Nieznany wandal rozlewa smołę pod bankiem

46

Pierwsze zdarzenie miało miejsce 20 czerwca. Wówczas rozlana została substancja w taki sposób, że jej część spłynęła rynnami tuż pod wejście do gabinetu stomatologicznego dr Zofii Kaczmarzyk. Smolista substancja szybko przykleiła się do znajdującej się tam kostki brukowej na tyle  mocno, że nie dało jej się zmyć i trzeba było na dość dużym odcinku wymienić kostkę.

 – To prawda, zostałam poszkodowana. To był moment. Słychać było potworny huk, jakby spadła jakaś beczka, a później już tylko jakaś substancja wylewała się rynnami wprost pod wejście do mojego gabinetu. Towarzyszył temu okropny smród. Na szczęście Spółdzielnia Mieszkaniowa szybko zareagowała i już w następnym tygodniu wymieniła mi kostkę – powiedziała nam Zofia Kaczmarzyk.

Spółdzielnia Mieszkaniowa wszelkie szkody musiała usunąć na własny koszt.

– Rzeczywiście zdarzenie miało miejsce dwa razy, ale nie wiemy kto i dlaczego to zrobił. Na razie sprawa skierowana jest na policję i to oni mają ustalić sprawcę lub sprawców. My zajęliśmy się tylko usuwaniem strat. Po pierwszym zdarzeniu trzeba było wymienić rynny i bruk przed wejściem do gabinetu stomatologicznego. Kosztowało nas to ponad 3 tys. zł – powiedział Marian Błaś, prezes Spółdzielni Mieszkaniowo – Lokatorskiej w Trzebnicy.

Na szczęście jest szansa na wykrycie sprawców, ponieważ ten akt wandalizmu nagrał monitoring znajdujący się w banku.

 – Nasz monitoring nagrał to zdarzenie. Poinformowaliśmy  poszkodowanych, że udostępnimy policji to nagranie, jeśli ktoś się od nich zgłosi. Nie zgłosili się, natomiast 29 lipca w nocy miało miejsce drugie takie samo zdarzenie. Tym razem jednak już bliżej nas i utrudnione było wejście do banku – powiedział nam Jerzy Woźniczko, prezes Banku Spółdzielczego w Trzebnicy.

Jeden z mieszkańców, skierował do banku pismo, w którym poinformował o tym, iż idąc wieczorem nie zauważył smolistej substancji  i wszedł w nią z rowerem, przez co ubrudził rower i siebie. Sprawa została zgłoszona do Spółdzielni Mieszkaniowej, a także na policję.

– Z tych informacji, które posiadamy, przedstawiciel spółdzielni twierdzi, że po pierwszym zdarzeniu powiadomiono policję. My mamy nagranie przedstawiające ten fakt. Mamy również nagranie drugiego zdarzenia. Przekażemy je policji i myślę, że nie będzie problemu z ustaleniem sprawców – powiedział prezes banku, dodając po chwili:

 – Jest to coś paskudnego. Żyjemy we wspólnocie, robimy wszystko aby nam się lepiej żyło i nagle pojawia się ktoś, kto to psuje. I jeszcze nie wiadomo, po co to robi i komu chce zaszkodzić. Na pewno nie są winni mieszkańcy, którzy tędy przychodzą.

Ponieważ po pierwszym zdarzeniu Spółdzielnia Mieszkaniowa usunęła skutki, ale sprawa nie została nagłośniona i nie było żadnej reakcji ze strony policji, Bank tym razem zdecydował się zareagować w tej sprawie.

– Jeśli ktoś ma pretensje do nas czy do pani doktor, to jest wiele form komunikacji, w których można wyrazić swoje niezadowolenie. Nawet jeśli ktoś nie chce rozmawiać z nami, to może pójść przecież do gazety. Na razie skończyło się brudnymi butami, ale spółdzielnia ponosi koszty usuwania strat; ponadto pogarsza się wizerunek tego miejsca. Spróbujmy może bardziej zmobilizować naszych stróżów prawa  do tego, aby spróbowali znaleźć sprawcę. Wydaje mi się, że jakość materiału jest na tyle dobra, że nie będzie z tym problemu. I nie chodzi tylko o poniesione straty, ale także o problem patologii. Już widać, że przy pierwszym zdarzeniu bezkarność spowodowała następne szkodliwe działania. Odkąd usłyszałem, że w Nowym Jorku jest bezpiecznie, bo ktoś zdecydował się na wdrożenie programu „Zero Tolerancji”, jestem wielkim zwolennikiem tej formy przyzwyczajania społeczeństwa do porządku. To jest naprawdę skuteczne. Tolerancja niestety zachęca do dalszych aktów wandalizmu, czy nieprzyjaznych działań. Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć.

– Prowadzimy w tej chwili postępowanie w tej sprawie. Mamy zebraną całą dokumentację od tych instytucji, a także nagrania z monitoringu. Sprawdzamy różne możliwości, więc na razie sprawa jest w toku – powiedział nam asp. Piotr Dwojak z trzebnickiej policji.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here