Trzebniccy kibice na Olimpiadzie

54

Niespodzianka od najbliższych

Pasją pani Barbary i jej męża Jerzego jest sport. Mimo, że są już na emeryturze nadal pozostają aktywni. Pani Basia od lat systematycznie bierze udział w amatorskich zawodach dla biegaczy, startując m.in. w maratonach i półmaratonach.  Jak wspomina, swoją przygodę z tą dyscypliną sportową zaczęła uprawiać dzięki Wojtkowi Kowalskiemu. Najpierw były to starty w Leśnych przedbiegach, potem udział w trzebnickim Biegu Sylwestrowym. – Żona niedawno wróciła w półmaratonu, który odbywa się w Murowanej Goślinie. W swojej kategorii wiekowej zajęła II miejsce z czasem 2 godz. 14 min. – dodaje pan Jerzy. Mąż pani Barbary przez wiele lat sędziował mecze piłkarskie.

Dzieci (córka i syn) państwa Krakowiaków, mieszkające na stałe w Londynie postanowiły zrobić swoim rodzicom prezent i pokazać im zawody olimpijskie. Bilety nabywało się w drodze losowania: pani Barbara oglądała półfinały w tenisie stołowym i wspólnie z mężem pojedynek siatkarzy. Pan Jerzy oglądał także mecze piłki nożnej.

 Perfekcyjna organizacja

 – W Londynie przebywaliśmy przez 11 dni. Musimy przyznać, że gospodarze przygotowali się  do igrzysk z niesamowita dbałością. Ulice przystrojone są w symbole olimpijskie, wszędzie powiewają flagi reprezentacji państw, których zawodnicy biorą udział w igrzyskach. Nie sposób się zgubić, gdy jechaliśmy na mecze. Wychodząc z linii metra, na pasażerów już czekają stewardzi, którzy służą pomocą i od razu kierują do odpowiednich sektorów. Mnóstwo wolontariuszy zaangażowanych jest w pomoc przy organizacji igrzysk. Komunikacja miejska: autobusy czy metro, jest tak zsynchronizowana z trwającymi zawodami, że co kilka minut odjeżdża autobus, czy pociąg spod hal sportowych, dzięki temu nie ma mowy o tworzeniu się korków. Dodatkowo na czas trwania olimpiady kibice kupują specjalne bilety, tzw. wisterki, które ważne są przez 24 godz. – mając te bilety można przez ten czas korzystać ze środków komunikacji – opowiadają pani Barbara i pan Jerzy.

Bardzo chciałem obejrzeć mecze piłki nożnej; szczęśliwie udało mi się wylosować bilety. Na spotkania reprezentacji Senegalu z Urugwajem i Wielkiej Brytanii ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi udałem się razem z synem. Mecze rozgrywane były na stadionie Wembley, według mnie jest to najpiękniejszy stadion na świecie. Z każdego miejsca jest doskonała widoczność boiska, a na trybunach może zasiąść 80 tys. osób. Podczas tych dwóch spotkań zajęte były wszystkie miejsca. Jak wiemy pierwszy pojedynek zakończył się wynikiem 2:0 dla Senegalczyków, z kolei Brytyjczycy pokonali swych przeciwników 3:1. Oglądanie tego na żywo było niesamowitym przeżyciem, kibicom na stadionie towarzyszyły niezwykłe emocje. Co ciekawe nie zauważyłem żadnych oznak niesportowego zachowania, żadnych nieprzyjemnych okrzyków. Zaskoczyło mnie, że po zakończonych spotkaniach w ciągu zaledwie kilkunastu stadion opustoszał – relacjonuje pan Jerzy.

Pani Barbara miała przyjemność razem z wnukiem Kacprem obejrzeć także półfinały tenisa stołowego. Spotkania rozgrywane były w nowoczesnej hali sportowej, wybudowanej specjalnie na igrzyska olimpijskie. W dwóch pojedynkach zmierzyli się najlepsi pingpongiści: Chińczycy z reprezentantami Niemiec i Tajwanu. W finałach spotkało się dwóch Chińczyków: – Hala była również wypełniona do ostatniego miejsca, powiewały flagi wielu państw, najwięcejoczywiście chińskich,  chociaż nie zabrakło również polskich akcentów – dodaje pani Barbara.

Ostatnie wylosowane bilety upoważniały do wstępu do hali Earls Court One, w której odbywały się pojedynki najlepszych drużyn siatkarskich świata. Państwo Krakowiak oglądali pojedynki Włochów z Australią (zakończony wynikiem 3:2) oraz Rosjan ze Stanami Zjednoczonymi (3:2): – Mecz z Rosjanami uważam za hitowy, to były niesamowite emocje. Zresztą moim zdaniem Rosjanie są faworytami na tegorocznej olimpiadzie, grają bardzo dobrze– dodaje pan Jerzy.

Hala, w której odbywały się spotkania siatkarzy została zbudowana w latach 1935-37 i należy do najstarszych tego typu obiektów w Europie, Jednak po igrzyskach zostanie zburzona, a na jej miejscu powstanie nowe osiedle domów mieszkalnych.

 

Końcówka przed telewizorem

Podczas powrotu do domu, przelatując nad zalewem, nasi kibice obserwowali dodatkowo jeden ze startów żeglarskich, w klasie redia. Widoczność nawet z małego okna samolotu była bardzo dobra. Ostatnie dni olimpijskich zmagań państwo Krakowiakowie oglądali już na telewizyjnym ekranie: – To zupełnie inne emocje, niż te które przeżywaliśmy bezpośrednio obserwując rozgrywki. Ale szczerze przyznamy, że niektóre dyscypliny lepiej ogląda się przed telewizorem, ot chociażby triatlon. Przecież na żywo ci zawodnicy na stadionie tylko przemkną po bieżni, a na ekranach puszczane są powtórki z ciekawszych ujęć – dodaje pan Jerzy.

Bezpośrednia obserwacja najlepszych sportowców świata, zwłaszcza dla pasjonatów sportu była z pewnością niesamowitym przeżyciem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here