Pielgrzymka rowerowa na Jasną Górę

140

Przygotowania do wyprawy rowerowej trwały już od dawna. Jak mówi Tomasz Saladra, prezes Stowarzyszania Bike Famili Team, które było organizatorem pielgrzymki, przygotowanie takiej pielgrzymki to spore przedsięwzięcie. Należy odpowiednio przygotować sprzęt, zapewnić sobie, bo nigdy nie wiadomo co może się stać, pomoc techniczną, zabezpieczyć środki pierwszej pomocy, a także co bardzo istotne wytyczyć trasę tak, żeby była dostosowana do możliwości uczestników wyprawy.

Tomasz Saladra, który był głównym inspiratorem pielgrzymki podkreśla, że pielgrzymka ma wymiar duchowy, ale to również dokonała okazja do sprawdzenia swoich możliwości, zmierzenia się z ogromnym wysiłkiem, bólem. Jest to również okazja do aktywnego spędzenia czasu, w zdrowy sposób, w gronie przyjaciół, których łączy pasja do dwóch kółek. Mottem pielgrzymki były słowa papieża Jana Pawła II:  „Sport i turystyka kojarzą się przede wszystkim z czasem wolnym, i należy zachęcać do prowadzenia w nim aktywności służącej rozwojowi fizycznemu i duchowemu.”

I Prusicką Pielgrzymkę rowerową zaplanowano na ostatni weekend sierpnia. W sobotę 25 sierpnia, o godz. 7 rano miał nastąpić oficjalny start. – Ja na przykład pobudkę zrobiłem sobie już o 4 rano. Sprawdziłem czego jeszcze może mi brakować, dokonałem ostatnich poprawek w rowerze, zamontowałem nowy licznik i umyłem rower po zawodach MTB, w których wcześniej brałem udział – mówi Tomasz Saladra i dodaje, że na uczestników wyprawy czekał na prusickim Rynku już od  6.20. rowerzyści powoli zjechali w umówione miejsce i punktualnie o 7 rano wyruszyli w trasę. W pielgrzymce wzięło udział łącznie 12 osób, z czego 9 to członkowie stowarzyszenia SBFT, a 3 inni uczestnicy, to zaprzyjaźnieni rowerzyści.

Pierwszy postój rowerzyści zrobili sobie po 42 km, po których odczuwali już pierwsze oznaki zmęczenia. – „Kocie górki” dały nam trochę popalić. Szczerze mówiąc, to miałem objawy co do swego udziału, gdyż 2 dni wcześniej wkręt utknął mi w śródstopiu i wiedziałem że będzie mi ciężko już od samego początku, ale starałem się o tym nie myśleć – mówi Tomasz Saladra. W Oleśnicy do uczestników pielgrzymki dołączyła jeszcze jedna rowerzystka – Renia, z którą pielgrzymi kontynuowali jazdę w kierunku Kluczborka.

Po przejechaniu kolejnych 30 km pielgrzymi zrobili sobie kolejną przerwę. – Kiedy patrzyłem na koleżanki i kolegów widziałem, że zaczynały się u nich pierwsze tak zwane kryzysy. Łatwo to rozpoznać, chociażby po nerwowym wierceniu się na siodełkach, które jest właśnie „objawem” zmęczenia. Nikt jednak nie narzekał i nie pokazywał po sobie zmęczenia. Kiedy tylko wszyscy się najedli i napili ruszyliśmy w dalszą drogę – relacjonuje rowerzysta.

Pielgrzymi mieli bardzo ambitne plany, ponieważ zaplanowali, że całą, ponad 150-kilometrową trasę pokonają w jeden dzień. Niektórzy z uczestników podjęli prawdziwe wyzwanie, ponieważ jeszcze nigdy wcześniej nie przejechali tylu kilometrów w jeden dzień- Na trzecim postoju Marta świętowała swoje pierwsze 100 km przejechane pierwszy raz w życiu naraz. Jadąc dalej padł kolejny rekord Renat,y która również pierwszy raz w życiu pokonuje swoją setkę. Ale ten dzień był jak się okazało po dojeździe na metę dniem naszych rekordów życiowych. Marta, Andrzej z Grześkiem, Piotrkiem oraz Patrykiem pokonali 150 km w jeden dzień! Marta ustanowiła swoje 2 rekordy życiowe – gratuluje swoim koleżankom i kolegom Saladra.

Na kilkadziesiąt kilometrów przed noclegiem, grupę rowerzystów z Prusic mijali kolarze, którzy jeszcze tego samego dnia chcieli dotrzeć do Częstochowy, a już na następy dzień mieli zaplanowaną drogę do Zakopanego. Po dojeździe na miejsce noclegu, do remizy OSP  Przystajń na uczestników pielgrzymki czekał już rozpalony grill i posiłek regeneracyjny przygotowany przez panie, które jadąc samochodem wykonywały obowiązku serwisu technicznego, a na trasie przygotowywały posiłki i opiekowały się rowerzystami. Po jedzeniu niektórzy z uczestników wyprawy od razu wsunęli się w śpiwory i zasnęli, ale dwóch śmiałków: Piotrek i Patryk postanowiło nie tracić czasu i wybrali się, rowerami oczywiście, na zwiedzanie okolicy. Kiedy wrócili, liczniki ich rowerów wskazywały 200 km!

W niedzielny poranek niektórzy nie mogli już spać i już o 5 rano wstali, inni za to spali smacznie, regenerowali organizmy i zbierali siły na ostatnie 35 km do 7 rano.

Po wspólnym śniadaniu rowerzyści wyruszyli o godz. 9 i w bardzo niesprzyjających warunkach atmosferycznych ruszyli. – Już patrząc przez okno remizy widzieliśmy, że pogoda nie będzie nas rozpieszczać. Jak w pierwszym dniu było cudownie, wręcz wymarzona pogoda na rowerek, tak w drugim musieliśmy odpokutować jadąc w deszczu. Ale w gruncie rzeczy nawet się nam to spodobało po dłuższym pedałowaniu – śmieje się Tomasz Saladra i dodaje, że na Jasną Górę dojechali na godz. 11. – Uczestniczyliśmy w nabożeństwie, po czym udaliśmy się na przebranie z mokrych ciuchów, spakowaliśmy rowery i udaliśmy się na zwiedzanie. Na koniec zjedliśmy pożywny obiadek i wróciliśmy szczęśliwie do domów.

– Ze ze swej strony chciałbym podziękować wszystkim za udział w naszej pielgrzymce: Basi za cudowną jazdę samochodem z przyczepką jako serwis oraz Lucynie.Marcie za to że się nie poddała i mimo delikatnych wahań wystartowała z nami i dzielnie wałczyła na trasie, Mirkowi, Sylwkowi, Grześkowi i Andrzejowi, Krystynie i oczywiście Łukaszowi za utrzymywanie nas w dobrym humorku, Patrykowi i Piotrkowi za to że mimo iż jechali szosami i się przy nas męczyli wytrwali zamykając nasz peleton.Reni, która dzielnie walczyła do samego końca i obiecała że będzie z nami jeździć rowerkami i sobie za to że mimo bolącej nogi szczęśliwie dojechałem do celu, gdzie ból minął.Ogromne podziękowania także dla burmistrzowi Igorowi Bandrowiczowi za patronat nad naszą wyprawą,UMiG Prusice za możliwość bezpiecznego powrotu z Częstochowy, a także i dla kierowcy Janusza. Dziękuję również firmie Dit Bicycles z Obornik Śl. za zapasowe cześć, jak równieżRemizie OSP Przystajń oraz GOKiS w Przystajni za udostępnienie sali, w której mogliśmy się wyspać i bezpiecznie przenocować. Dziękuję wszystkim i już zapraszam za rok – dodaje Tomasz Saladra.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here