Beniaminek międzynarodowy, czyli o plenerze i wernisażu plastycznym w Trzebnicy

395

Plener odbył się on w dniach 17-26 sierpnia br. i wzięło w nim udział dwunastu następujących artystów: Luba Kuszpit-Szewczuk i prof. Mieczysław Maławski ze Lwowa (Ukraina), Eva Groń z Naples, Floryda (USA), Leo Howanietz z Kitzingen (Niemcy) oraz Anna Greszczyńskia-Nowińska i Krystyna Wantuch z Sopotu, Danuta Krakowiak i Daria Sołtan-Krzyżyńska z Gdyni, Anna Krzyżowska z Drawska Pomorskiego, Maria Krystyna Iwańska z Jezierzyc Wielkich k. Wrocławia, prof. Stanisław Gnacek z Wrocławia i Janusz Łozowski z Małkowic k. Wrocławia.

Organizatorami pleneru były dwa klasztory trzebnickie: Salwatorianie i Siostry Boromeuszki. Nad całością czuwał pomysłodawca, czyli ks. Bogdan Giemza, zaś Janusz Łozowski debiutował jako kurator artystyczny. Jego zasługą było pozyskanie twórców, wybitnych w swoich w swoich rodzajach twórczości.

Z perspektywy przebiegu pleneru i finału, czyli wernisażu można mówić o jego wielorakim sukcesie. Pierwszym z nich było stworzenie wspaniałej atmosfery wśród artystów, co podkreślił m.in. Mieczyslaw Maławski w swoim przemówieniu na wernisażu. To zasługa Janusza Łozowskiego, który dbał o wszystkie detale, samych uczestników oraz Sióstr Boromeuszek. Nie tylko udzieliły one gościny w murach klasztoru i troszczyły się o wyżywienie, ale okazywały na każdym kroku wielką życzliwość i otwartość. Duża w tym zasługa przełożonej klasztoru, s. Claret. Jestem przekonany, że to także ważny rodzaj ewangelizacji ludzi kultury. Sprawie integracji służyły także wspólne wyjazdy i zwiedzanie Wrocławia oraz Wyższego Seminarium Duchownego Salwatorianów w Bagnie.

Innym sukcesem okazały się otwarte spotkania autorskie z artystami. Odbyły się trzy takie spotkania i uczestniczyli w nich zarówno artyści, jak również osoby zainteresowane. Niektórzy twórcy podkreślali, że po raz pierwszy spotkali się z taką inicjatywą w ramach pleneru. Było to zresztą niekiedy widać, tak mocno byli zestresowani przed swoimi prezentacjami. Na ogół każdy z nich tworzy w samotności, dlatego spotkania służyły wzajemnemu poznaniu się, dzieleniu się swoją twórczością, wymianie doświadczeń. Artyści mieli okazję opowiedzieć o swojej twórczości, była też okazja zadawania im pytań, a także osobistych rozmów.

Owocnym zwieńczeniem pleneru była wystawa, która odbyła się w niedzielę, 26 sierpnia, na placu przed bazyliką i klasztorem Sióstr Boromeuszek. Ładna pogoda i trwający równolegle festyn parafialny „Bartłomiejki” sprawiły, że wernisaż cieszył się sporym zainteresowaniem nie tylko miłośników sztuki, ale także przypadkowych przechodniów, czy osób zmierzających na festyn. Trzeba przecież wziąć pod uwagę, że w tym dniu odbywały się w okolicy inne imprezy kulturalne . Należy także podkreślić obecność władz państwowych i samorządowych, m.in. w osobach posła Marka Łapińskiego i Ewy Mańkowskiej – wicewojewody województwa dolnośląskiego, która dokonała oficjalnego otwarcia wernisażu. W trakcie jego trwania można było nie tylko rozmawiać osobiście z artystami, zrobić sobie z nimi zdjęcia, ale także podziwiać i zakupić po korzystnych cenach prace powstałe w trakcie pleneru. A wybór był zróżnicowany: od obrazów olejnych przez akwarele, tkaninę artystyczną, metaloplastykę, rzeźbę, twórczość ludową po słynne „Jaśkowe” anioły Janusza Łozowskiego. Część prac została przez artystów przeznaczona dla organizatorów. Jest wstępny pomysł, by zorganizować rodzaj galerii, w której powstałe prace mogłyby być dostępne do oglądania w kolejnych miesiącach. Realizacja tego pomysłu zależy od wielu czynników.

Za sukces należy także uznać doprowadzenie do realizacji samego pomysłu pleneru, który zrodził się we mnie rok temu. Kiedy po raz pierwszy powiedziałem o nim Januszowi Łozowskiemu, wydawało się to trochę szalone przedsięwzięcie, zważywszy na traktowanie kultury po macoszemu, coraz powszechniejszą dominację tandety i kiczu oraz nagonkę na Kościół. Mimo tych niesprzyjających okoliczności udało się pozyskać dla tej idei wielu ludzi i instytucji oraz władze samorządowe. Wsparli oni pomysł na różny sposób: zachętą, dobrą radą, czy pomocą materialną i finansową.

Pozostaje sprawa kontynuacji pleneru w przyszłości. Pytało o to wiele osób, zwłaszcza w trakcie wernisażu, jak również sami artyści, zainteresowani ponownym przyjazdem do Trzebnicy. To chyba najlepsze potwierdzenie, że całość była bardzo udanym pomysłem i przedsięwzięciem.

Na koniec pragnę wyrazić słowa wdzięczności tym, którzy wspierali dzieło pleneru w fazie jego przygotowań i bieżącej realizacji. Jeśli ktoś ma uwagi, to można napisać na adres: giemza@tlen.pl

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here