Czy na scenie na stawach nie będzie koncertów?

120

Młodzi nie mają żadnych atrakcji

Na pomysł zorganizowania dużej imprezy hip-hopowej wpadła grupa młodych chłopaków: – Już w maju przyszedł nam do głowy pomysł zorganizowania koncertu hip-hopowego. Niestety, w mieście nie ma żadnych atrakcji dla młodzieży, wystarczy chociażby popatrzeć na program wakacyjny TCKiS, praktycznie sam sport i zajęcia dla dzieci. Jeżeli robi się imprezy masowe, np. zawody balonowe, to z całym szacunkiem, nie każdą młodzież będzie to interesować. Dlatego postanowiliśmy zorganizować dużą imprezę hip-hopową, nie każdy przecież słucha rocka czy lubi jazz – powiedział Maciej Bauza, jeden z pomysłodawców imprezy.

Nie mieli wcześniej do czynienia z organizacją podobnych wydarzeń, dlatego liczyli na pomoc merytoryczną od jakiegoś urzędnika w gminie, jednak Ci nie byli skorzy do udzielenia pomocy. Sami musieli zatroszczyć się o zebranie odpowiednich pism i dokumentów. Wymyślili, że to będzie koncert rozegrany na scenie między stawami – przypomnijmy, że podobne wydarzenie na rozpoczęcie wakacji dla swoich rówieśników zorganizowali radni z Młodzieżowej Rady Miejskiej. Jednak ich impreza miała być znacznie większa, przewidziano, że w okolicach stawów przebywać będzie 900 osób: – Pierwsze oficjalne pismo zaniosłem do urzędu w czerwcu. Już wtedy pojawiły się pierwsze problemy: usłyszeliśmy, że nie prowadzimy działalności, w związku z czym nie możemy występować z prośbą o udzielenie zgody na organizację imprezy. Udało nam się jednak załatwić współorganizatora, firmę New Media, następnie pokryliśmy koszty związane z ubezpieczeniem i czekaliśmy na odpowiedź ze strony urzędu. W tym czasie zostaliśmy wezwani do uzupełnienia dokumentacji, m.in. zaniosłem moje upoważnienie, że działam w imieniu spółki, mapkę z wyznaczonym miejscem koncertu. Dopiero w sierpniu, dwa miesiące po złożeniu oficjalnego pisma, dostaliśmy odpowiedź odmowną – mówi Piotr Bartosik.

Poprzednia impreza była niewypałem

Decyzja odmowna, o której wspominają nasi rozmówcy trafiła do nich 7 sierpnia. Burmistrz Marek Długozima zakazuje spółce New Media organizacji koncertu, który 25 sierpnia miał odbyć się na scenie między stawami. W uzasadnieniu do swojej decyzji powołuje się na….inauguracyjny koncert, jaki pod koniec czerwca odbył się na wspomnianym miejscu. W piśmie czytamy m.in. „(…) Organizator planował, że w imprezie ma wziąć udział 900 osób + 20 pracowników ochrony, następnie pismem z dnia 7 sierpnia 2012 r. zmienił przewidywalną liczbę osób na 300 + 10 pracowników ochrony. Teren między stawami przy ul. Leśnej jest terenem o bardzo małej powierzchni oraz otoczony jest dwoma zbiornikami wodnymi co zagraża zdrowiu i życiu uczestników imprezy. Na wskazanym przez organizatora terenie może znajdować się maksymalnie 200 osób. W dniu 29 czerwca 2012 r. odbyła się na tym terenie impreza pn. „I Koncert HIP-HOP TRZEBNICA”, po imprezie stwierdzono liczne zniszczenie mienia, które znajduje się na ww. terenie. Również zapewnienie przez organizatora „odpowiedniej” liczby punktów sanitarnych, które nie zostały umieszczone na planie jeżeli będą usytuowane na terenie imprezy spowodują zmniejszenie terenu imprezy, a co za tym idzie zagrożenie bezpieczeństwa uczestników imprezy. Do terenu utrudniony będzie dojazd służb.”

Piotrek tak tłumaczy zmianę wniosku: – Ponieważ nie otrzymywałem przez tak długi czas odpowiedzi ze strony urzędu, ponownie udałem się do działu handlu z wypełnionym wnioskiem, w którym podałem znacznie mniejszą liczbę uczestników. Ze względu na zbliżający się termin imprezy nie zdążylibyśmy przygotować wszystkiego na tak dużą skalę. W tym wydziale usłyszałem, że papiery są w porządku, a burmistrz spotkany przez nas na korytarzu odpowiedział, że na stawach możemy robić co chcemy– wyjaśnia Piotr Bartosik.

Czy to teren budowy?

Dowiedziałem się z nieoficjalnych źródeł, że teren na ul. Leśnej nie został jeszcze odebrany przez nadzór budowlany. Z tego co wiem, to oficjalne otwarcie stawów ma mieć miejsce we wrześniu – dodaje Maciej Bauza.

Tę informację chcieliśmy sprawdzić u powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. W wydziale poproszono nas jednak byśmy zadali pytania pisemnie, a odpowiedzi otrzymamy w ciągu tygodnia. Jeżeli informacja się potwierdzi, to zastanawiający będzie fakt, że gmina pobrała od organizatorów koncertu pieniądze na ubezpieczenie terenu oraz kilka miesięcy wcześniej zezwoliła na występy sceniczne raperów i tancerzy, na nieodebranym jeszcze terenie.

Wszystko już było przygotowane

Organizatorzy przez te trzy miesiące przygotowywali program imprezy. Trzeba było przede wszystkim postarać się o występy artystów. Zależało im, by na scenie pojawili się lokalni hiphopowcy. Koncerty miały przeplatać się z „bitwami” między raperami, pokazami tańca czy bit-boxem. Nie zabrakło również zaproszonych gwiazd. Do Trzebnicy mieli przyjechać chociażby Gural, Matek czy Bonson – entuzjastom hip-hopu nie trzeba przedstawiać sylwetek tych raperów. W przerwie między występami na scenie miały zostać wyświetlane filmy wyprodukowane przez trzebnicką grupę filmową Flying Dragon. Organizatorzy planowali również przeniesienie imprezy na pobliską wyspę. Zgodnie z wymogami ustawy o organizacji imprez masowych, takie wydarzenia mogą trwać tylko do godz. 22. – Nie mieliśmy własnych funduszy na zorganizowanie takiej imprezy i zaproszenie artystów, dlatego cały przychód z reklam komercyjnych, jakie przez te trzy miesiące robiliśmy dla różnych firm zamierzaliśmy przeznaczyć na organizację koncertu. To były naprawdę niewielkie pieniądze, a w zamian firmy zgodziły się zostać naszymi sponsorami. Wszystko było już dograne. Na dwa tygodnie przed imprezą zamierzaliśmy przeprowadzić promocję: zająć się drukowaniem plakatów oraz powiadomić o tym wydarzeniu na facebooku, teraz to jest świetna droga do reklamy – dodał Maciek.

Na ratunek Prusice

Organizatorzy przekonują jednak, że koncert się odbędzie. Zostanie zorganizowany najprawdopodobniej we wrześniu. Z pewnością zmieni się program występów oraz miejsce: – Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że burmistrz Igor Bandrowicz jest zainteresowany przeprowadzeniem takiej imprezy w Prusicach. Wybraliśmy to miejsce ze względu na bliską odległość od Trzebnicy oraz odnowiony Rynek. Nie będzie problemu z występami naszych artystów, ale nie wiem co będzie z gwiazdami, którzy mają zajęte terminy na kilka miesięcy w przód. Na szczęście nie mieliśmy z nimi podpisanej umowy, bo teraz musielibyśmy wypłacać im odszkodowanie za zerwanie umowy, nie wiem jeszcze jak na to wszystko zareagują nasi sponsorzy, nie wiemy czy nie będziemy musieli oddać im pieniędzy – dodaje Piotr Bartosik.

Nasi rozmówcy od początku uważali, że w gminie nie mogą liczyć na żadną pomoc. Wiadomo, że z racji młodego wieku nie mają jeszcze odpowiedniego doświadczenia w organizacji tego typu imprez, tymczasem nikt nie chciał im pomóc i podpowiedzieć, jak powinni zabrać się za organizację. – Pytałem burmistrza o to, czy nie mógłby wesprzeć nasz koncert, odpowiedział, że nie ma takich środków i musiałby zwołać sesję, a termin następnego posiedzenia wyznaczony jest dopiero we wrześniu – dodaje Piotrek.

Jakby burmistrz chciał to i kasa by się znalazła, zastosowałby tę słynną „inżynierię finansową”, którą chwalił się na facebooku (gdy pisał o rozstrzygniętym przetargu na Szkołę Muzyczną I i II stopnia oraz o zastosowaniu skomplikowanej kombinacji, by uzyskać środki na przeprowadzenie remontu w placówce – przyp. BW) – dodaje z uśmiechem Maciek.

Nic się nie dzieje

W mieście brakuje atrakcji dla młodych: – Mamy skate park, z którego chętnie korzystamy ale dlaczego jak dotąd nie zostały zorganizowane tam zawody dla skateowców? W Krotoszynie, mieście podobnym co do wielkości do naszego, odbywały się takie zawody, w których uczestniczyłem i przyznam, że było super. Ich skate park też nie jest rewelacyjny. Gdyby nie starania naszych kolegów, którzy kilka lat temu nie zaczęli zbierać podpisów pod apelem o odnowienie urządzeń, to nawet nie mielibyśmy gdzie spędzać wolnego czasu. Szkoda, że burmistrz nie zgodził się na organizację imprezy na stawach, przynajmniej mielibyśmy jakąś atrakcję – dodaje Wojtek.

Komentarz: Komu potrzeba scena na stawach?

Już od momentu powstawania sceny na rewitalizowanych terenach leśnych pojawiały się komplikacje. Pierwsze wątpliwości budził jej wygląd, bowiem na pierwszy rzut oka przypomina fragment blaszanego garażu. Z czasem jednak spacerowicze przestali zwracać na nią uwagę, miesiące mijały, a scena nadal stała niewykorzystana. Pierwszy koncert, jaki miał odbyć się w tym miejscu był związany z otwarciem aquaparku, a więc przeszło rok temu. Na scenie między groblami miał wystąpić Don Vasyl z zespołem, jednak ostatecznie muzycy zagrali na parkingu przed basenem.

Kiedy pytaliśmy w TOK-u o plany względem rozgrywanych koncertów między stawami, usłyszeliśmy, że trzeba ustalić odpowiedni harmonogram. Tymczasem mija kolejne lato, a w aktualnym rozkładzie wakacyjnym zaproponowanym przez TCKiS nie znalazły się żadne propozycje, które zmierzałyby do wykorzystania sceny.

Gdy trzebniccy młodzi radni zaproponowali w tym miejscu koncert, naturalnym wydawało się, że jest tylko kwestią czasu, by cyklicznie tam pojawiały się podobne imprezy. Pierwszy koncert hip-hopowy rozgrywany na scenie na stawach cieszył się sporym zainteresowanym ze strony młodzieży. Swój talent mogli zaprezentować lokalni artyści: raperzy i tancerze. O tym, że młodzi cieszyli się z takiego koncertu świadczyły chociażby wpisy na facebooku: „było zaj….; chcemy więcej; szkoda, że mnie nie było” – to tylko niektóre komentarze, a organizatorzy zapewniali, że niebawem zaproszą na drugą edycję imprezy. Swojego uznania wobec postawy młodzieży nie krył również burmistrz, który złożył gratulacje radnym, o czy nie omieszkał poinformować mieszkańców na swoim oficjalnym facebookowym profilu.

Teraz, gdy grupa młodzieży występuje z podobną inicjatywą, otrzymuje odmowę. Działania burmistrza są o tyle niezrozumiałe, że najpierw nie wychodzi z żadną inicjatywą, by wesprzeć w organizacji tej imprezy, a potem, na kilkanaście dni przed rozpoczęciem nie zgadza się na taki koncert. W wyjaśnieniu tłumaczy, że w przypadku 900 osób istniałoby prawdopodobieństwo, że wpadną do wody i się utopią, tymczasem przy 200 osobach nie ma mowy o zagrożeniu. Przecież organizatorzy odpowiedzialni za zorganizowanie koncertu z pewnością zadbaliby również o zapewnienie uczestnikom bezpieczeństwa.

Drugim argumentem wysuwanym przez Długozimę jest… bałagan pozostawiony po imprezie. Cóż, takie są prawa większych spotkań, kiedy trzeba spodziewać się pustych opakowań po napojach czy jedzeniu. Jednak każdy bałagan da się posprzątać – przykładem są chociażby koncerty z okazji majówki, które od kilku lat organizowane są na Wyspie Słodowej we Wrocławiu. Tam po trzydniowych koncertach jest wiele do sprzątania, i mimo że teren otoczony jest Odrą szczęśliwie każda majówka kończy się dobrze.

Odmawiając koncertu na stawach burmistrz zamyka wielu osobom możliwość zorganizowania podobnych inicjatyw. Czy dlatego, że za wszystkie imprezy w gminie chce odpowiadać osobiście?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here