Lojalka radnych wobec wójta

194

Po złożeniu tej swoistej „deklaracji lojalności” zawońscy radni spotkali się w salce Gminnego Ośrodka Kultury, by „uczcić” swoje zwycięstwo nad wojewodą dolnośląskim, który już w czerwcu wezwał radę do wygaszenia mandatu wójta Farańca od 22 lat zasiadającego na fotelu włodarza gminy.

Kolejna w ostatnim czasie sesja Rady Gminy Zawonia, zwołana tym razem w trybie nadzwyczajnym, zaledwie tydzień po poprzedniej (z 3 sierpnia), odbyła się na wyraźne żądanie wójta Andrzeja Farańca, który 30 lipca złożył na ręce przewodniczącej rady Doroty Worotniak pisemną deklarację o zrzeczeniu się mandatu wójta gminy z dniem 20 sierpnia i oczekiwał, że radni tym razem wysłuchają jego osobistej prośby i pozbawią go funkcji ze skutkiem natychmiastowym.

Jak pamiętamy, konieczność podjęcia przez zawońską radę uchwały o wygaszenia mandatu wójta z powodu utraty przez niego prawa wybieralności jest bezpośrednim następstwem prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który, działając jako sąd II instancji, już 14 lutego br. uznał Andrzeja Farańca winnym popełnienia przestępstwa umyślnego ściganego z oskarżenia publicznego i skazał go na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Chodziło o nielegalne pozyskiwanie dochodów z innego źródła niż kasa gminy, poprzez wykonywanie w latach 2002-2009 funkcji inspektora nadzoru budowlanego przy budowie domów jednorodzinnych oraz konsekwentne ukrywanie tego faktu w składanych corocznie oświadczeniach majątkowych. Wójt miał w ten sposób zarobić 14 tys. złotych.

Trzecie podejście

Mimo iż konieczność niezwłocznego wygaszenia mandatu wójta w 30 dni po zaistnieniu przesłanek do wykonania takiej czynności (w tym wypadku chodzi o prawomocny wyrok skazujący) jest jasno zapisana w aż trzech ustawach: o samorządzie gminnym, o bezpośrednim wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz w ubiegłorocznej ustawie „Przepisy wprowadzające ustawę – Kodeks wyborczy”, zawońscy radni konsekwentnie odmawiają wykonania ciążącego na nich obowiązku w imię wąsko pojętego interesu swej gminy, polegającego na konieczności zabezpieczenia tegorocznego procesu inwestycyjnego, realizowanego z dużym udziałem środków zewnętrznych. Według prezentowanego przez nich publicznie stanowiska, dla skutecznego prowadzenia inwestycji na terenie gminy Zawonia konieczne jest podpisywanie na bieżąco umów z podmiotami udzielającymi wsparcia finansowego, rozpisywanie przetargów oraz dokonywanie zmian w tegorocznym budżecie, a wszystkie te czynności może podejmować jednoosobowo wójt Faraniec, który utraciłby taką możliwość w razie natychmiastowego zdjęcia go ze stanowiska. W tym celu „koniecznym się stało” utrzymanie go na stanowisku za wszelką cenę, co najmniej do końca wakacji, kiedy proces inwestycyjny będzie wystarczająco zaawansowany i niemożliwy już do zatrzymania lub zakłócenia.

Od samego początku „afery” wójt nieformalnie i nieoficjalnie współpracował z większością rady, podejmując działania, zarówno mające oczyścić i ocieplić jego nadszarpnięty wizerunek, jak i pomagać większości radnych, wywodzących się przecież z jego komitetu wyborczego, w grze „w kotka i myszkę” z nadzorem prawnym wojewody dolnośląskiego i komisarzem wyborczym we Wrocławiu. Temu właśnie służyło „oddanie się do dyspozycji rady” w przeddzień ogłoszenia w lutym br. niekorzystnego dla niego wyroku sądu II instancji, następnie udanie się na długi urlop wypoczynkowy, podczas którego wójt od czasu do czasu pojawiał się w Urzędzie Gminy, by podpisać „niezbędne dla procesu inwestycyjnego” dokumenty, wreszcie złożenie 30 lipca rezygnacji z zajmowanego stanowiska z dniem 20 sierpnia, w chwili, gdy stało się jasne, że wszystkie instytucje nadzorujące prawidłową pracę samorządu gminnego, w takiej jak w Zawoni sytuacji – a więc Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, wojewoda dolnośląski i komisarz wyborczy we Wrocławiu – są zgodne, że obowiązek wygaszenia mandatu wójta i odwołanie go ze stanowiska spoczywa wyłącznie na Radzie Gminy w Zawoni i to do niej należy inicjatywa w tej sprawie.

Gminna Rada do wygaszenia mandatu wójta Farańca zabierała się do tej pory trzykrotnie i zawsze z tym samym skutkiem, czyli… bezskutecznie. Po raz pierwszy, „z mocy prawa” sprawą tą zajęto się 27 kwietnia, znacznie później, niż tego wymagała ustawa nakładająca 30-dniowy termin na wykonanie tej czynności, a ten minął w połowie marca. Głosowanie nie przyniosło oczekiwanego rozwiązania. Wójt obronił się stosunkiem głosów radnych 14:1 („za” odwołaniem głosował tylko radny Piotr Grucela). Drugi projekt uchwały głosowano „na wniosek wojewody” 3 sierpnia, a więc na dwa dni przed upływem terminu, jaki wyznaczył na podjęcie tej decyzji wojewoda dolnośląski. Co ciekawe, pierwotnie z woli przewodniczącej Worotniak miano się zająć jedynie bliżej nieokreślonym „rozpatrzeniem pisma wojewody”, a nie głosowaniem uchwały, czego „pismo wojewody” jednoznacznie wymagało. Dopiero wspomniana już wcześniej „rezygnacja” wójta z zajmowanego stanowiska, złożona na piśmie 30 lipca, wpłynęła na zmianę tego pierwotnego pomysłu i w konsekwencji do głosowania projektu uchwały o wygaszeniu mandatu, w którym ponownie radny Piotr Grucela jako jedyny opowiedział się „za” natychmiastowym pozbawieniem wójta stanowiska, „przeciw” głosowało sześciu radnych, a pięciu wstrzymało się od głosu. Do trzeciej próby doszło 10   sierpnia, kiedy podczas sesji nadzwyczajnej głosowano projekt uchwały przygotowanej „na wniosek wójta”, który rzekomo nie mógł pogodzić się z wynikiem poprzedniego głosowania przeprowadzonego „na wniosek wojewody”. Również i tym razem zawońscy radni odmówili wygaszenia mandatu, przy czym liczba zwolenników natychmiastowego pozbawienia Andrzeja Farańca funkcji nie uległa zmianie, liczba „wstrzymujących się” spadła z pięciu do czterech, natomiast znacznie wzrosła liczba lojalnych zwolenników wójta. Tym razem było ich już nie sześciu, a dziewięciu. Co ważne, radykalnie zaostrzyły się też nastroje, które bojowe nastawienie przybrały zwłaszcza po stronie wiernych stronników 22-letnich rządów skazanego wójta.

Nie jesteśmy głupolami

Piątkowa, nadzwyczajna sesja trwała zaledwie 25 minut. Jej program obejmował bowiem jedynie dwa punkty: głosowanie projektu uchwały o wygaszeniu mandatu wójta Andrzeja Farańca oraz dokonanie zmian w tegorocznym budżecie z powodu podpisania w tym samym dniu umowy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego na budowę dwóch placów zabaw: w Niedarach i Czeszowie.

Ciekawie, by nie powiedzieć kuriozalnie, brzmiały zarówno treść, jak i uzasadnienie nowego projektu uchwały o wygaszeniu mandatu wójta. Otóż treść uchwały mówi, że „stwierdza się wygaśnięcie mandatu wójta gminy Zawonia – Andrzeja Farańca – wskutek pisemnego zrzeczenia się mandatu”, natomiast uzasadnienie do uchwały przypomina, że zgodnie z zapisami ustawy o bezpośrednim wyborze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast „mandat wójta wygasa w przypadku pisemnego zrzeczenia się mandatu”. Tyle tylko, że „rezygnacja” wójta z 30 lipca, w której zapowiedział on, że obowiązywać ona będzie od 20 sierpnia, nie ma żadnej mocy prawnej, dopóki faktu rezygnacji nie potwierdzi rada gminy stosowną uchwałą. Ma więc charakter pozorny, co najwyżej ocieplający wizerunek urlopowanego od połowy lutego wójta. Mało tego, obowiązek wygaszenia mandatu wójta spoczywa na radzie nie z powodu jakiegoś „zrzeczenia się mandatu”, lecz sformułowanego już 28 czerwca pisemnego wezwania przez wojewodę dolnośląskiego Rady Gminy Zawonia do wygaszenia mandatu wójta wskutek utraty prawa wybieralności, co nastąpiło po wydaniu w dniu 14 lutego br. przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu wyroku skazującego go za składanie sfałszowanych oświadczeń majątkowych i prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej. Dlatego też żadną miarą nie można uznać za prawidłową wykładnię zaprezentowaną przez radę gminy w uzasadnieniu uchwały, w którym stwierdza się, że wygaszenie mandatu następuje w terminie jednego miesiąca od „wystąpienia przesłanek wygaśnięcia mandatu”, jaką jest rzekomo „zrzeczenie się mandatu” w dniu 30 lipca. Nadzór prawny wojewody dolnośląskiego jednoznacznie bowiem wskazał w piśmie skierowanym w dniu 28 czerwca, że wygaszenie mandatu wójta Farańca powinno było nastąpić już w połowie marca, a więc miesiąc po zapadnięciu wyroku.  Smaczku całej sytuacji dodaje jeszcze jeden zapis projektu uchwały, który mówi o tym, że „uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia, z mocą obowiązywania od dnia 20 sierpnia 2012 r.”. Jak widać, również w tym z pozoru niewinnym zapisie próbowano uzasadnić fikcję, jaką jest rzekoma „rezygnacja” wójta z zajmowanego stanowiska.

Radni nie podjęli na sesji żadnej dyskusji na temat projektu uchwały o wygaszeniu mandatu wójta. Zamiast tego, w imieniu swoim i lojalnej wobec wójta większości, z gwałtownym orędziem wystąpił radny Henryk Adamus, który głośno zastanawiał się, dlaczego „z wójta zrobiono przestępcę”. Swoje emocjonalne wystąpienie skierował przeciwko „konfidentom”, którzy działali i działają na szkodę wójta, a tym samym na szkodę gminy, oraz przeciwko prasie lokalnej, która w sposób „szokujący” i „nieobiektywny” ocenia wójta. – Od dłuższego czasu zastanawiam się, dlaczego z wójta zrobiono przestępcę. Wali się w niego bez pardonu, potępia w czambuł. Są przecież wybory, które przeciwnicy wójta mogli i mogą wygrywać, stąd pytanie, jak to się stało. Dręczył mnie ten problem i zrobię to, że się nie zgodzę na odwołanie wójta. To co ostatnio napisała gazeta jest szokujące. To nieobiektywna ocena wójta, który uzyskiwał 80-procentowe poparcie. Gdzie są ci, którzy nie mieli nawet odwagi podpisać donosu przeciwko wójtowi, od czego cała sprawa się zaczęła?! To są zwykli konfidenci! Pytam się obecnego tutaj redaktora [NOWej gazety trzebnickiej – przyp. WZ], czy pan myśli, że przez 22 lata tutaj głupole siedzieli?! Ja jestem przeciw tej uchwale, którą za chwilę będziemy głosować! – mówił w uniesieniu przewodniczący komisji budżetowej. Jego „deklaracja lojalności” spotkała się z aprobatą większości radnych oraz widowni, która nagrodziła radnego gromkimi brawami.

Wystąpienie radnego Adamusa usatysfakcjonowało wójta Andrzeja Farańca, który jednak wyraźnie zmienił zdanie w sprawie głosowania uchwały stwierdzającej wygaśnięcie jego mandatu, i tym razem, inaczej niż na sesji sprzed dwóch tygodni, nie oczekiwał już, by radni go odwołali, lecz deklarował jedynie „pełne zrozumienie” dla ich decyzji, bez względu na to, jaka ona będzie. Wystąpienie wójta, acz krótkie, miało też charakter podsumowujący wszystkie dotychczasowe lata spędzone na urzędzie. – Przypominam, że gazeta lokalna nie odbiera Państwu prawa do głosowania. Ja sam, co prawda, byłem zawiedziony wynikiem głosowania sprzed tygodnia, ale uszanuję waszą decyzję, bez względu na to jaka ona będzie. Czuję się spełniony i doceniony za to, co przez te lata dla gminy zrobiłem – mówił spokojnym głosem wójt Faraniec, którego los miał być za chwilę rozstrzygnięty. Ostatecznie, w zarządzonym głosowaniu, „za” odwołaniem wójta opowiedział się po raz kolejny tylko radny Piotr Grucela, „przeciwko” głosowało aż 9 radnych, natomiast od głosu wstrzymało się 4 radnych, w tym radne z Czeszowa. Wynik głosowania został przywitany gromkimi brawami, a radna ze Złotowa Jolanta Wojtala-Binkowska, wyraźnie podekscytowana kolejnym „zwycięstwem” zaprosiła wszystkich „uczciwych” radnych na skromny poczęstunek w jednej z sal Gminnego Ośrodka Kultury, aby uczcić skuteczną obronę wójta przed licznymi wrogami. Należy się tylko zastanowić, skąd radna znała wynik głosowania przed jego przeprowadzeniem, skoro miała czas ów poczęstunek przygotować…

 Teraz wojewoda

Jak więc widać Rada Gminy Zawonia kolejny raz odmówiła wygaszenia mandatu wójta Andrzeja Farańca, który mimo iż „oddał się do dyspozycji rady” i od lutego, przebywa wciąż na urlopie wypoczynkowym, a nawet ostatnio „zrzekł się mandatu wójta”, wciąż pozostanie na stanowisku aż do dnia, w którym wojewoda dolnośląski wyda tzw. zarządzenie zastępcze, którym pozbawi go mandatu wójta i otworzy procedurę wyboru w przedterminowych wyborach jego następcy.

Według ustawy o samorządzie gminnym przewodnicząca rady Dorota Worotniak powinna „niezwłocznie” przesłać do wojewody i komisarza wyborczego we Wrocławiu protokół z sesji, w którym opisany zostanie przebieg nieskutecznego głosowania. Do poniedziałku 20 sierpnia, jak wynika z odpowiedzi udzielonej nam przez Michała Woźnicę z Biura Prasowego DUW, wojewoda otrzymał jedynie projekty uchwał głosowanych na ostatniej sesji, ale bez protokołu z obrad. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Wiadomo jednak, że wojewoda, kiedy już dysponował będzie protokołem z sesji, również „niezwłocznie”, po zawiadomieniu ministra administracji i cyfryzacji, wyda zarządzenie zastępcze o wygaszeniu mandatu wójta Farańca wobec łamania prawa przez radę gminy. Na tak wydane zarządzenie zastępcze radzie gminy będzie przysługiwać skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, jednak nieoficjalnie wiadomo, że skutkiem „kaca moralnego” po całej aferze, władze Zawoni nie skorzystają z tej możliwości. Jeżeli tak się rzeczywiście stanie, wojewoda z czystym sumieniem wystąpi do Prezesa Rady Ministrów o „niezwłoczne” wyznaczenie komisarza gminy, który z kolei w terminie 60 dni przygotuje przedterminowe wybory uzupełniające. Jako że od czasu „afery Rywina” wiemy, że w relacjach między instytucjami państwa polskiego słowo „niezwłocznie” oznacza trzy tygodnie, należy się spodziewać, że wybory uzupełniające w gminie Zawonia zostaną przeprowadzone najprawdopodobniej pod koniec listopada. Nikt jednak, nawet nadzór prawny wojewody, nie gwarantuje tego terminu, i wcale nie będzie dziwnym, jeżeli do tych wyborów dojdzie dopiero w roku przyszłym. O tym jednak nie będą już decydować radni z Zawoni, bo ich rola w „wygaszaniu mandatu wójta” już się zakończyła.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here