Piknik pod parasolami

147

Jak wyjaśniła sołtyska Osolina Mariola Walczak, tegoroczny festyn jest w pewnym sensie podsumowaniem ubiegłorocznej edycji konkursu Piękna Piękna Wieś Dolnośląska, w której Osolin zajął drugie miejsce: – Ten park zrewitalizowano nam w ubiegłym roku. Wtedy, zrobiliśmy piękne uroczyste otwarcie, z przecięciem wstęgi i honorowymi gośćmi. Ale z okazji konkursu, a tym bardziej jego zakończenia nie zrobiliśmy żadnego festynu. Dlatego w tym roku chcemy  kontynuować, żeby się dalej rozwijać, i żeby park tętnił życiem. Chcemy żeby impreza była cykliczna, bo, jak widać, już drugi rok z rzędu nam się udało. Choć dziś pogoda nam nie sprzyja. Ale mamy zabezpieczenie.

Rzeczywiście, co jakiś czas uczestnicy zabawy musieli chować się pod parasolami, albo specjalnie do tego celu postawionymi namiotami. Pod dachem były też stoiska z wystawowe, a także kramy z pamiątkami oraz grill.

 Mieszkanka Osolina Barbara Tyrała wystawiła stoisko z rękodziełem:  – Jestem teraz na urlopie wychowawczym. Wróciłam do robótek, które zawsze lubiłam, trochę z konieczności, ale także dlatego, że trzeba zawsze znaleźć czas na swoje hobby. A wbrew pozorom mam go niewiele: wieczorem, gdy dzieci już pójdą spać, a rano, gdy się jeszcze nie obudzą, a mąż nie pójdzie do pracy – powiedziała nam. – Przyniosłam tu origami przestrzenne, obrazy robione hafem krzyżykowym i kartki okolicznościowe wyklejane metodą quillingu (techniką polegającą na tworzeniu papieroplastyki  z wąskich pasków papieru zwiniętych w kształt sprężyny spiralnej i odpowiednio uformowanych przez zagniecenie zewnętrznych warstw papieru- przyp A.B). Miałam już wystawy w ośrodkach kultury i na festynach, ale jest to też sposób na uzupełnienie domowego budżetu.

Zanim rozpoczęła się impreza  w parku, na pobliskim orliku został rozegrany turniej piłki nożnej. Jak nam zrelacjonował jeden z jego uczestników Marcin Trela, wzięły w nim udział cztery siedmioosobowe drużyny o bardzo mylących nazwach: SKS Osolin, Osolin Juniorzy, Trochę Inni oraz Żółto-Czarni. Wiek uczestników od osiemnastu lat w górę – wśród zawodników byli nawet ponadsześćdziesięciolatkowie Grano każdy z każdym, a mecze trwały dwa razy po 10 minut. Turnieju nie przerwano nawet wtedy, gdy nad Osolinem przeszła ulewa. Ostatecznie wygrał Osolin Juniorzy przed Trochę Innymi. SKS Osolin i Żółto-Czarni zajęli ex aequo trzecie miejsce. –  Za waszym pośrednictwem chcemy serdecznie podziękować panu Mirosławowi Rokoszowi, nauczycielowi w osolińskiej szkole, który prowadził turniej i sędziował wszystkie mecze.

Zabawa w parku rozpoczęła się od gier i konkursów dla dzieci,  m.in.: rysowanie węglem na czas, rysowanie twarzy z zamkniętymi oczami, dmuchanie baloników na czas, taniec z balonem, „bieg drwala”. Prowadziła je  Krystyna Kordecka, a wodzirejem całego pikniku był Bartosz Malec. A wszystkie konkursy dla dzieci były nagradzane gadżetami ofiarowanymi przez starostę oraz sponsorów komercyjnych, a burmistrz Obornik  Śląskich  przywiózł wielką torbę cukierków dla wszystkich milusińskich.

Mimo słoty nie zawiedli mieszkańcy Osolina, ani najmłodsi, którzy przyszli z rodzicami, ani nieco i nieco bardziej starsi. Przybyli także goście z sąsiednich sołectw, by miło spędzić sobotnie popołudnie.

Program artystyczny zapewnili sami mieszkańcy. Sara Walczak śpiewała, akompaniując sobie na pianinie, a Ireneusz  Piwowarczyk grał na akordeonie. Wystąpił też gość zagraniczny gość – pan Romek z Ukrainy, który pracuje przy remoncie torowiska kolejowego.  – Zaprzyjaźniliśmy się z nim, bo jest bardzo towarzyski. Przychodził do nas oglądać mecze podczas Euro 2011. Podczas wspólnego kibicowania okazało się, że świetnie gra na instrumentach. Poprosiliśmy go  i bardzo chętnie się zgodził – powiedzieli nam organizatorzy.

Impreza zorganizowana została niemal w całości siłami mieszkańców,  wyjaśniła Mariola Walczak. To oni przygotowali plac festynowy, zmontowali scenę i wszystkie namioty. Panie upiekły ciasta, dochód ze sprzedaży których pokrył koszt  orkiestry. –  Oczywiście pomogła nam też gmina, dostarczając kontenery na śmieci, Wykonano nam także podłączenie prądu, bo park nie jest jeszcze zelektryfikowany. Natomiast starosta ufundował nagrody. Pomogli też prywatni sponsorzy, fundując  nagrody na różne konkursy. W ubiegłym roku baliśmy się, że może zabraknąć i przed imprezą mocno naciskaliśmy firmy o dotację, ale okazało się, że zostało jeszcze 800 zł na tegoroczny piknik – wyliczyła sołtyska.

Gwoździem programu – poza nocną  zabawą – była licytacja „kota w worku”: uczestnicy podbijali cenę na ukryte gadżety i pamiątki. Zebrane z licytacji fundusze zostaną przekazane na zorganizowanie zabawy mikołajkowej dla dzieci..

Jak mówili nam bawiący się mieszkańcy, nie najlepsze warunki pogodowe wcale nie były przeszkodą w organizacji pikniku: – Do dobrej zabawy potrzebna jest przede wszystkim… pogoda ducha.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here