Rozmowa z Esterą Wroną, artystką, mieszkanką Rogoża.

510

NOWa -Pozwól, że będę mówił do Ciebie Estero, jako do osoby znajomej. Zacznijmy od ustalenia tematu rozmowy. Proponuję rozmawiać o Twoim warsztacie artystycznym. Co Ty na to?

 

Estera – Zgoda.

 

N – Kiedy zaczynałaś śpiewać, czy myślałaś, że staniesz się tak szybko osobą rozpoznawalną, znaną w regionie?

 

E – Nie tak wcale szybko. Śpiewam już około piętnaście lat. Zaczynałam  występami przed rodzicami, już jako trzylatka w żłobku. Mając prawie  cztery lata, wystąpiłam w programie TVP „Od przedszkola do Opola”, gdzie zaśpiewałam „Przybili ułani pod okienko”. Jeszcze raz, cztery  lata później wystąpiłam w tym samym programie, ale tym razem wykonywałam  piosenkę Elektrycznych Gitar  ” Już tylko Kiler”. Tym utworem wygrałam ten program.

 

N – Po to, aby śpiewać, dobrze śpiewać, trzeba się tego rzemiosła uczyć? Jak ta edukacja odbywała się u Ciebie?

 

E – Zawsze uwielbiałam śpiewać. Ale pokierowana przez mamę, jako pięciolatka, wówczas jeszcze przedszkolak, zapisana zostałam do klubu piosenki dziecięcej Wratilka we Wrocłwiu. Ale tak naprawdę prawdziwą szkołę śpiewania poznałam w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu występując w operze dla dzieci  „Mały Kominiarczyk”, w reżyserii Jerzego Bielunasa. Byłam wówczas uczennicą V klasy Szkoły Podstawowej w Krynicznie. W tym teatrze spotkałam się z muzyką poważną, klasyczną. I było to, co polubiłam. Śpiewałam  i grałam w spektaklu przez trzy lata. Duży wpływ na moje zainteresowania muzyczne miał także udział w operze „Carmen”, gdzie mogłam z bliska podziwiać pracę na scenie wielkich, znanych artystów – śpiewaków operowych. Jak z tego widać, częściowo życie i moja przygoda muzyczna pokierowały moimi zainteresowaniami wokalnymi. Postanowiłam iść do szkoły muzycznej. Stałam się uczennicą Szkoły Muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu, w klasie oboju, choć chciałam uczyć się śpiewu.

 

N – Esterę Wronę znamy jako wokalistkę a nie jako oboistkę…

 

E – Życie niesie wiele niespodzianek. U mnie było podobnie. Nie po drodze było z obojem. Wówczas interesowałam się już muzyką bardziej ambitną – poezją śpiewaną. Przykładem takiej muzyki byli: Edyta Geppert, Jacek Kaczmarski czy inni. W tamtych czasach Jacek Pawski (kompozytor z Krakowa) napisał dla mnie muzykę do słów wiersza Ludwika Jerzego Kerna. Wykonywałam ją na konkursach. Była to piosenka dotąd nikomu nieznana.

 

N, – Kiedy tak naprawdę poznał Esterę poza regionem Dolnego Śląska?

 

E – Jak wspomniałam, brałam udział w różnych konkursach i przeglądach. Poznaliśmy się w 2001 r. , gdy z powodzeniem zaśpiewałam jako ośmiolatka w konkursie „Nowa piosenka w starym Krakowie”.  Moje osiągnięcia zapisały się wyróżnieniami i nagrodami na festiwalach w Krakowie, Kielcach, Poznaniu, Będzinie, Wrocławiu.

 

N – Wróćmy do tematu, bo odeszliśmy trochę w nieznane. Twój rozwój artystyczny, to stałe doskonalenie warsztatu wokalnego. Kiedy zaczęłaś świadomie dobierać repertuar tak, aby teksty oddawały Twoje wnętrze?

 

E – Jak wspomniałam już wcześniej,  zaczęłam interesować się poezją śpiewaną, która jest „muzyką niszową ” w porównaniu do muzyki popularnej.  Od 2002 roku uczę się wokalu u pani profesor Bogusławy Orzechowskiej. Od tamtych lat do dzisiaj kształcę się pod jej kierunkiem. Pracujemy nad interpretacjami tekstów; szczególną wagę przywiązujemy do prawidłowej techniki wokalnej, dykcji, intonacji.  Z nią poznaję i doskonalę swój warsztat wokalny. Otrzymuję przy tym wiele cennych uwag życiowych, pomocnych w poznawaniu świata muzycznego i środowiska artystycznego. Z czasem moje zainteresowanie zdobyła także muzyka klasyczna, pod której kątem kształciłam się jakiś czas, co tylko udoskonaliło mój warsztat wokalny. Jednak bardzo trudno było pogodzić muzykę rozrywkową z muzyką poważną, ponieważ kształcenie w tych odmiennych gatunkach muzyki wymaga różnej techniki, a pogląd o szkodliwości śpiewania jednocześnie obu tych gatunków muzyki podzielają specjaliści od śpiewu, dlatego musiałam „coś” wybrać…  W muzyce klasycznej sposób wykonania jest narzucony przez kompozytora w partyturze i nie ma miejsca na własną, oryginalną interpretację, która jest dla mnie bardzo ważna. Pomyślałam, że więcej mam do „wyrażenia, powiedzenia”, lepiej się czuję  w nurcie poezji śpiewanej, w muzyce rozrywkowej.

 

N – Był czas, gdy było Cię mniej na „widnokręgu” muzycznym?

 

E – Wszystko się zgadza. Po ukończeniu gimnazjum, zaczęłam naukę w Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu. Nauka w dwu szkołach i uczestnictwo w różnych imprezach to było za wiele. Postawiłam na szkołę.  W tym roku miałam trudny okres, bo zdawałam maturę i uczestniczyłam w programie Telewizji Polskiej „Bitwa na glosy”. A wszystko zbiegło się w tym samym czasie. Z tych trudnych chwil wyszłam zwycięsko. Po pomyślnie zdanych egzaminach jestem studentką Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

 

N – Czy udział w programie i muzyka, którą tam wykonywałaś  wytrąciły cię ze stylu muzyki nazwijmy ją „poezji śpiewanej”, zmieniły Twoje muzyczne zainteresowania?

 

E – Trochę tak, ale to, czego się dotąd nauczyłam i zdobyte doświadczenia  nie przepadną.

 

N – Opowiedz o tych doświadczeniach?

 

E – Zgłoszenie się do programu i zakwalifikowanie się był „skokiem na głęboką wodę”, w nieznane. Choć z telewizją miałam już kontakty. To uczestnictwo w programie było zetknięciem z całym warsztatem sztuki telewizyjnej , z ludźmi, techniką, począwszy od makijaży, fryzur, tańca, aż po występ przed kamerą na żywo i radzenie sobie z ogromnym stresem. Poznałam znakomitych specjalistów z różnych dziedzin, znakomitych reżyserów, choreografów. Opanowywałam umiejętności zachowania się przed kamerą.  Miałam też okazję współpracować w zespole, co uczy pokory. W rezultacie doświadczenia z rozmaitymi gatunkami muzyki  mają  wpływ na mój warsztat wokalny.

 

N – Estera, co dalej?

 

E – Jestem studentką Akademii Muzycznej, na kierunku edukacja muzyczna. Nauka będzie dla mnie ważna, ale nadal będę śpiewała i stawiała muzykę na pierwszym miejscu.

 

N – Pozwolisz, że spytam Twoją mamę Agnieszkę, o to jak godzicie występy, choćby na naszym terenie z innymi obowiązkami?

 

Agnieszka -Nie odmawiamy żadnej prośbie. Jeśli tylko czas pozwala, jesteśmy na wszystkich imprezach lokalnych, na które jesteśmy zaproszone. Estera naprawdę cieszy się, jeśli może zaśpiewać dla publiczności, często dla swoich wiernych słuchaczy. Jeśli zachodzi taka potrzeba, Estera wykonuje też muzykę sakralną w kościele parafialnym w Krynicznie.

 

N – Jest tak, że Estera lubi ludzi, a ludzie lubią Esterę i tak jest dobrze. Dziękujemy za rozmowę życząc pomyślności w karierze muzycznej, w nauce i po prostu w życiu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here