Artystka w zgodzie z naturą

174

Lucyna Pawlak urodziła się Miliczu i do 14. roku życia mieszkała na terenie Doliny Baryczy. Jak sama mówi, miała wspaniałe dzieciństwo, wśród pól i stawów; blisko były „dzikie” lasy, a przede wszystkim – mnóstwo zwierząt. Później przeprowadziła się do Wrocławia, gdzie spędziła 18 lat. Ukończyła tam liceum plastyczne, zdała maturę oraz pracowała w zakładach poligraficznych; następnie prowadziła własną działalność.

To było tak, że w pewnym momencie miasto mnie zmęczyło. Zabrakło mi tej zieleni i dziczy z dzieciństwa. To jest zupełnie inaczej, kiedy można wyjść z domu na spacer do lasu, czy parku, a zupełnie czym innym jest mieszkanie w lesie. Tak się akurat złożyło, że znajomi kupili działkę w Osolinie i rozpoczęli budowę domu. Dość często zapraszali mnie i mojego partnera do siebie. To oni właśnie pokazali mam tę miejscowość. I tu właśnie, wśród przyrody, prawie pod lasem, postanowiliśmy osiąść. Na całe szczęście, kiedy podjęliśmy tę decyzję, w 2002 roku, ceny działek nie były jeszcze tak strasznie wysokie i kupiliśmy sobie dokładnie taką, jaką chcieliśmy – opowiada Lucyna Pawlak.

Na wsi nie ma pokus

Artystka bardzo chwali sobie życie z dala od zgiełku i pędu. – To prawda, że na wsi nie ma wszystkiego i aby załatwić niektóre sprawy trzeba pojechać do miasta. Prawdą jest też to, że to właśnie dzięki internetowi na wsi żyje się dużo łatwiej. Z jednej strony, w naszych wiejskich sklepach nie można kupić wszystkiego i we wszystkich rodzajach, ale mamy podstawowe artykuły, które są niezbędna do życia, mamy nawet punkt totolotka. To jest dobre rozwiązanie, dzięki niemu można zaoszczędzić, bo nie ma tylu pokus, tylu promocji, które przekonują nas o „wyjątkowości oferty”, a my dajemy się skusić, wydając pieniądze na coś, co niekoniecznie jest nam potrzebne. Bez tych pokus można naprawdę sporo zaoszczędzić, a i tak kupuje się to, co jest naprawdę potrzebne. A internet pozwala na załatwienie wielu spraw bez wychodzenia z domu. Jak chociażby zakupów – to właśnie w sieci kupuję potrzebne mi do pracy materiały i narzędzia. Tanio i z dostawą do domu. W zamian za pewne niedogodności, mam ciągły kontakt z przyrodą, który jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu  – mówi Lucyna Pawlak.

Z boku, ale po swojemu

Artystka mówi, że od dziecka była trochę inna niż wszyscy: – Zawsze byłam trochę z boku od wszystkich, poza grupą, ale to nie dlatego, że nie lubię ludzi, ale z tego powodu, że zawsze szukałam czegoś innego niż wszyscy. Przez to właśnie miałam kłopot, żeby odnaleźć się w społeczeństwie. Moi rówieśnicy mieli swoje zainteresowania, a ja uwielbiałam chować się przed rodzicami i wykapywać obrazki z rozpuszczonej stearyny ze świeczki. Tworzenie rozmaitych kompozycji było tym, co dawało mi najwięcej radości – opowiada artystka i dodaje, że jej nieprzeciętne umiejętności zostały zauważone już w szkole podstawowej.

Zajęcia plastyczne to był mój ulubiony przedmiot w szkole. Pamiętam doskonale jak denerwowały mnie marginesy w zeszytach, niby to nic, fakt, że nie można ich przekraczać, że są nienaruszalne, że nie wolno poza nie wychodzić – było to dla mnie irytujące. Zawsze byłam wysoko oceniana z plastyki, w przeciwieństwie do przedmiotów ścisłych, które w ogóle nie były moją mocną stroną, co niestety miało odzwierciedlenie w ocenach. W takiej sytuacji naturalnym wydawało mi się, żeby dalszą edukację kontynuować w liceum plastycznym – mówi Lucyna Pawlak i dodaje, że nauka w szkole średniej była dla niej przyjemnością: – Lubiłam wiele przedmiotów, bo mogłam nauczyć się podstaw i zasad związanych z różnymi technikami plastycznymi, ale moimi ulubionymi zajęciami zawsze było malarstwo. To był jedyny przedmiot, który zakończyłam z zasłużoną oceną celującą. Moja praca dyplomowa obejmowała twórczość Jarosława Jakowczuka, a dyrektorka szkoły, po obronie powiedziała mi, że mógłby to być nawet doktorat. Po zakończeniu liceum kontynuowałam pracę zarobkową, ale cały czas coś tworzyłam – podkreśla artystka.

Dom jak galeria

Odwiedzając dom pani Lucyny już od progu ma się świadomość, że jest on wyjątkowy. Drewniane wnętrze, które ma swój niepowtarzalny zapach, świeże zioła, a także niezliczona ilość większych i mniejszych dzieł sztuki. Już od progu witają gości obrazy, można powiedzieć, że każdy fragment domu jest nimi zagospodarowany. Na ścianach wiszą malowidła wykonane farbą olejną, które przedstawiają martwą naturę, portrety ludzi i zwierząt, krajobrazy . Na belkach, tuż pod sufitem powieszone są małe obrazy namalowane akwarelami. Na stolikach, kominku stoją dekoracje z metaloplastyki i ozdoby z gliny. Z różnych zakątków domu wyglądają witrażowe koty, wykonane ze szkła i cyny. Również ściany w łazience są wykorzystane: wiszą na nich akty. Nawet sposób podania kawy w tym domu jest wyjątkowy – w kubku ceramicznym, który pani Lucyna wykonała własnoręcznie.

Wykorzystać co się da

Jak mówi artystka, miejsce w którym mieszka bardzo sprzyja jej twórczości: – Od 2004 roku, kiedy się tu wprowadziliśmy zaczęłam tworzyć inaczej i od tego momentu zaczęłam kolekcjonować swoją twórczość. Ściany mamy już praktycznie zapełnione, a część swoich obrazów już sprzedałam, inne nie są jeszcze nawet oprawione i czekają na swoją kolej w magazynku. Staram się wykorzystać każdą przestrzeń. Z obrazów zrobiłam skrzynkę na drewno do kominka – mówi artystka i dodaje, że tworzenie sztuki nie jest prostym aktem: – Na pewno nie mogłabym namalować czegoś na zamówienie, bo nie mogę zaplanować obrazu, tego jak będzie wyglądał, w jakich ramach będzie się mieścił. Obraz to wiele przemyśleń, nie mogłabym zagwarantować w jakim czasie namalowałabym na przykład czyjś portret. Jeszcze trudniej jednak byłoby, gdyby ktoś poprosił o namalowanie klasztoru w Bagnie. Taki obraz należy zaplanować, a planowanie nie idzie w zgodzie z weną – mówi artystka.

Malarstwo, ceramika, bajki i wiersze –  Lucyna Pawlak jest artystką wszechstronną. Maluje obrazy o różnej tematyce, do których czasem pisze teksty: – To takie moje przemyślenia na różne tematy, które przychodzą mi do głowy kiedy maluję. Po jakimś czasie zbieram wszystkie teksty i drukuję w książeczkach. Mam ich już wiele. Na różnych etapach życia zajmuje mnie co innego, teraz na przykład od pewnego czasu fascynuję się emotikonami (jnternetowymi uśmiechami – przyp. red.), które pojawiają się w wielu moich pracach. Wykonuję również biżuterię z kamieni półszlachetnych i cyny, a ostatnio bardzo podoba mi się połączenie muszli, kamieni i ceramiki. Uwielbiam robić ozdoby, zwłaszcza koty ze szkła i cyny, które wyglądają jak małe witraże. To wcale nie jest takie trudne. Najbardziej pracochłonne i czasochłonne jest wycinanie szkła. Robi się to za pomocą specjalnych  nożyków, które można kupić w sklepie internetowym dla artystów. Wykonanie takiego małego witrażyka zajmuje około godziny – mówi mieszkanka Osolina. Jak dodaje, tworzy też nietypowe obrazy: – Mam kilka takich, które namalowałam na jucie, która  była odpadem. W odpowiedni sposób ją zaprawiłam, usztywniłam grubą tekturą, również pochodzącą z odpadów i można powiedzieć, że stworzyłam ekologiczny obraz.

Jak podkreśla, to że robi takie wyjątkowe, niepowtarzalne  rzeczy ma również swoje dobre strony w wymiarze bardzo praktycznym – znając gust znajomych, zawsze można ich obdarować czymś zupełnie zaskakującym, wykonanym własnoręcznie.

Artystka pisze również opowiadania i bajki dla dzieci, na razie większość do szuflady: – Dwie bajki udało się własnym sumptem wydać w postaci aplikacji na iPada i iPhona – dodaje autorka.

Lucyna Pawlak znana jest w lokalnym środowisku, ale nie tylko; miała już kilka wystaw. Jej prace można było oglądać między innymi w Obornickim Ośrodku Kultury, we wrocławskiej Galerii Entropia, w GOK Długołęka, w Ośrodku Kultury w Miliczu oraz nad morzem na poplenerowej wystawie ZPAP-PSU Łeba 2007. Artystkę można spotkać również na lokalnych imprezach, jak na przykład na Powiatowych Dniach Kultury, a także na różnych kiermaszach.  W Prusicach, podczas turnieju rycerskiego 9 września, prowadziła warsztaty lepienia z gliny w średniowiecznej oprawie. W planach są również zajęcia artystyczne w salce katechetycznej w Osolinie: – To będzie dla mnie wielka radość, bo będę mogła dawać dzieciom wskazówki, ale na pewno nie będę ich ograniczać!

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here