmy Romana Jurzystę o to, czy jest zadowolony z meczu? Odpowiedział krótko: – Tak . To nagroda za dobra grę. W drużynie gospodarzy wystąpili: Leszek Jurek, Sylwester Jamiga, Witold Krzysztofczyk, Tomasz Madeja, Piotr  Zawodny, Marcin Krawczyk, Łukasz Majchrowicz, Robert Stokrocki, Jarosław Przywieczerski, Norbert Antoszewski, Piotr Uliński, Wiesław Mróz i Łukasz Mróz. W drużynie gości grali: Mateusz Chorąży, Mateusz Miłek, Marek Stomasz, Damian Marycz, Roman Jurysta, Artur Jurzysta, Janusz Milek, Piotr Krywiński, Kamil Cebula, Piotr Mysia, Kamil Dębowski, Mariusz Jakubiak, Kamil Foltyn.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here